Samsung Gear S to urządzenie bardziej skomplikowane niż można pomyśleć na pierwszy rzut oka. Owszem to nadal zegarek, ale liczba nowych rozwiązań w tym gadżecie przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Kilku rzeczy zabrakło do idealnego produktu. Część z Was ceni sobie aparat i podczerwień w swoim Gear 2, ale powiem Wam coś po cichu. Po kilku dniach zapomnicie o tym i Gear S zrobi na Was jeszcze większe wrażenie.

W tym krótkim wpisie chciałbym przedstawić dwie najważniejsze rzeczy związane z Gear S. Może nie tyle co najważniejsze, ale te o które najczęściej pytacie. Pierwsza z nich to niewątpliwie bateria. Większość z Was zdaje sobie sprawę z tego, że Gear S ma mniejszą baterię i większy ekran. Dodatkowo dorzucono kilka takich bajerów jak WiFi i GPS więc na pierzy rzut oka można obawiać się o baterię. Nie jest źle, ale rewelacji również się nie spodziewajmy. Gear S spokojnie wytrzyma 2 dni przy normalnym używaniu. Niestety, ale 2,5 dnia to maks jaki udało mi się osiągnąć. Oczywiście wszystko zależy od ilości powiadomień. W moim przypadku jest ich cała masa co czasami oznacza, że zegarek nie wytrzyma pełnych dwóch dni.


 

Drugą kwestią, od której zależy bateria to sposób połączenia z urządzeniem. Mamy 3, a właściwie 4 możliwości. Zacznijmy od tej, która faktycznie zużywa najmniej baterii. Wyłączony bluetooth czyli brak synchronizacji z telefonem oraz brak karty nanoSIM lub wyłączony moduł GSM. W takich warunkach smartwatch traci swoje właściwości i pracuje jak zwykły zegarek. Taka kombinacja spokojnie pozwoli na pracę nawet 3-4 dni, ale przecież nie o to chodzi. Drugie rozwiązanie,  najbardziej klasyczne, to połączenie ze smartfonem przez bluetooth. Wyniki prezentowane powyżej odzwierciedlają właśnie ten stan rzeczy. Różnice, które mogą się pojawiać w poszczególnych cyklach zależą od liczby minut spędzonych na rozmowie przez głośnik, zabawy nawigacją czy przeglądaniu sieci przez przeglądarkę. Myślę, że bezpiecznie przyjąć 1,5 do 2 dni jeśli chodzi o użytkowanie zegarka w tym trybie.

Kolejne dwa tryby połączenia są najbardziej wymagające. Zegarek może działać jako samodzielne urządzenie z obsługą modułu GSM, transmisji danych i WiFi. To oczywiste, że internet po 3G, a dokładniej HSPA+ „zżera” baterię strasznie. Nie inaczej jest w tym wypadku. Kilkunastominutowe serfowanie po sieci przez przeglądarkę Opera Mini zjada 8-10 %. Jeśli nasz operator wspiera usługę przekazywania połączeń oraz mamy włączone odpowiednie usługi możemy przekazywać wszystkie połączenia z numeru z telefonu na drugi numer w zegarku. W celu lepszego zobrazowania tego niesamowitego pomysłu załóżmy, że telefon zostawiamy w domu wraz z włączonym modułem GSM, a Gear S bierzemy na krótki spacer czy wybieg. Wszystkie SMS czy połączenia głosowe, które będą przychodzić na telefon automatycznie pojawiają się na zegarku. Pierwszy numer przekazuje je na drugi i w ten sposób bez konieczności zabierania smartfona możemy spędzić miło popołudnie. To rozwiązanie przypadło mi najbardziej do gustu. Oczywiście, jeżeli kręcimy się w okół domu i zegarek znajdzie się w zasięgu bluetooth smartfona automatycznie połączy się z nim. Ponowna utrata synchronizacji przez bluetooth automatycznie włączy tryb GSM (możemy to również wyłączyć) i tryb przekazywania połączeń. Jeśli macie jakieś dodatkowe pytania odnośnie trybu połączeń dajcie znać bo zdaje sobie sprawę, że nie wszystko może być jasne.