Samsung Gear S to bardzo futurystyczny smartwatch, który mocno wyróżnia się na tle pozostałych tego typu urządzeń, tych obecnych już na rynku lub tych, które pojawiły się na targach IFA 2014 w Berlinie. Nie jest to tylko kwestia samego wyglądu, ale też daleko wybiegających w przyszłość rozwiązań. To niezwykle ciekawa opcja dla osób, które chcą mieć nietypowy gadżet i zawsze mieć kontakt ze znajomymi. Gear S w sprzedaży ma pojawić się pod koniec tego miesiąca i każdy zainteresowany jego zakupem już miał szansę poznać nasze pierwsze wrażenia prosto z berlińskich targów. Część Galaktycznej Redakcji już mogła wypróbować go na swojej ręce, pozostali opierają swoje zdanie na informacjach z sieci i własnym doświadczeniu, dlatego też warto poznać naszą opinię na temat najnowszego smartwatcha Samsunga

Samsung w swoim dorobku ma już kilka inteligentnych zegarków, ale ciągle wymyśla nowe konstrukcje i nas zaskakuje. Choć Gear S wygląda jak rozciągnięty Gear Fit, a cały główny moduł można w podobny sposób wyłuskać z paska, to smartwatch ma kilka rozwiązań, których nie znajdziemy w innych zegarkach. Przede wszystkim jest to spory, bo 2-calowy ekran Super AMOLED o niespotykającej jak dotąd rozdzielczości 320 x 480 pikseli, w dodatku zakrzywiony, co z pewnością ułatwia obsługę. Do tego dochodzi kluczowy element w postaci slotu na kartę nanoSIM oraz zestaw modułów łączności jak Bluetooth, WiFi i GPS jak też sporo funkcji w oprogramowaniu. Zegarek na polskim rynku ma kosztować 1399 złotych, a jego premiera planowana jest na koniec października.

Poniżej możecie poznać opinię Galaktycznej Redakcji, która być może okaże się pomocna przy podjęciu decyzji o zakupie.

Robert Nawrowski:

Samsung Gear S nie jest tylko następcą Gear 2 czy Gear 2 Neo. Urządzenie to zostało stworzone w oparciu o zupełnie inną ideę. Czy rzeczywiście się sprawdzi? Samsung Gear S z wyglądu przypomina dwa Gear Fit złączone w jedną całość. Faktycznie urządzenie jest cieńsze i lepiej leży na dłoni pomimo tego, że mamy większy 2-calowy wyświetlacz. Lepsze dopasowanie do dłoni zapewnia zakrzywiony ekran, który jest teraz umieszczony w niezależnej kopercie. Pasek to gumowe etui jak właśnie w Gear Fit, które będziemy mogli dowolnie wymieniać. Mnie osobiście bardziej odpowiada pomysł z Gear 2, w którym mamy normalne teleskopy, ale widocznie nie dało się tego tutaj zrealizować. To rozwiązanie jest zapewne powodem braku aparatu w urządzeniu. Zakrzywiona obudowa oraz silikonowy pasek nie pomieściły kamery oraz podczerwieni. Sama idea Gear S, czyli urządzenia, które może zastąpić nam telefon jest świetna. Połączenia głosowe, SMS, przeglądanie sieci dzięki transmisji 3G czy WiFi oraz GPS dają nam pełne poczucie niezależności. Jestem pewien, że weekendy, które na ogół są bardziej spokojne w 100% będziemy mogli zastąpić Gear S zamiast smartfonu. Na to jednak musimy trochę poczekać, aż urządzenie trafi do Nas na testy.

 

Krzysztof Nawrot:

Moje odczucia o Samsungu Gear S mogliście już poznać w relacji z targów IFA 2014 i w artykule, gdzie pozwoliłem sobie porównać najnowszy smartwatch do Gear 2. Ja w przeciwieństwie do Roberta nie uznaję Gear S jako następcy Gear 2 z kilku prostych powodów. Najnowszy smartwatch nie ma metalowej koperty, wygląda jak gadżet z filmów science fiction i osobiście uważam, że Gear 2 prezentuje się lepiej, bardziej stylowo i lepiej pasuje do mojego stylu. W Gear S brakuje mi diody podczerwieni, którą często używam w powiązaniu z telewizorem, a sam zegarek jest po prostu za duży dla mojej ręki. Nie mniej, smartwatchowi Gear S nie można odmówić funkcjonalności, która zawsze wyróżnia urządzenia Samsunga. Smart-zegarek z miejscem na kartę SIM oraz wbudowanym Wi-Fi i GPS to ciekawe rozwiązanie, którego jeszcze nie było. Z pewnością zegarek z takim zestawem łączności okaże się pomocy podczas różnych aktywności, gdzie będziemy mogli zostawić telefon w domu i przykładowo pobiegać czy pojeździć na rowerze z samym zegarkiem na ręku. Niepokoi mnie jednak pojemność baterii, która z trudem może starczyć na maksymalnie jeden dzień takiej typowej pracy. 

