Najbardziej podoba mi się biały, spodziewałem się czarnego, a przyjechał pomarańczowy, który wygląda bardziej jak czerwony. Tak w szybkim, kolorowym skrócie rozpoczęła się moja redakcyjna przygoda ze smartfonem Sony Xperia Z3 Compact. Smartfon po raz pierwszy zobaczyłem na tegorocznych targach IFA w Berlinie i muszę przyznać, że zrobił na mnie niesamowite wrażenie, przyciągając wzrok pięknym designem i przemyślaną konstrukcją. Choć to pierwsze wrażenie trochę osłabło (może przez wersję kolorystyczną, która do mnie dotarła) to nadal pozostała ogromna sympatia, co sprawiło, że czas spędzony z mniejszą Xperią Z3 należał do tych przyjemniejszych chwil. Do tego stopnia, że gdybym nie był przyzwyczajony do dużych smartfonów, z pewnością zaraz po sklepowej premierze Compact znalazłby miejsce w kieszeni moich spodni. Czym mnie urzekł, a co sprawiło, że patrzyłem na niego jak na babę z brodą? Tego dowiecie się w recenzji.

W ubiegłym roku japoński producent pokazał, że można stworzyć niewielki smartfon z wielkim wnętrzem. Była to wtedy odpowiedź na tak zwane „mniejsze flagowce”, które zawsze pod względem praktycznie całej specyfikacji były słabsze od swoich większych braci. Ale nie Sony Xperia Z1 Compact, gdzie jak sama nazwa wskazuje, w kompaktowej obudowie umieszczono niemal wszystko to, za co największe laury zebrała Xperia Z1. Smartfon był ukłonem i w pewnym sensie wybawieniem dla użytkowników, którzy byli przeciwnikami wyścigu producentów za cyferkami i coraz większymi ekranami w smartfonach. Propozycja od Sony była zupełnie inna i to zostało docenione, bo po dziś dzień smartfon jest bardzo popularny. Po roku nadszedł czas na jego następcę – Xperia Z3 Compact, która nadal podąża tą samą drogą, ale jeszcze bardziej utwardzoną.

Premiera w Polsce

Sony już na starcie tej recenzji ma ode mnie najlepsze, mocno schłodzone piwo. A to wszystko za sprawą sklepowej premiery obydwu modeli Xperia Z3, a dokładniej rzecz ujmując, czasu w jakim udało się to zrobić. Nie było żadnego oczekiwania na terminy, nie było przecieków o cenach czy dostępności. Po prostu smartfony błyskawicznie pojawiły się w ofercie przedsprzedażowej najpierw na oficjalnej stronie producenta, a potem w sklepach z elektroniką. Od razu też zostały wycenione i tak do wersji Compact przyklejono karteczkę z ceną na poziomie 2299 złotych. Od kilku tygodni można jednak ten smartfon kupić oszczędzając przy tym kilkaset złotych w porównaniu do oferty premierowej. Cena jaka teraz widnieje na półkach w większości sklepów to około 1900 złotych.

Specyfikacja

Nazwa:Sony Xperia Z3 Compact
Oznaczenie:D5803, D5833
Ekran:4,6″ IPS TFT (TRILUMINOS) 1280×720 pikseli, 319 ppi
Procesor:Qualcomm Snapdragon 801 (8974-AC)
4-rdzeniowy 2,5 GHz (Krait 400)
GPU:Adreno 330 (578 MHz)
RAM:2 GB LPDDR3
Bateria:Li-Ion 2600 mAh
(niewymienialna)
Pamięć wbudowana:32 GB
System:Android 4.4.4 KitKat
Aparat:20,7 Mpix
Sensor EXMOR RS for mobile

nagrywanie wideo w 4K przy 30 kl./s
dioda LED
Aparat przedni:2,2 Mpix
nagrywanie wideo w FullHD
 Łączność:Bluetooth 4.0
WiFi 802.11 b/g/n/ac
Hotspot WiFi
WiFi Direct
GPS (z obsługą A-GPS i GLONASS, Beidou)
NFC
LTE
Czujniki:Przyspieszeniomierz
Zbliżeniowy
Światła
Magnetometr
Żyroskop
Barometr
Złącza:microUSB 2.0
mini jack 3,5 mm
złącze magnetyczne
microSD (do 128 GB)
Standard karty SIM:nanoSIM
Wymiary:127,3 x 64,9 x 8,6 mm
Waga:129 g

