Każdy kolejny smartfon z serii Galaxy S sprzedawał się lepiej od poprzedniego. Sprzedaż szła w miliony i nie ma się co dziwić, bo w końcu to flagowiec i oczko w głowie południowokoreańskiego producenta. Było niemal pewne, że kolejny rekord ustanowi Samsung Galaxy S 5. Tak też się stało, a wynik mówi sam za siebie.

Pomimo początkowej niechęci niektórych użytkowników i ogólnego wytykania smartfonu palcami, widać że Samsung Galaxy S 5 cieszy się ogromną popularnością. Tylko w samym dniu premiery smartfon osiągnął o 30% lepszy wynik niż Galaxy S 4. Ja tutaj nie widzę przypadku, bo Galaxy S 5 ma kilka naprawdę innowacyjnych rozwiązań, jak chociażby charakterystyczne tworzywo tylnej obudowy, którego nie spotkamy w żadnym innym smartfonie, szybki Auto Focus z selektywnym wyborem ostrości czy wbudowany pod aparatem pulsometr. To jak i pozostałe cechy smartfonu przemawiają o jego sukcesie. Nic więc, dziwnego, że w Paryżu, Amsterdamie czy Londynie za Galaxy S 5 jeszcze na kilka godzin przed startem sprzedaży ustawiały się mega długie kolejki.

Samsung Galaxy S 5 oficjalnie zagościł na sklepowych półkach w ubiegły piątek, dokładnie o godzinie 11:11. Oficjalna sprzedaż rozpoczęła się w salonach Samsung Brand Store (a te w Polsce są już cztery) i innych, większych sklepach z elektroniką. Cena detaliczna smartfonu w naszych kraju wynosi tyle samo co w przedsprzedaży, czyli 2999 złotych z tym, że w zestawie nie zajdziemy już zegarka Gear 2 Neo czy Gear Fit.  Ogólnie Samsung rozpoczął sprzedaż swojego smartfonu w aż 125 krajach na całym świecie, a docelowo ma ich być aż 150.

Samsung Galaxy S 5 był już w naszych rękach, dzięki czemu mogliście przeczytać wstępną recenzję. Jeśli ktoś ją ominął, musi obowiązkowo nadrobić zaległości.

źródło: GSMArena