O ile IP67 w Samsung Galaxy S5 było dużym i pozytywnym zaskoczeniem, o tyle zaślepka na port ładowania już nie do końca. Faktycznie rozwiązanie to było mocno skrytykowane przez zwolenników i przeciwników koreańskiego producenta. Jak to faktycznie wyszło z perspektywy kilku miesięcy użytkowania?

Wbrew wszystkim zaślepka w Samsung Galaxy S5 w pierwszych dniach użytkowania bardzo mi się podobała. Cieszyłem się, że nie muszę ciągle oglądać tej dziury (portu ładowania), w którym zbiera się kurz i inne brudy. Faktycznie po kilku tygodniach sama zaślepka potrafiła doprowadzić użytkownika do szewskiej pasji. Otwieranie i zamykanie. Otwieranie i zamykanie. Problemem była oczywiście ta pierwsza czynność, szczególnie wtedy kiedy mieliśmy krótkie paznokcie. Zdarzało się tak, że do otwarcia zaślepki używałem karty bankomatowej czy innego tego typu plastiku. Niestety, ale po kilku miesiącach odbiło się to na wyglądzie samej zaślepki, którą możecie zobaczyć poniżej.

Pomimo tego, że zaślepka nie jest luźna i nie otwiera się sama to jej wygląd już nie zachęca. Delikatny odprysk na samym końcu jest wynikiem tych wszystkich ekstremalnych operacji. I może najlepszym podsumowaniem jest fakt, że słyszałem o osobie, która pozbyła się zaślepki wyrywając ją ze swojego urządzenia. Jak to u Was wygląda? Czy faktycznie też Was to irytuje? Przez kilka miesięcy przyzwyczaiłem się do tego rozwiązania, ale sam fakt jakości tego elementu.. to najsłabsze ogniwo Samsunga Galaxy S5.