Opakowanie i zawartość zestawu

Zacznijmy od tego, że pudełko jest kwadratowe, co nie zdarza się zbyt często, otwierane od góry. Jest wykonane z niezbyt grubej i sztywnej tektury. Dominuje na nim kolor biały, ogólny minimalizm i dobrze, że Sony tak odmieniło opakowanie, bo od razu wiemy, że w środku jest coś wyjątkowego. Na wierzchu można zauważyć dosłownie pół smartfonu i jego nazwę. Najwięcej informacji standardowo znajdziemy z tyłu, gdzie oprócz mnóstwa oznaczeń, pokazano w jakich wersjach kolorystycznych jest smartfon i w jakie technologie został wyposażony (między innymi Triluminos DISPLAY for mobile czy X-Reality for mobile).

W środku raczej nic nas nie zaskoczy. Dostajemy podstawowy zestaw, który pozwala nam w pełni korzystać ze smartfonu. Są jednak rzeczy, które mnie zaskoczyły i strzelam, że jest to wina konkretnego egzemplarza testowego. Pod Xperią znalazło się miejsce dla ładowarki, przewodu USB i instrukcji obsługi. Zapewne już zauważyliście, że na ładowarce jest logo firmy Sony Ericsson, a adapter na wyjściu ma 5V i tylko 850 mA. Czyżby nie za mało dla smartfonu, który w obudowie skrywa baterię 2600 mAh? Na szczęście zasięgnąłem opinii w jednym zaprzyjaźnionych salonów Sony Center i sytuacja po chwili się wyjaśniła. Ładowarka w moim zestawie była tylko zamiennikiem (lub poprzedni tester po prostu wsadził inną?), bo w rzeczywistości adapter dostarcza prąd o natężeniu 1,5A, ma nieco inny kształt i przede wszystkim nie jest sygnowany logo dawnego producenta. Co więcej, w zestawie fabrycznie znajdują się całkiem dobrej jakości słuchawki od Sony, których przy mojej sztuce zabrakło i dodatkowe silikonowe nakładki na przetworniki. Szkoda, że zestaw był nieco wybrakowany, bo raczej mi się to nie zdarzało wcześniej.

Wygląd i wykonanie

„Małe jest piękne, ale prawdziwa doskonałość to mały smartfon o dużych możliwościach.” Nie trudno się z tym zgodzić, patrząc na Xperię Z3 Compact, szczególnie w białym kolorze. Smartfon został wykonany z dbałością o każdy szczegół i wygląda jak model z najwyższej półki. Producent postawił tutaj nie tylko na wysokiej jakości tworzywo sztuczne, ale też szkło hartowane, które chroni przedni i tylny panel urządzenia. Co ciekawe, Sony zdecydowało się też na aluminiowe elementy, bo z tego metalu powstał charakterystyczny dla całej serii przycisk zasilania. Pod względem wykonania jest świetnie, co postaram się udowodnić w kilku kolejnych akapitach.

Sony Xperia Z3 Compact / fot. galaktyczny.pl
Sony Xperia Z3 Compact / fot. galaktyczny.pl

 

Patrząc na Xperię Z3 Compact trudno przez usta przechodzą słowa, że smartfon jest brzydki. Jest zupełnie odwrotnie i powiem Wam szczerze, że smartfon zrobił na mnie większe wrażenie niż jego większy, flagowy kolega. Już na targach IFA w Berlinie pierwszym urządzeniem Sony, które chwyciłem w ręce nie był tablet Z3 Compact ani pełnowymiarowy smartfon Xperia Z3, a właśnie Compact. Zachwycił mnie przemyślaną formą, bardzo poręczną budową, oryginalnym designem i świetnie wkomponowanym ekranem. Jest jeszcze lepiej niż w pierwszej generacji. Złośliwi powiedzą, że nic się nie zmieniło, ale dla mnie Z3 Compact to jeszcze większy krok Sony w kierunku idealnego smartfonu w wersji „mini”.

