Wygląda na to, że Xiaomi po ostatnich wynikach sprzedaży dostało niezłego kopa, niczym gimnazjalista na WF-ie po wypiciu redbulla. Chiński smartfon już nie kojarzy się z tanią podróbką, a całkiem niezłym urządzeniem. Wystarczy spojrzeć taki model jak Xiaomi Mi4, który jest urządzeniem klasy premium i śmiało może konkurować z innymi flagowcami. Wygląda na to, że młody producent, który zadebiutował raptem w 2010 roku widzi swój potencjał i planuje zawojować najtańszy segment. Jakie ma plany? 

W ostatnim czasie „Siaołmi” znacznie podskoczyły morale, bo firma stała się trzecim na świecie największym dostawcą smartfonów. Tylko na przestrzeni jednego roku liczba sprzedanych smartfonów wzrosła trzy razy, co jest niezwykłym wyczynem w tej branży. Firma coraz mocniej idzie do przodu, zdobywa inwestorów i partnerów i śmiało może konkurować z takimi korporacjami jak Samsung, LG czy Sony. A naprawdę ma czym, bo ich smartfony stają się coraz lepsze i przede wszystkim są sporo tańsze w porównaniu do produktów kluczowych graczy.

65 dolarów – na tyle Xiaomi wycenia smartfon, który ma namieszać w najtańszym segmencie urządzeń mobilnych. Smartfon ma być dobrze wykonany i będzie charakteryzował się bardzo przyzwoitymi podzespołami. Chiński producent ma rozpocząć współpracę z firmą Leadcore, która będzie dostawcą sensownej jednostki obliczeniowej LC1860. Układ jest oparty na architekturze Cortex-A7, potrafi wykręcić się do maksymalnie 2 GHz, posiada wsparcie dla wyświetlaczy 2K i nagrywania w jakości FullHD. Z niepotwierdzonych danych wynika też, że tani smartfon zostanie wyposażony w ekran o rozdzielczości HD, a procesor będzie wspierany przez 1 GB pamięci RAM. Przy tak niskiej cenie będzie to niemal killer wszystkich tanich smartfonów, które nie oferują zbyt wiele.

źródło: PhoneArena