Sieci społecznościowe przeglądamy już w większości przez telefon. Nic dziwnego. Łatwo, szybko i przyjemnie. Dodawanie wpisów odbywa się błyskawicznie z dowolnego miejsca w jakim się znajdujemy. Część z Was pewnie miała okazję poprawiać, albo wręcz pisać artykuły w telefonu. To już ta gorsza część przygody z klawiaturą w smartfonie. Pomijam już fakt mobilnych aplikacji, które nie dają komfortu wersji desktopowych, ale 1000 znaków na telefonie to już trochę męczarnia. Z tą myślą właśnie kupiłem klawiaturę bluetooth do Samsung Galaxy Tab S. Rozwiązanie to nie jest idealne, ale o tym za chwilę.

Takie rozwiązania znane są od dawna, jak chociażby Asus Transformer. Mając na uwadze, że posiadam już Samsung Galaxy Tab S pomyślałem, że fajnie będzie go wzbogacić o klawiaturę bluetooth własnie w celu pisania artykułów. Zobaczmy najpierw jak to wszystko wygląda. Sama klawiatura nawiązuje designem do stylistyki Tab S i pod tym względem komponuje się to idealnie. Tablet oczywiście kładziemy na klawiaturze, gdyż nie ma tutaj żadnego docka i należy o tym pamiętać. Szczególnie wtedy, kiedy podnosimy nasz zestaw. Tablet szybko daje o sobie znać, że jest osobnym elementem. Mój upadł. Przeżył. Uf. Na szczęście w trakcie transportu możemy zestaw zabezpieczyć gustownym zapięciem unieruchamiając tablet. Na tylnej ściance znajdziemy włącznik oraz złącze do ładowania micro USB 2.0. Od wewnętrznej strony, tuż nad klawiaturą mamy 2 kontrolki. Jedna do sygnalizowania włączone Caps Locka, a druga do połączenia bluetooth. Informuje ona Nas również o rozładowaniu klawiatury oraz momencie naładowania jej do pełna.

Sama bateria nie jest jakaś bardzo pojemna. Informacja prasowa mówi o ogniwie w rozmiarze 10,5 i wynosi ona 200 mAh, ta w 8.4 jest pewnie mniejsza. Według producenta ładuje się do pełna ok 2 godzin, a czas pracy to ok 120 godzin. Nie miałem jeszcze okazji tak intensywnie korzystać z urządzenia, ale myślę że wyniki te są w zupełności wystarczające. Warto wspomnieć o bardzo fajnym dodatku zaraz obok kontrolek, o których mówiłem wcześniej. Przycisk mechaniczny, który po położeniu tabletu na klawiaturze wciska się i po 3 sekundach wygasza ekran i dezaktywuje połączenie bluetooth. Po podniesieniu ekranu (tabletu) połączenie zostaje wznowione, jednak ekran nie włącza się automatycznie. Ostatni przycisk w tej części urządzenia służy do parowania urządzeń za pomocą BT.

Przejdźmy do tego co najważniejsze czyli samej klawiatury. Chociaż idealnie pisze mi się na moim 15 calowym laptopie to muszę szczerze przyznać, że pracę magisterską pisałem na 10 calowcu. Da się. Nie był to szczyt wygody i ergonomii, ale jest to możliwe. Tu jest trudniej, ale z każdym napisanym słowem jest coraz lepiej. Problemem nie są przyciski bo te są wystarczająco daleko od siebie i palce również się na nich mieszczą. Kłopot sprawia sama powierzchnia klawiatury gdzie dwie dłonie ledwo się mieszczą. Standardowo klawiatura obsługuje polskie znaki w środowisku systemowym i we wszystkich aplikacjach oprócz Hancom Ofiice. Konfiguracja alt+e włącza edycję tekstu zamiast wstawiać „ę”. Są aplikacje, które rozwiązują ten problem i można je znaleźć w Google Play. Chyba nie muszę Wam przedstawiać wszystkich przycisków funkcyjnych, które generują polecenia w systemie Android. Możemy włączyć ostatnie aplikacje, funkcję menu czy wrócić do pulpitu. Cieszy mnie jednak niezmiernie fakt, że tak często używana przeze mnie kombinacja alt+tab działa wyśmienicie i pozwala przełączać się między aplikacjami. Samej klawiaturze przydałby się mini touchpad. Tak bardzo człowiek się do niego przyzwyczaił przy pisaniu na laptopie. Może macie jakieś pytania? Chętnie na nie odpowiem. Sama klawiatura kosztuje ok 350 zł w zależności od sklepu. Dużo? Tak. Cały czas sobie wmawiam, że to przecież inwestycja w pracę.