Sony Xperia Z3 Compact - ekran / fot. galaktyczny.pl
Sony Xperia Z3 Compact – ekran / fot. galaktyczny.pl

 

Zaczniemy od przedniego panelu, bo to na nim użytkownik skupia największą uwagę. Sony wyciągnęło wnioski z Z1 Compact i w jego następcy lepiej zagospodarowało tą przestrzeń. Przez zastosowanie 4,6-calowego wyświetlacza, nie mamy już sporej, pustej przestrzeni pod ekranem. Teraz pasek obudowy nad jak i pod ekranem mają tą samą wysokość i tak powinno być od samego początku. Pomimo zwiększenia przestrzeni roboczej o 0,3 cala, wielkość smartfonu pozostała niemal taka sama. Z3 Compact jest tylko o 0,3 mm szerszy, co dla nas użytkowników jest praktycznie nieodczuwalne.

Powierzchnia nad ekranem to przede wszystkim miejsce dla logo producenta, dwóch czujników – zbliżeniowy i światła, a także przedniego aparatu, którego matryca ma 2,2 Mpix. Jest tam też niewielka dioda powiadomień i nie trudno też zauważyć maskownicy jednego z głośników, który został umieszczony centralnie nad logo. Drugi głośnik natomiast znajduje się pod ekranem i to jedyny element, który tam znajdziemy. Nie ma tam żadnych przycisków, bo jak wiadomo, Sony w swoich urządzeniach stosuje przyciski dotykowe, które są częścią interfejsu użytkownika i wyświetlają się na ekranie.

Zanim spojrzymy na tył, zatrzymam się dłużej na ramce, która biegnie wokół całego urządzenia. Co prawda nie jest ona wykonana z aluminium jak w większej Xperii Z3 i nie stanowi jednego kawałka, ale mimo tego, ma w sobie to „coś”, co przyciąga wzrok. Ramka jest wypukła i została wykonana z tworzywa sztucznego, które jest delikatnie przezroczyste i jednocześnie jakby „gumowate”. Nigdy, w żadnym smartfonie nie spotkałem się z takim wykonaniem i to jest w tym najlepsze. Co więcej, podobnie jak we flagowcu, Sony zastosowało tutaj technologię zwaną jako Liquid Frame, o czym poinformował mnie jeden z przedstawicieli firmy jeszcze na berlińskich targach. Chodzi tutaj o to, że ramka nie stanowi jednorodnej konstrukcji i wierzchołki są wyraźnie oddzielone od krawędzi. Takie rozwiązanie ma przede wszystkim na celu przechwytywanie siły uderzenia podczas ewentualnego upadku.

Sony Xperia Z3 Compact - ramka / fot. galaktyczny.pl
Sony Xperia Z3 Compact – ramka / fot. galaktyczny.pl

 

Na bokach urządzenia umieszczono całkiem sporą ilość elementów. Zaczynając od tej najbardziej obleganej trzeba wspomnieć o charakterystycznym, okrągłym przycisku zasilania i niżej ulokowanym przycisku głośności. Obydwa są dobrze wyczuwalne i mają przyzwoity skok, choć ten od sterowania głośnością mógłby być nieco dłuższy. Trzeba przyzwyczaić się też do jego miejsca, bo zazwyczaj głośność zmieniamy guzikiem, który znajduje się wyżej i w dodatku na lewej krawędzi. Ale kilka dni wprawy i problem sam zniknie. Nie można też zapomnieć o fizycznym przycisku aparatu, który też ma swoje miejsce na prawym boku. Fakt, można robić zdjęcia dotykając ekranu, czy wypowiadając komendy głosowe, ale nic nie zastąpi naszego palca i fizycznego przycisku. Po prostu takie rozwiązanie jest lepsze, daje nam większe wyczucie i większy komfort podczas trzymania urządzenia. Ten podobnie jak w aparatach ma dwustopniowe działanie, gdzie najpierw łapie ostrość, a potem wykonuje zdjęcie. Ja osobiście jestem zwolennikiem tego rozwiązania od czasu kiedy w swoich rękach miałem Sony Ericsson’a K800i.

