Samsung w ciągu ostatnich lat zrobił ogromne postępy w swoich wyświetlaczach AMOLED. Z ciemnych i z niezbyt dokładnych wyświetlaczy w pierwszych smartfonach, koreański producent zdołał stworzyć wręcz idealny wyświetlacz jak ten w Galaxy S5. Spędziłem prawie rok z Galaxy S4 i byłem przekonany, że Samsung osiągnął już maksimum w tej dziedzinie. Myliłem się, ponieważ po polskiej premierze w Samsung Brand Store w Poznaniu miałem okazję zobaczyć „eS Piątkę” na własne oczy i zostałem mile zaskoczony. Wyświetlacz w Galaxy S5, który ma rozdzielczość Full HD, został jeszcze bardziej ulepszony względem poprzednika. Teraz jest jaśniejszy i lepiej odwzorowuje nasycenie kolorów. Ale to nie koniec.

Samsung nie ma zamiaru zaprzestać na wyświetlaczach Full HD i idzie krok dalej, czego dowodem jest kolejna wersja obecnego flagowca z ekranem WQHD (1440 x 2560 pikseli). Mowa tutaj o Galaxy S5 LTE-A, mocniejszej odsłonie Galaxy S5 zaprezentowanej równo miesiąc temu. Urządzenie to jest dostępne jak na razie tylko w Korei Południowej, ale miejmy nadzieje, że pojawi się również w innych krajach. Charakteryzuje się 5,1-calowym ekranem Super AMOLED QHD, czterordzeniowym układem Snapdragon 805 i 3 GB pamięci RAM.

Samsung Galaxy S5 został bardzo dobrze skalibrowany w raz z lepszym rozmieszczeniem nasycenia kolorów (temperatura, która zachowuje równowagę – nie za zimno, ani za ciepło). Jednak ekran Super AMOLED w Galaxy S5 ma jeden wielki problem. Pojawiają się zielonkawe punkty, które są widoczne nawet dla przypadkowego obserwatora. Przyczyna tego leży u podstaw technologii wyświetlaczy Samsunga, która wykorzystuje układ z dwoma zielonymi pikselami i tylko jednym czerwonym i niebieskim pikselem.

Ekran w Galaxy S5 i Galaxy S5 LTE-A
Ekran w Galaxy S5 i Galaxy S5 LTE-A / fot. SamMobile

 

Mimo tego, że Galaxy S5 LTE-A posiada ten sam układ pikseli co normalny flagowiec to zwiększenie rozdzielczości z FullHD do QHD pozytywnie wpłynęło na jakość wyświetlanego obrazu. Różnicę widać gołym okiem, o czym wspominaliśmy już tydzień temu. Zielona poświata nie jest już widoczna, a ekran jest jaśniejszy i bardziej szczegółowy. Co więcej, jak dowodzi serwis AnandTech, który przeprowadził test opisywanego wyświetlacza, zwiększenie rozdzielczości ekranu w minimalnym stopniu wpłynęło na zużycie energii, przez co smartfon powinien działać podobnie na baterii jak odpowiednik z ekranem FullHD. Szczegółowe wykresy i porównanie do innych smartfonów można znaleźć na stronie AnandTech (bezpośredni link w źródle).

To dobra informacja, bo jak pokazują plotki, rozdzielczość QHD ma także pojawić się w przyszłym Galaxy Note 4.

źródło: AnandTech przez PhoneArena, SamMobile