 

Konrad Mościński:

Berlińska konferencja Samsung UNPACKED 2014 była dość nieprzewidywalnym wydarzeniem pod względem „elektroniki ubieralnej” (wearable devices). Nikt do końca nie był pewny czy producent przedstawi nowe urządzenia z tej kategorii, a jeśli tak, to jak one będą wyglądać. Samsung jednak nie wytrzymał do konferencji i zapowiedź prasową zegarka Gear S otrzymaliśmy już ponad tydzień wcześniej. Pomimo tego wszelkie szczegóły urządzenia poznaliśmy dopiero na tegorocznych targach IFA.

Dostaliśmy duży, 2-calowy smartwatch z zakrzywionym ekranem Super AMOLED, z wejściem na kartę SIM. Producent najwyraźniej chce nasycić rynek przeróżnymi smart-zegarkami. Mamy już na rynku klasyczny smartwatch do powiadomień Gear 2 Neo, smartwatch z aparatem Gear 2 i starszy Galaxy Gear. Dodatkowo dla osób aktywnie spędzający czas leciutki Gear Fit, a teraz dla kontrastu sporych rozmiarów „wszystkomający” Gear S. Pytanie tylko czy znajdą się użytkownicy potrzebujący zegarka z obsługą sieci oraz połączeń przy obecnej erze smartfonów. Gear S jest reklamowany jako zegarek nie potrzebujący telefonu do pełnej funkcjonalności, jednak nie wyczuwam fali osób przesiadających się z smartfonów na „telefon na ręce”. Warto zaznaczyć, że urządzenie wygląda dość słabo na szczupłej ręce – wygląda na przerośnięty smartwatch. Pomimo tego gratulacje dla producenta za nowy koncept oraz zakrzywiony ekran, który dość mocno przyciąga wzrok.

Gear S został oficjalnie wyceniony na 1399 złotych. Biorąc pod uwagę początkową cenę Gear 2 na poziomie 1199 złotych dopłatę 200 złotych można bez problemu wytłumaczyć. Sprawa wygląda znacznie gorzej, gdy do listy zakupów dorzucimy na przykład Galaxy Note 4.

 

Bartek Rak:

Kiedy pierwszy raz zobaczyłem Samsunga Gear S pomyślałem… za duże to na zegarek, a zbyt małe na smartfon. To co mi się nie spodobało w tym urządzeniu to to, że zamiast smart-zegarkiem stał się bardziej „noszonym smartfonem”, do którego możemy bez problemu włożyć kartę SIM lub podłączyć się do Wi-Fi. Dzięki temu zegarek może pracować w połączeniu ze smartfonem jak i zupełnie samodzielnie. Według mnie chyba nie o to chodzi w smartwatchach. Gear S działa w oparciu o system Tizen, a całość wspiera dwurdzeniowy procesor o taktowaniu 1 GHz. Aspektem, który mnie nurtuje to sam rozmiar zegarka. Spodobało mi się jednak to, że zastosowano tutaj ekran o świetnej rozdzielczości jak na zegarek czyli 480×360 px, który jest ponadto zakrzywiony i wykonany w technologii Super AMOLED. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, czy tak duży zegarek można wygodnie nosić przez cały dzień. Doszukałem się również w specyfikacji, że Gear S posiada baterię o pojemności 300 mAh, co wydaje się być dość mizerną wartością patrząc przez pryzmat tego, że możemy w nim korzystać z technologii 3G. Mimo to jestem niesamowicie ciekaw, jak korzysta się z Gear S tak na co dzień i mam nadzieję to sprawdzić w niedalekiej przyszłości. Do tego czasu będę jednak podchodził do tego urządzenia z pewną dozą niepewności.

 

Andrzej Woch:

Muszę przyznać, że gdy pierwszy raz zobaczyłem Gear S to lekko się zirytowałem jego wielkością. Ale teraz jak tak dłużej na niego patrzę, to wcale mi to nie przeszkadza. Samsung Gear S posiada 2-calowy wygięty ekran Super AMOLED (podobny do tego w Gear Fit) i jest to jego największą zaletą. Z recenzji innych osób wynika, że zegarek fajnie wpasowuje się w nadgarstek co mnie bardzo cieszy. Trochę się zawiodłem na materiałach jakie Samsung użył wykonując Gear S, bo jest to tworzywo sztuczne. Tym bardziej dziwi takie zagranie, ponieważ Gear 2 posiada metalową ramkę. Zegarek u mężczyzny jest jedyną „biżuterią” i uważam, że w tej kwestii Samsung dał po prostu ciała. Nie zmienia to jednak faktu, że wygląd wciąż prezentuje się całkiem ciekawie.