Lewa krawędź też jest bogato obsadzona. Jest tam przede wszystkim złącze, gdzie przyłączamy magnetyczną ładowarkę (nie ma jej standardowo w zestawie), ale też miejsce, które pozwala osadzić nam smartfon w stacji dokującej. Wyżej umieszczono microUSB i slot na kartę microSD, a niżej szczelinę na kartę SIM. Tutaj trzeba zaznaczyć, że Xperia Z3 Compact obsługuje standard nanoSIM, co w moim przypadku było związane z wizytą u operatora i wymianą karty na mniejszą. Wszystkie te elementy z racji wodoodporności zostały zakryte za pomocą specjalnych zaślepek, co nie do końca spotkało się z moim zadowoleniem. Ogólnie jestem przeciwnikiem takiego rozwiązania, a Xperia Z3 Compact tylko mnie w nich umocniła. Przede wszystkim niepokoi mnie fakt, że takie ruchome elementy można łatwo urwać, szczególnie biorąc pod uwagę zatyczkę od złącza ładowania, którą często otwieramy i zamykamy. Po drugie w szczelinach łatwo zbiera się kurz, który później trudno jest usunąć. Po prostu wygląda to ładnie, ale tylko jak jest zamknięte. Kolejna kwestia dotyczy wkładania karty SIM, co do przyjemnych rzeczy na pewno nie należy. Jest tam specjalna tacka, a jej wyjęcie jest mocno utrudnione, jeśli oczywiście nie mamy długich paznokci. Więc, trzeba trochę spędzić czasu i spróbować samemu albo oddać smartfon w kobiecie ręce.

Na górze znajduje się mini jack 3,5 mm, który umożliwia podłączenie niemal każdych słuchawek oraz jeden z dwóch mikrofonów. Drugi mikrofon został umieszczony na dole obudowy. Na tym samym boku można też znaleźć wycięcie, gdzie mocujemy smycz lub zawieszkę, choć zastanawiam się kto jeszcze to praktykuje.

Tył Xperii Z3 Compact to jedna, gładka tafla szkła, w której wycięto tylko niewielki otwór na obiektyw aparatu. Aparat praktycznie nie wystaje poza powierzchnię co z jest na plus, choć nie powiedziałbym, że się nie rysuje. W moim testowym egzemplarzu można było dostrzec, że „oczko” aparatu jak i cały tył nie miały łatwego życia. Obok aparatu ulokowano niewielką diodę doświetlającą, a trochę niżej logo Sony.

Całość prezentuje się niezwykle ładnie, ale niestety szklane plecki mają też złe strony. Telefon na płaskiej powierzchni ślizga się jak głupi, niczym dziecko w pierwszy dzień po otwarciu osiedlowego lodowiska. Poważnie, wystarczy położyć Xperię na biurku, pchnąć ją lekko palcem, a ta bez żadnych oporów pokona kilkanaście centymetrów. Sprawa wygląda gorzej, jak odłożymy smartfon na półkę, która dodatkowo wisi pod delikatnym kątem. Żebyśmy się nie zdziwili, gdy rano po przebudzeniu telefon będzie w innym miejscu, a co gorsza spadnie na podłogę. Dlatego też, pod tym względem trzeba uważać i odkładać telefon w bezpieczne miejsce. Do tego dochodzi jeszcze problem z utrzymaniem telefonu w czystości, bo zarówno przednia tafla jak i tył mocno łapią odciski palców. Wnioskuję, że Sony nie zastosowało tutaj powłoki oleofobowej, więc częste przecieranie jest wręcz nieuniknione.

