lg-g6-recenzja

Jaki jest LG G6 po kilku miesiącach od premiery?

Wiecie co, z jednej strony bardzo współczuję tym, którzy kupili LG G6 w przedsprzedaży, ale jednocześnie gratuluję i zazdroszczę osobom, które trochę się wstrzymały i zaoszczędziły ponad tysiaka, kupując go później. Smartfony LG ogólnie są znane z tego, że bardzo szybko tracą na wartości, ale z drugiej strony to dobrze, bo nie trzeba wydawać fortuny na świeżego i naprawdę dobrego flagowca. Ja też miałem to szczęście, że mogłem przetestować G Szóstkę patrząc na ten smartfon jak na flagowca za dwa tysiące z hakiem, bo z pewnością, gdybym robił to wcześniej, zaraz po premierze, jednym z minusów na pewno byłaby zbyt wysoka cena. LG G6 pojechał ze mną na urlop, a potem jeszcze na targi IFA do Berlina. Co z tego wyszło?

To nie będzie typowa recenzja. To raczej moje dłuższe wrażenia jakie wywarł na mnie LG G6, właśnie wtedy gdy można go było wyrwać nawet za 1999 złotych. Mam odczucie że to właśnie ten czas, czyli jakieś 4-5 miesięcy po premierze w Polsce, jest najlepszy by „na nowo” zainteresować się smartfonem od LG. Dlatego, że w okolicach dwójki ciężko jest znaleźć coś równie dobrego, a konkurentów można wyliczyć na palcach u jednej ręki. Prawda jest taka, że to właśnie w takich codziennych, zwykłych sytuacjach wychodzi w czym smartfon jest naprawdę dobry, a ponad tydzień we Włoszech i kilka dni na targach w Berlinie uświadomiło mi jakie są jego mocne i słabe strony. Teraz z całą pewnością mogę napisać, że tych pierwszych było więcej, choć o tych drugich dowiedziałem się jeszcze przed wyjęciem smartfona z pudełka. Ale o tym za chwilę.

LG G6 z przodu / fot. galaktyczny

Spoglądając na LG G6 i biorąc go do ręki miałem trochę sprzeczne odczucia. Z jednej strony smartfon mimo ekranu o sporej przekątnej był lekki (163 gramy), dobrze wyważony i nawet można napisać, że poręczny. Z drugiej jednak przez aluminiową, wyraźnie zaakcentowaną ramkę i ogólną konstrukcję wydawał się nieco toporny, choć jednocześnie też czuło się jego solidność, pewność i dobre spasowanie. Do mnie akurat przyjechała czarna wersja kolorystyczna, która według mnie ze wszystkich dostępnych wygląda najlepiej, bo ładnie podkreśla obecność ekranu Full Vision wypełniającego niemal cały przód (nie widać czarnej ramki jak w białej i platynowej wersji). Z całą pewnością smartfon w porównaniu do poprzednika został całkowicie przeprojektowany i wygląda znacznie lepiej, więc na pewno nie można go nazwać odgrzewanym kotletem. Niestety problem w przypadku wykonania związany jest ze szkłem na tylnej obudowie. Pomijam fakt, że taka błyszcząca powierzchnia szybko zbiera zabrudzenia w postaci odcisków palców i tłustych plam, ale byłem mocno zaskoczony łatwością z jaką tył się rysuje, pomimo obecności Gorilla Glass 5. To kolejny przykład tego, że nowsza generacja szkła wcale nie musi być lepsza. Telefon trafił do mnie już w takim stanie jaki widzicie na zdjęciach i wiem, że niektórzy dziennikarze z testowanymi urządzeniami się nie pieszczą, ale to już jest mocna przesada. Mało tego, nie tylko cała obudowa była zniszczona, ale też szkło zakrywające aparaty. Dlatego też mały apel do wszystkich, którzy planują kupić ten smartfon – od razu, obowiązkowo wrzućcie go w jakieś etui.

