Pamiętam doskonale premierę Samsunga Galaxy S III, bo w sumie dzięki temu wydarzeniu i ówczesnemu flagowcowi Samsunga powstała ta strona. Pamiętam też jakie zamieszanie wywował ten smartfon, mimo tego, że teraz większość osób nazywa go mydelniczką. Tak naprawdę był to w pewnym stopniu przełomowy model, który zapoczątkował nowy wygląd smartfonów południowokoreańskiego producenta, wprowadził solidne odświeżenie systemowej nakładki i dodał pierwsze funkcje Smart. Za Galaxy S III w dniu premiery trzeba było zapłacić nawet 2799 złotych, ale byli też tacy, którzy zmieścili się w tysiącu. Nie mam tutaj na myśli osób, które wzięli smartfon w abonamencie, ale kupili chińską trójkę z niepewnego źródła, chodząc potem z wypiętą klatą i wymalowanym na czole „Mam Galaxy S III, plebsie”. To było ponad dwa lata temu, ale widać, że sytuacja na rynku podróbek jest nadal aktualna. Tym razem sprawa dotyczy flagowca z rysikiem, czyli Galaxy Note 4.

Galaxy S III był chyba najczęściej kopiowanym flagowcem Samsunga. Chińczycy znani są z tego, że kopiują wszystko i wszystkich, ale w przypadku Galaxy S III swój projekt doprowadzili niemal do perfekcji. W rezultacie dla przeciętnego Kowalskiego, słabo obeznanego w świecie mobilnych urządzeń, odróżnienie tej oryginalnej wersji prosto od Samsunga, a podróbki było wręcz niemożliwe. Na całe szczęście były osoby, które w takich filmach pokazywały różnice między wersjami, chroniąc nas też przed tym, by nie nabić się w butelkę. Podróbkę Galaxy S III można było kupić już za kilkaset złotych, co było trzykrotnie niższą kwotą niż w przypadku prawdziwej wersji. To pewnie też miało spory wpływ na to, że tak dużo osób dawało się nabrać. Ale zaraz, czy rzeczywiście ktoś był na tyle głupi, by myśleć, że jak coś dopiero trafiło do sklepów w cenie dobrze utrzymanego Poloneza, to można w tym samym czasie kupić to za tyle, ile kosztuje Maluch?

Był też 5-calowy model Star S9500, który udawał Galaxy S4 czy Goophone S5, który jak wskazuje nazwa, był chińską odmianą tegorocznego flagowca. Co więcej, firma z Shenzen jakoś mocno się nie kryje, bo wszystkie jej produkty można znaleźć na ich oficjalnej stronie. Ale tym razem skupimy się na Galaxy Note 4, który dopiero co ma pojawić się w sklepach. Premiera w naszym kraju jest przewidziana na 24. października, ale już teraz można znaleźć takie urządzenie na jednym z polskich portali aukcyjnych. Nazwa może i się zgadza, bo przecież to Galaxy Note 4, ale najdziwniejsze i zarazem najśmieszniejsze jest to, że smartfon jest… wygięty i można go kupić za mniej niż tysiąc złotych. Jest zasilany przez niesamowity „okta Rdzeń” i w ogóle jest „Doświadczenie prawdziwy 8-rdzeniowy prędkość wyścigi”. Co ciekawe, smartfon jest tak zaawansowaną konstrukcją, że ma ekran HD Super AMOLED Round Curved, który wyświetla 1600K kolorów, ma „Unlocked 2G” i posiada 1 GB pamięci RAM, ale jak będziemy chcieli to pokaże nawet 2 GB. Zobaczcie jak ślicznie wygląda na poniższych zdjęciach. No po prostu rewelacja, nic tylko brać, wszystkie!

Podróbka Galaxy Note 4
Podróbka Galaxy Note 4 / fot. Allegro

 

 

A tak już zupełnie poważnie, trzeba wystrzegać się takich ofert i omijać je szerokim ruchem kursora. Zresztą, nie sądzę, by osoba myśląca dała nabrać się na taką „okazję”, no chyba, że jej inteligencja jest na poziomie spinacza biurowego. Widać, że Janusze Biznesu działają i próbują wszystkiego, żeby tylko wcisnąć swój „reewlacyjny” sprzęt. Uważajcie i nie dajcie się nabrać. Tak na koniec możecie zerknąć na lub aukcję, oczywiście tylko z czystej ciekawości, a nie chęci zakupu.

źródło informacji i zdjęć: Allegro