Zapewne wszyscy wiedzą, że smartwatche zaprezentowane obok Galaxy S5 na początku tego roku na targach MWC w Barcelonie spełniają normę IP67. Dlatego też Gear Fit, Gear 2 Neo i Gear 2 nie boją się wody i można je używać bez obaw o to, że zamoczą się podczas mycia rąk czy w trakcie biegania, gdy nagle zastanie nas deszcz. A czy ktoś z Was zdecydował się na kąpiel z Gear’em… w basenie? Ja sprawdziłem i muszę przyznać, że Gear 2 jest bardziej wodoodporny niż mogło się wydawać.

W trakcie drogi powrotnej z Berlina i targów IFA, część Galaktycznej Redakcji zahaczyła o Tropical Islands, by na własnej skórze i urządzeniach sprawdzić co oferują „tropiki” pod dachem. Wiadomo, jak ktoś jest pierwszy raz w takim miejscu to musi zrobić trochę zdjęć, by potem pokazać znajomym czy było warto. Ze zdjęciami „na lądzie” nie ma problemów, ale co jeśli chce się trochę popstrykać w wodzie? Galaxy Note 3 nie ma IP67, Google Glass to samo, ale nawet jakby były wodoodporne to i tak trochę strach je brać do wody (Prawda, Konrad?), Galaxy Gear można zamoczyć, ale tylko raz, a nikt nie miał przy sobie Galaxy S5. Na całe szczęście był Gear 2 i to była świetna okazja, by sprawdzić jak metalowy smartwatch Samsunga radzi sobie z wodą.

Specyfikacja normy IP67 wskazuje dosyć precyzyjnie czas i głębokość na jaką można zanurzyć urządzenie. Jest wyraźnie określone – maksymalnie do 1 metra głębokości przez pół godziny. Nie ma jednak mowy o wodzie chlorowanej jaka jest w basenie. Fakt, że w tropikach mieliśmy spędzić kilka godzin, a w basenie nazwanym jako Morze Południowe do dna było ponad 1,3 m, to jeszcze bardziej zachęciło mnie do tego nietypowego testu. A skoro zegarek ubezpieczony to czemu nie spróbować?

W wodzie spędziłem łącznie około trzech godzin z kilkoma mniejszymi przerwami. Pływanie, nurkowanie, bicze wodne, wodospady i przede wszystkich zjeżdżalnie, a to wszytko z Gear 2 na ręce. Muszę przyznać, że zegarek sprawdził się świetnie i wszyscy ci, którzy boją się wejść z nim do wanny nie powinni się niczego obawiać. Smartwatch nie tylko przetrwał bliskie spotkanie z wodą, ale też sprawdził się jako mała, przenośna kamera. To właśnie za pomocą 2-megapikselowej matrycy zrobiłem przeważającą ilość zdjęć w Tropical Islands i nagrałem kilka krótkich filmów, co ważne w całkiem zadowalającej jakości jak na aparat w zegarku. Oczywiście ekran po zanurzeniu w wodzie zaczął wariować, ale wystarczyło kilka razy dmuchnąć żeby pozbyć się wody i gotowe. Jedynym minusem całej sytuacji było ograniczenie w postaci wbudowanej pamięci i możliwości nagrania tylko dziewięć filmów. Tak, jeśli ktoś nie pamięta to przypomnę, że za pomocą Gear 2 można nagrać maksymlanie dziewięć 15-sekundowych filmów. Praca zdala od smartfonu, który został w szafce dawała zatem sie we znaki, bo nie można było na bieżąco przeprowadzać synchronizacji danych, a tym samym zwolnić trochę miejsca w zegarku.

Nie mniej, Gear 2 pozytywnie zakończył i śmiało może zostać naszym kompanem podczas rekreacji na basenie. Gear 2 spełnił swoje zadanie w 100 procentach. Po tak długiej „mokrej przygodzie” w basenie wystarczyło tylko dokładnie go przemyć pod zwykłą, bieżącą wodą. Po niemal dwóch tygodniach  od solidnego zmoczenia na śróbkach, przy złączach ładowania, głośniku czy innych elementach nie widać żadnych uszkodzeń czy niedoskonałości. Rzecz jasna, w takie miejsce można zabrać ze sobą smartfon czy kompaktowy aparat, ale to dodatkowe urządzenie, na które trzeba uważać. Nie tylko dlatego, że nie jest odporne na wodę czy zabrudzenie, ale też w kwestii bezpieczeństwa, bo pozostawione gdzieś na leżaku w czasie, gdy my będziemy kąpać się w basenie, może okazać się za lepkie dla rak przechadzających się w pobliżu osób.

Na koniec warto rzucić okiem na krótkie, ale ciekawe nagranie testowe w 720p, zarejestrowane za pomocą Samsunga Gear 2. Podobno śmiesznie wyglądałem zjeżdzając w okrągłym, czerwonym kole i trzymając przed sobą rękę z zegarkiem. Tak przynajmniej mówili 😉

A czy Wy mieliście jakieś przygody ze swoim smartwatchem? Zakładam, że tak, więc dajcie koniecznie znać w komentarzach poniżej.