Ekran

W Sony Xperia Z3 Compact mamy 4,6-calową matrycę IPS, która jak już wspomniałem została świetnie upakowana w przednim panelu. Mimo tego, że ekran jest większy to rozmiar urządzenia praktycznie się nie zmienił. Jest to znacznie lepiej przemyślane niż w poprzednim modelu. Wyświetlacz jest wyraźny, dobrze odzwierciedla kolory i przede wszystkim charakteryzuje się bardzo wysoką maksymalną jasnością, przez co jest widoczny na zewnątrz. Nie przeszkadza nawet rozdzielczość HD (1280 x 720 pikseli), którą Sony zastosowało w tym smartfonie, bo wraz z przekątną daje naprawdę przyzwoite upakowanie pikseli. Współczynnik 319 ppi to zadowalający wynik. Wyświetlacz jest dobrze widoczny pod każdym kątem, choć pod bardzo mocnym pochyleniem delikatnie traci na jasności, a na jasnych kolorach nabiera lekkiej ziarnistości.

Sony Xperia Z3 Compact - ekran / fot. galaktyczny.pl
Sony Xperia Z3 Compact – ekran / fot. galaktyczny.pl

 

Biały kolor wypada najlepiej, co jest zasługą zastosowania wyświetlacza IPS TFT. Nie jest ani za jasny, ani za ciemny czy wpadający w kolor żółty – jest po prostu biały jak koszulki w reklamie Vizira. Kolor czarny wypada nieco gorzej, co też wynika z typu matrycy. Kiedy spojrzymy na ekran w ciemnym pomieszczeniu, łatwo zauważymy, że wyświetlany czarny kolor nie jest idealny i posiada fioletowy odcień. Pozostałe barwy są naturalne, nie są przesadnie nasycone, a ich wyświetlanie wspomaga technologia TRILUMINOS, znana z telewizorów Sony czy poprzednich flagowych smartfonów. Ekran można też ulepszyć w ustawieniach, przynajmniej w teorii. Posłużyć ma do tego X-Reality for mobile i Tryb superżywych kolorów, co głównie zauważymy w galerii przeglądając znajdujące się tam zdjęcia, bo w samym systemie po aktywowaniu którejś z opcji nie widać znaczącej różnicy.

Cieszy obecność funkcji „Stuknij, aby wybudzić”, czego mnie osobiście brakuje w innych smartfonach. Jeśli ta opcja jest aktywna wystarczy dwukrotnie stuknąć palcem w ekran, aby wybudzić urządzenie. Taka prosta rzecz, a cieszy i jest niezwykle przydatna, gdy chcemy szybko podejrzeć informacje na ekranie telefonu. Całość dopełnia fakt, że ekran bez problemu możemy obsłużyć w rękawiczach.

Oprogramowanie i funkcje

Sony Xperia Z3 Compact pracuje w oparciu o Androida w wersji 4.4.4 KitKat i znaną, autorską nakładkę producenta. No właśnie – znany i kojarzony przez wszystkich wygląd interfejsu nie doczekał się poważnych zmian na przestrzeni ostatnich lat i wygląda niemal tak samo jak w pierwszej Xperii z serii Z. Tutaj może kryć się problem, dlatego warto rozpatrzyć nakładkę od Sony w dwóch kategoriach, tej dotyczącej wyglądu i tej, która określa jej działanie. Na pewno każdy kto do tej pory używał większej Xperii Z1 czy Z2 lub poprzedniego Compactu będzie czuł się jak w swoich czterech ścianach. Mamy standardowy wygląd pulpitów z charakterystyczną tapetą w tle i „tępy” dźwięk, gdy klikniemy na jakąś opcję lub przyciski systemowe.