Obecnie posiadam Gear pierwszej generacji i od samego początku brakowało mi modułu GPS, więc umieszczenie go w najnowszym smart-zegarku od Samsunga bardzo mnie ucieszyło. Na plus jest także wodoodporność, którą zawdzięczamy dzięki certyfikatowi  IP67 oraz spora ilość aplikacji jak na przykład nawigacja HERE od Noki, S Health czy Nike+ Running. Na minus moim zdaniem (i nie tylko moim) jest bateria o pojemności 300 mAh i brak aparatu. Zegarek został wyposażony w moduły łączności 3G (dzięki slotowi na kartę nanoSIM), WiFi, Bluetooth 4.1, GPS i nie wierzę w to, że Gear S jest wstanie działać przez dwa dni. Jest to niewykonalne przy tak wielu czujnikach i wspomnianych łącznościach. Sytuację może trochę poprawić nowy tryb w smart-zegarkach, czyli tryb oszczędzania energii.

I na koniec zostawiłem sobie cenę. Jak ostatnio mogliśmy się dowiedzieć wynosi ona aż 1399 złotych. Napisałem aż, bo według mnie cena jest ona zbyt wysoka, przez co na taki gadżet będą mogli sobie pozwolić nieliczne osoby. Z resztą zawsze uważałem, że ceny zegarków Samsunga były wzięte z kosmosu. Rozumiem, że za nowości się płaci, ale bez przesady. Myślę, że cena w granicach 800-1000 złotych byłaby ok.

 

Albert Lewandowski:

Samsung Gear S jest wbrew pozorom rewolucyjny – to pierwszy smartwatch, który bezproblemowo zastąpi nam smartfon. Wszystko, dzięki wbudowanemu modułowi 3G. Pozwala on na szybkie przeglądanie sieci, wysyłanie/odbieranie wiadomości tekstowych czy maili oraz co ważniejsze – prowadzenie rozmów głosowych. Aczkolwiek niepokoi mnie bateria. 300 mAh przy dwurdzeniowym procesorze, 2-calowym wyświetlaczu Super AMOLED i włączonej transmisji danych nie wytrzyma zbyt długo. Choć może Samsung dokonał cudu w kwestii optymalizacji.

Moim zdaniem kolejną istotną zaletą jest ekran Super AMOLED o rozdzielczości 480 na 360 pikseli. Co ważniejsze, jest to zakrzywiony wyświetlacz. Mocy obliczeniowej również nie powinno zabraknąć – Exynos o to zadba. Uważam, iż jest to bardzo ciekawe urządzenie. Jego jedyną poważną wadą jego marna kompatybilność – będzie mógł się połączyć tylko z wybranymi modelami Galaxy. Nawet mimo to, warto rozważyć jego zakup. Przecież łączy cechy telefonu i zegarka. Kto wie, może ten nowy segment wearables odniesie taki sukces, jak tabletofony?

 

Bartosz Hadrich:

Seria inteligentnych zegarków Gear dotychczas oferowała możliwość przedłużenia funkcji telefonu na nasz nadgarstek. Razem z premierą Gear S ten koncept się zupełnie zmienił. Teraz zegarek jest praktycznie samowystarczalnym urządzeniem. Można z niego zadzwonić, wysłać SMSa czy opublikować wiadomość w sieciach społecznościowych. Właśnie to najbardziej cenię w tym urządzeniu. W końcu zegarek jest czymś więcej niż tylko gadżetem do wyświetlenia powiadomień z telefonu czy odbierania połączeń z niego, teraz jest to prawowity telefon na naszej ręce. Ale niestety nie ma róży bez kolców. W urządzeniu zapomniano o aparacie fotograficznym, który zyskał sporo zwolenników w poprzednich Gearach, jak i przy pierwszym uruchomieniu urządzenia wciąż wymagane jest połączenie z telefonem marki Samsung, co lekko je przekreśla. No i pozostaje na koniec kwestia ceny. Nie jest ona niska, ale według mnie nie jest też przesadnie wysoka jak na taką nowość na rynku. Ogólnie sprzęt godny polecenia.

 

A co Wy sądzicie o najnowszym smartwatchu Samsunga? Co w Gear S Wam się spodobało najbardziej, a co wymaga jeszcze udoskonalenia? Czy możliwość włożenia karty SIM do zegarka jest dla Was ważne, czy może traktujecie to jako zbędny bajer? No i najważniejsze – Czy planujecie zakup Gear S?