rocket-vpn

Rocket VPN – Internet Freedom, czyli „Janusze pogardzo”

Jakiś czas temu przyjrzeliśmy się bliżej aplikacji Hexlock, która daje nam kilka możliwości na zabezpieczenie dostępu do telefonu i znajdujących się na nim danych. Teraz przyszedł czas na kolejną. Aplikacja, którą przyszło mi przez ostatnie kilka dni testować, to diabelnie nierówne stworzenie. Czy działa? Dlaczego tytuł taki a nie inny? Zapraszam dalej, żeby tego się dowiedzieć. 

Wychodzę z założenia, że nie każdy musi znać się na wszystkim. Ja sam o możliwościach VPN wiedziałem tyle co nic, stąd trzeba było się dowiedzieć i dokształcić, o co to całe „hurra”. Na sam początek odpowiedź na pytanie, które wyszczególniłem poniżej.

Czym jest ten cały VPN?

VPN, czyli rozwijając ten skrót Virtual Private Network  i przekładając na polski Wirtualna Sieć Prywatna, to taki trochę sposób na oszukanie Internetu. Niby jesteś w sieci publicznej, a w sumie nie jesteś. To trochę jak z Urzędem Skarbowym, który w zasadzie jest żeby przedsiębiorcy pomóc, a jak jest naprawdę, to każdy wie. Ogólnie rzecz ujmując, bo do miana specjalisty daleko mi mniej więcej tak jak pewnej posłance do tytułu Miss World, VPN to taki sztuczny LAN. Korzystając z „publicznego” Internetu, podłączamy się do prywatnej sieci, która szyfruje wszelkie dane jakie przez nią przechodzą, jednocześnie dając możliwość zmiany wirtualnej lokalizacji w jakiej się znajdujemy. Po co nam to? Kto wie? Wielki Brat patrzy na wszystko co robimy, niezależnie z którym sortem obywateli się identyfikujemy. Jeśli chcemy, by nasze poczynania w Sieci były zabezpieczone przed wścibskimi to bez VPN zwyczajnie się nie da.

Tyle tytułem przydługiego wyjaśnienia, które co bardziej obeznani mogli sobie całkowicie odpuścić, ale jak mówiłem – niektórzy nie wiedzą.

Jak zacząć i jak to działa?

Pierwsze co trzeba zrobić, to rzecz jasna pobrać aplikację ze sklepu Play. Po szybkiej, jak to zwykle bywa instalacji lądujemy na ekranie powitalnym, pokazującym nam ile transferu nam do wykorzystania w ramach darmowej licencji zostało. Żeby połączyć się z siecią, z jednoczesnym ukryciem naszego prawdziwego miejsca pochodzenia i wybrania sobie na ten przykład Zjednoczonych Stanów Amerykanckich, musimy tylko wybrać pozycję z listy i kliknąć klawisz Connect. Samo połączenie, z tego co zauważyłem w czasie użytkowania odbywało się bardzo szybko, wspomagane całkiem przyjemną animacją, przedstawiającą kolesia z plecakiem rakietowym odlatującym w siną dal. Oczywiście zaraz po naciśnięciu i połączeniu mamy możliwość wklepania adresu strony, jaką chcemy bezpiecznie obejrzeć. Ale najpierw – reklama. A tych, jak na mój gust jest stanowczo za dużo.

pobierz-z-google-play

Aplikacja jest też dostępna na urządzenia Apple z systemem iOS

W kwestii połączenia, wersja testowana przeze mnie miała do wyboru Stany Zjednoczone, Niemcy, Francję, Wielką Brytanię, Japonię, Singapur i Australię. Dlaczego takie? Wychodziłoby na to, że połączyć się można tylko i wyłącznie z miejscami, w których znajduje się fizyczny serwer, stąd taka lista. Jako, że nie ma róży bez kolców, trzeba pamiętać o tym, o czym pisałem wcześniej. Jakie dane wysyłamy czy pobieramy, mnie osobiście kalafiorem zwisa, ale naprawdę musimy być pewni tego, co i gdzie przesyłamy przed połączeniem.

Zakładając, że połączyliśmy się ze Stanami Zjednoczonymi, możemy teoretycznie unikać smutnych napisów, jakie serwują na przykład sieci telewizyjne, że nie da rady wyświetlić odcinka ulubionego serialu, ze względu na problemy lokalizacyjne. Albo korzystanie z bankowości internetowej z Rocket VPN, to mogą nam nagwizdać.

Oczywiście próby ominięcia zabezpieczeń, czy praw autorskich to nie jedyne zastosowania tej aplikacji. Możemy, w wersji testowanej, ustawić sobie, że z automatu będzie nas łączyć z konkretnym krajem, dla konkretnej aplikacji. Pozwala na to odpalanie Facebooka z Australii, a Instagrama z Singapuru. I zaskakująco to działa. Kiedy już odpalimy odpowiednie ustawienia, to nieważne, czy korzystamy z Wi-Fi na lotnisku w Radomiu, czy zasiadamy na LAX w Los Angeles w ramach pakietu danych, to nasz telefon myśli, że jest podłączony do ładowarki w Tokio. Do tego dołożyć szyfrowanie przesyłanych danych i mamy rewelację na trzech kółkach, prawda? No nie do końca.