Z lewej stronie wysuwa nam się wstążka z opcjami, gdzie między innymi możemy posortować wszystkie aplikacje alfabetycznie czy we własnej kolejności, ale też wyświetlić tylko te, które zostały pobrane i zainstalowane przez użytkownika. Możemy utworzyć kilka pulpitów, ale musimy mieć na uwadze, że nie przeskoczymy bezpośrednio do pierwszego, będąc na ostatnim ekranie. W systemie są przyjemne i płynne animacje, jak chociażby ta, która wysuwa z dolnej krawędzi wszystkie ikony, gdy klikniemy w menu. Wygląd systemu nie ma nic wspólnego z zaprezentowanym ostatnio Androidem 5.0 Lollipop. Jest to zupełne przeciwieństwo Material Design, gdzie wszystko jest bardzo szczegółowe, a pod ikonami czy czcionką można dopatrzyć się cieni.

Nowa belka powiadomień

Są jednak rzeczy, które zostały odmienione. Hell yeah! Przede wszystkim tak można napisać o belce systemowej, która została podzielona na dwie zakładki. Część po lewej stronie to nic innego jak miejsce, gdzie wyświetlają się wszystkie powiadomienia. Druga strona zaś to centrum różnych przełączników określane jako Szybkie ustawienia. Są tam skróty do wybranych opcji systemu jak Wi-Fi, Bluetooth, Automatyczne obracanie, Jasność czy włącznik trybu STAMINA. Skróty możemy dowolnie modyfikować, przestawiać czy dodawać nowe. Trzeba przyznać, że taki podział ma sens, bo po pierwsze wszystko jest dobrze poukładane, a po drugie mamy więcej miejsca na wyświetlanie powiadomień.

Zauważyłem jednak jeden mały problem, obok którego nie mogę przejść obojętnie. Otóż, podobny podział jest w innych smartfonach, które miały premierę na lub po IFA 2014 i tam belka działała w taki sposób, że podczas przesuwania palcem w dół bliżej lewej krawędzi pojawiały się Powiadomienia, a analogicznie przy prawym boku Szybkie ustawienia. W Sony to tak nie działało, a powinno. Na szczęście dobrze już działa „muśnięcie” dwoma palcami. Oczekujecie części z szybkimi ustawieniami? Tak też będzie. Jeśli przywołamy belkę jednym palcem to zobaczymy listę z powiadomieniami, a jeśli dwoma – zakładkę Szybkie ustawienia.

Drobne aplikacje

Świetnym pomysłem są natomiast Drobne aplikacje, które możemy uruchomić w małym okienku, co daje nam namiastkę wielozadaniowości. Nie mamy tutaj co prawda podziału ekranu na dwie części jak to bywa w Samsungach, ale za pomocą rozwiązania od Sony możemy w szybki sposób nałożyć wybraną aplikację na aktualnie wyświetlany obraz. W praktyce wygląda to tak, że przykładowo podczas przeglądania internetu możemy w mniejszym oknie włączyć kalkulator, kalendarz, minutnik, klienta Gmail czy… drugą przeglądarkę internetową. Jest też opcja Active Clip, która pozwala na szybkie wykonanie zrzutu ekranu. Drobne aplikacje uruchamiamy wchodząc w Menedżer zadań, ale trzeba pamiętać, że nie wszystkie działają w tym trybie. Dodatkowe możemy znaleźć w Google Play, ale też przekształcić niektóre widgety właśnie w „aplikację w okienku”.

Walkman ciągle „daje rade”

W Xperii Z3 Compact znajdziemy sporą dawkę od producenta i firm trzecich. Problem tylko w tym, że nie wszystkie działają jak chociażby Video Unlimited, gdzie po włączeniu od razu pojawia się komunikat, że usługa nie jest dostępna w naszym kraju (Mój kraj, taki piękny). Z pozostałymi pozycjami jest już lepiej i dobrze, bo w przeciwnym razie uznałbym te wszystkie dodatki za niepotrzebne „zapychacze” miejsca, a tak na coś się przydadzą. Na samym początku trzeba wymienić wiecznie żywego Walkmana, który robi za bardzo profesjonalny odtwarzacz muzyki. W ogóle najnowszy Compact całkiem nieźle radzi sobie z dźwiękiem, nie tylko na wbudowanych głośnikach stereo, ale też słuchawkach (ja testowałem dźwięk na słuchawkach Snab Overtone Eraplug). W aplikacji mamy sporo opcji, które mają sprawić, by odtwarzana muzyka była najwyższej jakości. Jest funkcja ClearAudio+, rozbudowany korektor dźwięków czy możliwość optymalizacji dźwięku do konkretnych słuchawek Sony. Po prostu użytkownicy, który często słuchają ulubionych kawałków na pewno nie będą zawiedzeni.