LG G6 z tyłu / fot. galaktyczny

Ogromną zaletą i tym samym największym wyróżnikiem LG G6 jest jego ekran. To pierwszy smartfon od LG z technologią Full Vision i pierwszy, który ogromnie mnie pod tym względem zaskoczył już podczas premiery na MWC 2017 (a potem pojawił się Galaxy S8, więc wiecie). Ma 5,7-calową przekątną i rozdzielczość 1440 x 2880 pikseli, co daje niesamowite zagęszczenie pikseli na poziomie 565 ppi, ale w tym przypadku wcale nie parametry techniczne są najważniejsze. Ekran nie dość, że zajmuje niemal 80% powierzchni to jeszcze ma nowe proporcje 18:9 (jest znacznie wyższy niż w innych smartfonach) i charakterystycznie zaokrąglone rogi. Wygląda po prostu świetnie i mogę nawet stwierdzić, że LG tym pomysłem wprowadziło powiew świeżości na rynku smartfonów. Dla niektórych istotne może być też to, że ekran jest płaski, a szkło nie jest zaoblone na dłuższych krawędziach. Smartfon trzyma się w miarę komfortowo, ale zapomnijcie o obsłudze smartfonu jedną ręką bez żonglowania nim na dłoni. Choć tutaj bym nie ryzykował, żeby Szóstka nie miała bliskiego kontaktu z podłożem.

Ekran w LG G6 / fot. galaktyczny

Do jakości samego ekranu, czyli odwzorowania kolorów, nasycenia, kątów widzenia czy reakcji na dotyk nie mam kompletnie żadnych zastrzeżeń. Co prawda nie jest to żaden OLED i nie możemy spodziewać się tak głębokiej czerni, ale jestem przekonany, że jest to ekran, który zajmuje… drugie miejsce wśród smartfonów LG (na pierwszym jest ten z modelu LG V30). Zaskoczyła mnie też ilość dostępnych opcji w ustawieniach wyświetlacza, których wydaje się być więcej niż w innych smartfonach. Oprócz tych standardowych znajdziemy tam możliwość pogrubienia czcionki w całym systemie i zmiany wielkości elementów takich jak np. ikony, jest też tryb czytania czy ustawienia Always On Display. Nie zabrakło też funkcji Knock On, która pozwala podświetlić bądź wygasić ekranu podwójnym stuknięciem (mocno się przydaje jeśli mamy duży ekran) czy opcji personalizacji przycisków domowych.

Nigdy nie lubiłem oprogramowania w smartfonach LG, bo było bardzo cukierkowe, by nie napisać, że pstrokate. Pełno pomieszanych kolorów, ikony, które nie zawsze pasowały do tapety i niezbyt przypadające mi do gustu animacje. Preferuję raczej prosty styl stąd może taka reakcja. Mimo tego, że w G6, który podczas testu miał Androida w wersji Nougat też kolorów nie brakuje to jednak prezentuje się znacznie lepiej, nawet jeśli porównany go nawet do poprzednika. Wszystko jest bardziej przyjazne dla oka i zdaje się, że też lepiej poukładane. Nie zwracałem wcześniej na to uwagi, ale w LG G6 ustawienia podzielone są na zakładki – tak jak to było kiedyś – co według mnie sprawia, że szybciej można coś odnaleźć porównaniu do jednej, długiej listy. Tym bardziej, jeśli dodamy jeszcze do tego wyszukiwarkę.

W przypadku ekranu w LG G6 trzeba napisać o jednej funkcji, która jest w stanie dostosować wielkość aplikacji do wydłużonych nieco proporcji ekranu, by uniknąć czarnych pasków u góry i na dole. Ok, fajnie, że taka opcja jest i większości przypadków działa, ale trochę śmieszy mnie fakt, że przez lata walczyliśmy z paskami w przypadku odtwarzania filmów i jak się w końcu udało to jakoś ogarnąć, to teraz znowu problem powraca. Na szczęście teraz można to „naprawić” o wiele szybciej.

 


SPIS TREŚCI:

  1. Wstęp, wygląd, wykonanie i ekran Full Vision
  2. Aparat, wydajność, multimedia i bateria
  3. Podsumowanie, plusy i minusy

Słowa kluczowe

  • Też się zastanawiałem nad G6 ale choć raz w życiu chciałem mieć flagowca z topowym procesorem więc Snap 835 przeważył szalkę. Z drugiej strony G6 to wodoszczelność i 18:9..

    PS. Zastanawia jakiego pluginu używacie do porównywania zdjęć (ten suwak pośrodku obrazka)

    • W tej cenie G6 to naprawdę opłacalna inwestycja. Jeśli chodzi o wtyczkę to Smart Before-After.

    • Samuraj

      Ile z tego 18:9 masz ?
      Knefle na ekranie 0,2″, aplikacje nie są przystosowane do tych ekranów jeszcze, a oprogramowanie LG nie proponuje rozciągania jak np. w Samsung S8 idealnie do krawędzi (chyba, że to się niedawno zmieniło).
      Defacto masz wielką i grubą cegłę z ekranem 5,5″ (płaski ekran niestety też pomaga w ergonomii).

Biznes-Host

Wszelkie prawa zastrzeżone - galaktyczny.pl