aftershokz-trekz-titanium-recenzja

Recenzja AfterShokz Trekz Titanium. Co potrafią słuchawki z technologią przewodnictwa kostnego?

Aftershokz Trekz Titanium to słuchawki bezprzewodowe inne niż wszystkie. Inne nie dlatego, bo ja osobiście i subiektywnie tak uważam. Inne, ponieważ nie są ani nauszne, ani douszne. Najdokładniej rzecz ujmując, można powiedzieć, że są to słuchawki „dokostne”, bo to właśnie za pośrednictwem przewodnictwa kostnego (technologia OpenFit) dźwięk jaki wydają dociera do naszego ośrodku słuchu. Fajnie, nie? Główną zaletą takiego rozwiązania jest fakt, że możemy słuchać muzyki jednocześnie mając uszy na wierzchu. Dźwięk jest na tyle głośny, aby nie słyszeć rozmów w tle, ale karetkę na sygnale bez wątpienia już usłyszymy, czego nie można powiedzieć o większości klasycznych słuchawek. Jak rzeczywiście się sprawdzają? 

Opakowanie i zawartość zestawu

Żeby coś przetestować, najpierw należałoby to wypakować. W przypadku Trekz Titanium czynność ta jest banalnie prosta, niczym wiązanie sznurowadeł. Ale zanim napiszę co zawiera zestaw, kilka słów o samym opakowaniu. Jest to niewielkie pudełko, którego przód jest transparentny, co pozwala już w sklepie zobaczyć słuchawki w całej okazałości. Zaraz pod nimi znajduje się przykuwający uwagę, niczym Arab na wiecu ONR, napis „BONE CONDUCTION HEADPHONES”. Te dwa elementy wystarczą, aby zauważyć niepowtarzalność tego produktu i zatrzymać się przy nim chociażby z ciekawości.

Tył opakowania klasycznie i powtarzalnie zawiera nieco danych technicznych. Wewnątrz oprócz samych słuchawek znajdziemy dodatkowe gumki dla zwiększenia wygody użytkowania, zatyczki do uszu przeznaczone do całkowitego odizolowania dźwięków z zewnątrz, przewód micro USB do ładowania, pokrowiec oraz instrukcję obsługi. Raczej wszystko co potrzebujemy, więc można uznać, że zestaw jest kompletny.

Dane techniczne
  • Rodzaj słuchawek: bezprzewodowe
  • Komunikacja: Bluetooth 4.1
  • Zasięg bezprzewodowy: 10 m
  • Pasmo przenoszenia: 20 – 20000 Hz
  • Przetworniki: dynamiczne
  • Czułość słuchawek: 100 dB/mW
  • Czułość mikrofonu: 40 dB/mW
  • Typ akumulatora: litowo-jonowy
  • Waga: 36 g
  • Gwarancja producenta: 24 miesiące
Słuchawki

Trekz Titanium to topowy model słuchawek firmy Aftershokz, skierowany przede wszystkim do ludzi aktywnie uprawiających sport. Dzięki odporności na pot, zachlapanie i kurz w normie IP55 sprawdza się w ciężkich warunkach. Producent wykorzystał tutaj technologię OpenFIT. Rozwiązanie nietypowe i rzadko spotykane w tym segmencie. Słuchawki zakładamy w taki sposób, aby opierały się na kościach policzkowych. To za ich pośrednictwem przekazują dźwięk do ośrodku słuchu. W sytuacji, gdy słuchamy z niewielką głośnością, możemy odnosić wrażenie, jak gdyby dźwięki pochodziły z naszej głowy. Muszę przyznać, że jest to niecodzienne przeżycie.

Słuchawki są wykonane skrupulatnie. Nie posiadają żadnych wad, ani niedoskonałości. Elementy konstrukcyjne są spasowane idealnie. Jak deklaruje producent, cała ramka wykonana została z tytanu, a następnie pokryta gumą. Dzięki użyciu takich materiałów, ramka jest elastyczna i możemy ją wyginać w każdą możliwą stronę, a ponadto idealnie dopasowuje się do naszej głowy niezależnie od tego, czy jest ona wielkości jabłka czy arbuza. Trzeba przyznać, że pomimo tak dokładnego przylegania, nie powodują dyskomfortu i są po prostu wygodne. Można swobodnie słuchać muzyki z maksymalną głośnością przez kilka godzin i nie bolą nas małżowiny uszne. Na pałąku przy prawej słuchawce znajdują się dwa przyciski służące do włączania, parowania, wyłączania oraz zmiany głośności oraz port micro USB do ładowania słuchawek ukryty pod klapką. Bezpośrednio na lewej słuchawce mamy dodatkowy przycisk funkcyjny służący między innymi do odbierania/kończenia połączenia i wznawiania/wstrzymywania utworu. W ofercie znalazły się cztery wersje kolorystyczne: zielono-czarne, niebiesko-czarne, szaro-czarne i różowo czarne. Cena w chwili publikacji tej recenzji wynosi 549 złotych.