Video Unlimited / fot. galaktyczny.pl
Video Unlimited / fot. galaktyczny.pl
Lifelog

Dalej mamy coś dla osób, które chcą kontrolować swoje działania w ciągu dnia. Dosłownie. Służy do tego aplikacja Lifelog, która pokazuje niemal wszystko co robiliśmy ze soba i swoim smartfonem. Mamy wgląd do dziennika, który notuje wszystkie kilometry pokonane pieszo, podczas biegania czy jazdy rowerem lub samochodem. Do tego dochodzi jeszcze monitoring snu czy rejestrator czasu, który spędziliśmy online czy na robieniu zdjęć. No i na koniec są oczywiście kalorie, które spaliliśmy podczas wykonywania poszczególnych czynności, podzielone na te, które straciliśmy podczas ćwiczeń czy „nicnierobienia”. Dodatkowo zgromadzone dane możemy wyświetlić w cyklu dziennym, tygodniowym, miesięcznym, a także rocznym i ustalać sobie konkretny cel, który chcemy osiągnąć. Fakt, przeważnie staram się liczyć kalorie, które spożywam w ciągu dnia, ale nie posiłkuję się tego typu aplikacjami, a szczególnie takimi, które zbierają dużo informacji.

Mała konsola, czyli usługa PlayStation

Opisując oprogramowanie Xperii Z3 Compact nie można pominąć wątku o usługach PlayStation. Jeśli tylko mamy w domu konsolę PlayStation 4 i specjalny uchwyt Game Control Mount, możemy przymocować smartfon do kontrolera DualShock 4 i grać w ulubione gry bezpośrednio na ekranie Xperii. Świetne rozwiązanie, które sprawdzi się w najmniej oczekiwanym momencie, np. jak żonie zacznie się serial i przełączy nas ze środka krwawej wojny do domu Mostowiaków. Wtedy właśnie uratuje nas usługa PS4 Remote Play, która pozwoli przenieść akcję z ekranu telewizora na smartfon. No i tutaj pojawia się słowo „niestety”, bo nie mogłem tego sprawdzić na tyle, ile chciałem. Ograniczenie było sprzętowe, bo po prostu nie miałem konsoli PS4, a działanie tej usługi widziałem tylko na IFA 2014 i w Sony Center. Chyba następnym razem będę musiał wypożyczyć smartfon razem z konsolą 😉

Sony Game Control Mount GCM10 / fot. Sony
Sony Game Control Mount GCM10 / fot. Sony

 

Sony Select, Throw i pozostałe aplikacje

W oprogramowaniu można znaleźć też aplikację Sony Select, która jest mocno związana z tym, co znajdziemy w Google Play i w pewien sposób rekomenduje nam najbardziej polecane gry, programy czy motywy dla urządzeń Xperia. Jest również odświeżony Socialife działający jako agregator różnych treści. To taki odpowiednik Fliboard, który wyświetla wiadomości z wybranych kanałów czy serwisów społecznościowych, a także może je pokazać na podstawie słów kluczowych. Warto także wspomnieć o usłudze Throw, dzięki czemu możemy dosłownie bezprzewodowo „rzucić” różne multimedia na inne podłączone urządzenie. Może to być przykładowo film czy zdjęcia wyświetlane na ekranie telewizora czy bezprzewodowo odtwarzana muzyka na głośnikach. Dochodzi do tego jeszcze Centrum aktualizacji, gdzie możemy sprawdzić dostępność nowego oprogramowania czy aplikacje pochodzące od firm partnerskich jak AVG AntiVirus PRO, pakiet biurowy Office Suite czy nawigacja Navigon od Garmina (niestety tylko na miesiąc).

Jak to wszystko działa?

