Pamiętacie jeszcze takie urządzenie jak Galaxy S? Był to mój pierwszy telefon oparty o system Android i co by tu nie mówić, nauczył mnie, że Android nie jest idealny. Zacznijmy od tego, że jego codziennością był jakiś tam restarcik, jakieś zawieszenie, generalnie nie było łatwo. Przyznaję doprowadzał mnie do szewskiej pasji podczas codziennego użytkowania. W pewnym sensie było to piękne i miło jest zobaczyć jaki postęp zrobił Samsung w tworzeniu swoich smartfonów. W moim przypadku dopiero przesiadka na Galaxy S II sprawiła, że poczułem, co to w miarę stabilny system.

Jakiś czas temu znalazłem w swojej szufladzie lekko zakurzone pudełko. A w nim? Tak, Samsung Galaxy S pierwszej generacji. Pamiętam jak o niego dbałem, niestety ramka okalająca wyświetlacz nie przetrwała próby czasu i zaszedł z niej lakier w okolicy złącza microUSB, które swoją drogą było chronione przez genialną w swojej prostocie zasuwaną zaślepkę. Jak możecie zobaczyć na zdjęciach miałem do niego też dokupioną białą klapkę. Swojego czasu takie rozwiązanie mi się bardzo podobało i dalej podoba.

Po uruchomieniu Galaxy S był już zrootowany i miał wgrany jakiś stary custom ROM. Postanowiłem poszperać na różnych forach internetowych i znaleźć odpowiedni system, który będzie oparty o Androida w najnowszej wersji KitKat. Długo nie musiałem szukać i wgrałem ROM o nazwie Omni. Po pierwszych kilku godzinach korzystania z tego ROM’u wydaje się on działać całkiem sprawnie, ale nie jest to jednoznaczne z bardzo szybkim działaniem. Widziałem, że nie mam co się spodziewać płynności z najnowszych flagowców, dlatego nie byłem tym zupełnie zaskoczony.

Samsung Galaxy S / fot. galaktyczny.pl
Samsung Galaxy S / fot. galaktyczny.pl

Z sentymentu chcę sprawdzić, czy będę w stanie korzystać z tego telefonu przez tydzień. Pewnie myślicie, że jestem szalony, ale na odpowiednim ROMie Galaxy S działa całkiem sprawnie. Niestety najbardziej martwię się o baterię, ale mam nadzieję, że jakiś power bank mnie poratuje. Całe moje tygodniowe zmagania z Galaxy S postaram się opisać na łamach Galaktycznego już w niedalekiej przyszłości. Trzymajcie kciuki!