Przygodę z Trekz Titanium rozpoczynamy standardowo od sparowania ze smartfonem (w naszym przypadku był to iPhone 6s) za pośrednictwem technologii Bluetooth 4.1. Czynność ta jest na tyle prosta i intuicyjna, że 5-miesięczny szczeniaczek, któremu jeszcze nie wyrosły przedtrzonowce by zrobił to z zamkniętymi oczami. Wszystko to za sprawą asystenta głosowego oraz diody sygnalizującej stan urządzenia. Niczego więcej nie potrzeba.

Odległość na jaką możemy odejść od telefonu to 10 metrów w wolnej przestrzeni. Pozwala to na swobodne krzątanie się po mieszkaniu bez wypychania kieszeni smartfonem, a jeśli zajdzie potrzeba również na prowadzenie rozmowy głosowej. Trekz Titanium wyposażone są w dwa mikrofony, po jednym na każdej z słuchawek. Dzięki redukcji szumów jakość rozmów jest imponująca i o wiele lepsza niż w większości testowanych przeze mnie wcześniej słuchawek. Możliwe jest również podłączenie dwóch urządzeń jednocześnie (Multipoint).

Jakość dźwięku podczas słuchania muzyki jest przyzwoita i zadowalająca. Należy jednak pamiętać, że są to słuchawki OpenFIT przeznaczone do sportu i zapewniające słyszalność dźwięków z otoczenia w razie niebezpieczeństwa, a nie profesjonalny sprzęt „audiofilski”, który w tej cenie oferowałby zdecydowanie lepszą jakość dźwięku i lepsze wygłuszenie. Podczas słuchania muzyki dźwięk jest czysty, wyraźny i pozbawiony zniekształceń. Niskie tony nie wychodzą przed szereg, a raczej stanowią spójną całość ze średnimi i wysokimi tonami. Muzyki słucha się przyjemnie, czemu często towarzyszy delikatne łaskotanie policzków. Przy maksymalnej głośności wygłuszenie jest bardzo słabe i muzykę słychać z odległości ponad metra. Jeśli ktoś jest nastawiony na typową V-kę i słucha najczęściej muzyki dyskotekowej, na pewno stwierdzi, że basu jest dla niego za mało. Przy gatunkach bardziej delikatnych jakość dźwięku jest zdecydowanie ponad normę.

Ostatnim aspektem, który należy poruszyć jest bateria. Producent deklaruje jej czas pracy na poziomie 6 godzin. Po sprawdzeniu tego na własnym egzemplarzu, można stwierdzić, że jest to zgodne z prawdą. Podczas testu przy maksymalnej głośności udało się osiągnąć wynik 6 godzin i 15 minut, natomiast przy około 75% głośności maksymalnej wartość ta wzrosła do 8 godzin i 5 minut. To wystarczy, aby swobodnie słuchać muzyki w wolnych chwilach przez cały dzień i nawet przy intensywnym użytkowaniu nie biegać z ładowarką, bądź broń Boże z powerbankiem przyklejonym do głowy. Można spokojnie jak człowiek wrócić do domu i podłączyć do zasilania dopiero wieczorem. A jeśli już o tym mowa, to wiedzcie, że pełne ładowanie trwa około 1,5 godziny.

Aktualne ceny:
AfterShokz Trekz Titanium (zielone)  |  AfterShokz Trekz Titanium (niebieskie)  |  AfterShokz Trekz Titanium (szare)

Podsumowanie

Aftershokz Trekz Titanium to dobry, ale przede wszystkim innowacyjny produkt. Całkiem inny, niż większość słuchawek w podobnej kwocie i o podobnym przeznaczeniu. Jest to idealny produkt dla ludzi aktywnych fizycznie, a także dla tych, którzy lubią nowinki technologiczne. Jeśli ktoś nie jest nastawiony na profesjonalny sprzęt grający, a potrzebuje czegoś wygodnego i dobrego jakościowo to jest to dla niego idealny kompromis. I być może cena jest całkiem spora jak na „nieprofesjonalny” sprzęt grający, ale idealny dla ludzi uprawiających sport, więc być może warto zamiast kolejnych markowych leginsów i adidasów w innym kolorze na każdy dzień tygodnia kupić porządne słuchawki do sportu? Moim zdaniem warto.

Plusy:

plus-iconSłuchawki nie zajmują małżowin usznych
plus-iconOdporność na zachlapanie i kurz (IP55)
plus-iconMożliwość podłączenia dwóch telefonów
plus-iconDwa niezależne mikrofony – wysokiej jakości rozmowy z redukcją szumów
plus-icon6-8 godzin pracy na baterii
plus-iconEtui w zestawie

Minusy:

minus-iconJakość dźwięku słabsza niż klasycznych słuchawek w podobnej cenie
minus-iconSłabe wygłuszenie – ludzie w otoczeniu słyszą muzykę z słuchawek
minus-iconWysoka cena dla przeciętnego klienta

 

Słowa kluczowe

Biznes-Host

Wszelkie prawa zastrzeżone - galaktyczny.pl