Największy producent telefonów komórkowych na świecie ma w swojej gamie niezliczoną ilość urządzeń, przeznaczonych na wszelkie segmenty rynku. Jednak Samsung jest znany głównie za sprawą modeli serii Galaxy S oraz Galaxy Note. Są one dla giganta z Korei, tym czym iPhone dla firmy Apple czy też modele z Xperia Z dla Sony. To właśnie flagowce napędzają całą sprzedaż, są podstawą marketingu i pokazują potencjalnym kupcom jak bardzo zaawansowanymi technologiami dysponuje dany producent. To głównie na nich, firmy mogą dorobić się fortuny. Jednak niejednokrotnie, to także smartfony z najniższej i średniej półki są pokaźnym źródłem zysku.

Samsung oferuje obecnie kilka serii smartfonów jak Galaxy Ace, Grand, Young, Mega czy ATIV z Windows Phone. W swoim dorobku ma też sporo innych, starszych modeli. Skupmy się jednak na najniższej półce cenowej wśród inteligentnych telefonów. Osobiście uważam tak zwane modele low-endowe od Samsunga za mało udane. Niestety brak w nich wielu funkcji znanych z lepszych smartfonów, porządnego procesora czy układu graficznego. Często mogą być również przyczyną nerwicy, z powodu częstych „lagów”. Te wady zaczęli wykorzystywać rywale z Chin. Najlepszym przykładem jest Xiaomi ze swoimi modelami jak Red Rice czy Redmi Note. Sam największy rynek, mimo że jeszcze jest w rękach Samsunga, staje się powoli zdominowany przez Huawei, Oppo czy właśnie Xiaomi i inne korporacje z Państwa Środka. Sam uważam ich smartfony, za złoty wzorzec w kategorii jakość/cena (value for money).

Trzeba szczerze przyznać, że obecne modele Galaxy za około 500 złotych nie porywają. Moim zdaniem ich parametry są nieadekwatne w stosunku do oferowanej ceny. Gdyby wyposażone je chociażby w układy Snapdragon 200 (czterordzeniowy) z Adreno 203 zamiast weterana telefonów Snapdragona z serii S, sytuacja znacząco by się zmieniła. Najlepszym wyjściem byłoby jednak zastosowanie własnego procesora. Exynos w tej półce cenowej? Jestem na tak!

Samsung Galaxy Core
Samsung Galaxy Core / fot. Samsung

 

Warto jest przyjrzeć też aparatom montowanym w budżetowych Galaxy. Aparat powinien mieć minimum 5 Mpix, aby na wakacyjnych fotkach mogliśmy rozpoznać sfotografowane osoby. Kamera z przodu w dzisiejszych czasach musi być standardem, a nie towarem luksusowym. Bez tego młodzież nie kupi telefonu w abonamencie. Z kolei pamięć RAM nie może wynosić mniej niż 1 GB, bo kończy się to „wyparowującymi” z pamięci podręcznej aplikacjami.

Wykonanie – temat drażliwy. Dla jednych poliwęglan to ideał, a dla drugich ziszczenie koszmarów ze snu. Ale wiem jedno – tylna klapka musi mieć fakturę niczym ta z Galaxy S II,  Galaxy S5 czy też Galaxy Grand 2. Błyszczący plastik wygląda ładnie, ale tylko w pudełku. Pozostaje jeszcze kwestia pamięci wbudowanej, bo ta jest bardzo istotna dla przyszłego użytkownika. 4 GB ROM-u z pewnością odejdzie w niedalekiej przyszłości do lamusa i będą zastąpione przez pamięć 8 -gigabajtową.

O samych aktualizacjach tutaj wspomnę,. bo to temat „rzeka”. Rozwinięcie tego wątku zapewne spowodowało by wojnę w komentarzach. Ale ja widzę jedno rozwiązanie – Jeżeli Samsung wydałby jedną duże aktualizację dla budżetowców, byłby to wynik iście genialny.

Postanowiłem podać przykładową specyfikację low-endowego smartfonu Samsunga, który mógłby być hitem sprzedaży w kwocie nie przekraczającej 500 złotych.

  • Exynos 4212 lub Snapdragon 200
  • 1 GB RAM
  • 4,3-calowy ekran SuperClear LCD o rozdzielczości qHD
  • 8 GB pamięci wbudowanej
  • Android 4.4.2 KitKat
  • Aparat 5 Mpix (nagrywanie w HD i przednia kamerka VGA lub 1,3 Mpix)
  • Bateria 2000 mAh
  • I wisienka na torcie – LTE Cat. 3/4

Analizując powyższą specyfikację można powiedzieć, że wyszedł nam taki Galaxy Core 2 LTE. A Wy, Drodzy Czytelnicy co sądzicie o budżetowcach Samsunga? Korzystacie z nich? Jesteście z nich zadowoleni czy wręcz przeciwnie? Co byście zmienili w tych smartfonach? Dajcie znać w komentarzach. Jestem ciekaw Waszych opinii i przemyśleń.