Żeby za różowo nie było…

W kwestii funkcjonalności, to przyczepić się mogę kilku rzeczy. Po pierwsze, tu trzeba dodać, że dotyczy to wszystkich sieci VPN, musimy zaufać dostawcy tego typu usługi. Jeśli jesteśmy mniej lub bardziej rozochoconym dystrybutorem chińskich pornokreskówek, albo nielegalnie zgranych tadżyckich pieśni ludowych to pamiętaj, że właściciele wiedzą co wysyłasz. Tak ku przestrodze. Równie dobrze to mogą być nieprzyzwoicie istotne dane wielomilionowej firmy, którą prowadzisz. Ale, przynajmniej unikniesz lustracji ze strony urzędników ponurych jak poniedziałek po chlaniu.

Druga sprawa, to wszechobecne reklamy. Między uruchomieniem apki, a połączeniem z siecią VPN, co zajmuje dosłownie dwa ruchy palcem, widziałem reklam ze trzy. Jest to poniekąd zrozumiałe, bo ani aplikacja się za darmo nie napisała, ani infrastruktury się za to nie utrzyma, ale jak na mój gust, to jednak trochę za gęsto z materiałami promocyjnymi.

No i po trzecie – drogo. Apka w momencie zainstalowania dała mi do dyspozycji 250MB transferu, który mogłem wykorzystać do łączenia się i normalnego korzystania. Mało, tym bardziej, że samo połączenie zabiera 1MB, nie wpływa na ilość wyświetlanych reklam, a jako że te, to najczęściej 30 sekundowe filmiki, to ilość transferu topnieje, jak zawartość portfela, zaraz po wypłacie. Oczywiście zdaję sobie sprawę z faktu, o którym wspomniałem wcześniej, za darmo nie dostaniemy nic, ale nie w tym tkwi problem. Program oferuje możliwość odblokowania nieograniczonej ilości transferu do wykorzystania, za opłatą rzecz jasna. No i tanio nie jest.

Miesiąc kosztuje, bagatela, 20,87 złotych, trzy miesiące to już 46,99 złotych a rok, to 125,28 złotych. Nie wiem jak z zasobnością portfeli naszych czytelników, bo zwyczajowo nikomu nie zaglądam, ale w przeliczeniu na moje możliwości finansowe, to nie sądzę, że aż tak mi zależy na bezpieczeństwie maili jakie wysyłam. Do tego, z niezrozumiałych powodów, ceny w Polsce znacząco odbiegają od reszty świata. Kiedy Amerykanin chce z subskrypcji skorzystać, to proszę bardzo – 3,99 dolarów, co nijak się na nasze dwie dychy nie przelicza. Niesprawiedliwość dziejowa? Nie mnie oceniać. No i najsmutniejsze jest to, że apka po wykupieniu abonamentu, sądząc po kolosalnej ilości komentarzy na stronie Google Play po prostu się wykrzacza i przestaje działać. Są na to sposoby, pomoc techniczna pomaga, ale skutecznie odwiodło mnie to od wykupienia subskrypcji, choćby na miesiąc.

Rocket VPN nie pozwala się łatwo zaszeregować i ocenić.

Z jednej strony mamy w zasadzie najlepszą aplikację VPN na Androida. Działa, skutecznie szyfruje nasze dane znajdujące się w sieci i nie powoduje żadnych odczuwalnych spowolnień w czasie korzystania. Opcji ma tyle, że z części po prostu korzystać nie będziemy i jest banalnie prosta w obsłudze, ale… Z drugiej strony upstrzona jest reklamami, w dodatku tymi z gatunku bezczelnych, do granic przyzwoitości, darmowy transfer leci na łeb w momencie korzystania, a cennik subskrypcji jest wzięty z nieba, bo żeby się chociaż sprawiedliwie przeliczał, to nie byłoby się czego czepiać.

Czy polecam aplikację? Zależy. Od cierpliwości (reklamy) i zasobności portfela (skuteczność i transfer). Działa pierwszorzędnie, ale czy w naszej szerokości geograficznej będzie mocno używana? No cóż…

Wpis powstał we współpracy z firmą Liquidum Limited

Słowa kluczowe

  • Jeśli chodzi o naprawdę dobry i niedrogi vpn na Androida to polecałbym Archie VPN, uzywam już od półtora roku i nie widziałem lepszego. Szkoda, że nie ma wersji na pc.

    https://play.google.com/store/apps/details?id=com.lausny.archievpnfree.go

    • Ok, dzięki za info, sprawdzi się :)

      • Jan Kowalski

        Czy mi się wydaje czy sam sobie odpisał?

    • Arek P

      Można im zaufać?

      • Myślę, że tak, to poważna firma z dobrym pijarowym kontaktem :) Ja sprawdziłem kilka ich aplikacji i nie było problemu.

      • Ufam juz od poltora roku i jak na razie zadna szkoda z tego nie wyszla, ilosc spamu sie nie zwiekszyla, ani nie wyskakuja mi upierdliwe reklamy. Naprawde nie ma sie do czego przyczepic (no chyba, ze do braku wersji na Win).

Biznes-Host

Wszelkie prawa zastrzeżone - galaktyczny.pl