Na koniec zostawiłem sobie kwestię szybkości i stabilności działania całego oprogramowania. Tutaj jest naprawdę dobrze i mam wrażenie, że interfejs jest nawet płynniejszy niż we flagowej Xperii Z3. Choć pewnie sporo osób wypatruje rewolucyjnych zmian w wyglądzie (w sumie ja też jestem w tej grupie) to na pewno nie można powiedzieć złego słowa o szybkości działania smartfonu. Podczas testu ani razu Xperia nie odmówiła posłuszeństwa, a wszystkie zdania wykonywała błyskawicznie. Nie było mowy o przycięciach czy doładowaniach elementów nakładki, a telefon pracował bardzo stabilnie. Za optymalizację i przygotowanie oprogramowania Sony ponownie ode mnie otrzymuje kratę solidnie schłodzonego Koźlaka.

Aparat

Aparat w Xperii Z3, Z3 Compact i poprzednich modelach serii robi wrażenie pod względem jednej rzeczy – 20,7 Megapikseli, czym Sony chwali się nie tylko we wszystkich materiałach reklamowych, ale też na obudowie smartfonów. Do tego dochodzi jeszcze przetwornik 1/2,3 cala Exmor RS, najwyższa czułość ISO na poziomie 12800, ale też szerszy kąt widzenia niż w przypadku chociażby Xperii Z2. Ogniskowa ma tutaj 25 mm. Tak zaawansowanego zestawu na próżno jest szukać w innych smartfonach i taki też zestaw trafił do Compactu, który jakby nie patrzeć ma być smartfonem z kategorii „mini”. Niewątpliwie aparat w Xperii jest jednym z najlepszych, który kiedykolwiek trafił do smartfonu. Nie można mu odmówić jakości i rozbudowanej funkcjonalności, ale trzeba przyznać, że idealny też nie jest. Przynajmniej na mnie nie zrobił takiego wrażenia, jakiego oczekiwałem na samym początku.

Sony Xperia Z3 Compact - Aparat / fot. galaktyczny.pl
Sony Xperia Z3 Compact – Aparat / fot. galaktyczny.pl

 

Zacznijmy od tego, że aparat potrafi zrobić zdjęcie w maksymalnej rozdzielczości, ale tylko przy wyborze trybu manualnego. Jeśli jednak nie chcemy zagłębiać się w ustawienia i skorzystać z ulepszonej automatyki, oczywiście będzie to możliwe, ale tylko w przypadku zdjęć, których rozdzielczość nie przekroczy 8 Mpix. Wielkość takiej „odbitki” powinna nas zadowolić, lecz nie ma co ukrywać, że jest to spore ograniczenie, a umówmy się, sporo osób robi zdjęcia smartfonem w trybie Auto. Dochodzi do tego jeszcze fakt, że przy użyciu trybów (np. stary film) rozdzielczość zdjęcia spada dosyć drastycznie i w efekcie mamy tylko 720p. Poza tymi utrudnieniami aparat w Xperii Z3 Compact sprawdza się rewelacyjnie. Zdjęcia niemal w każdych warunkach są wysokiej jakości, charakteryzują się dobrym odwzorowaniem barw i szczegółowością. Nawet po zmroku czy w miejscach, gdzie światła jest mało, Xperia robi tą swoją magię i o zdjęciach nie można powiedzieć złego słowa. Zresztą, spójrzcie sami poniżej jak pięknie wygląda kielecki rynek w obiektywnie Compactu.

Interfejs aparatu jest przemyślany, a wszystkie elementy są w zasięgu palca, bądź palców jeśli trzymamy telefon oburącz. Na pewno na wygodę fotografowania przekłada się mały rozmiar smartfonu, ale też fizyczny, dwustopniowy przycisk migawki, który pozwala zrobić zdjęcie jedną ręką, tak jak typową, kompaktową cyfrówką. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby użyć okragłego przycisku na ekranie, ale powiem Wam szczerze, że ja bardzo rzadko z niego korzystałem, bo polubiłem sprzętowy button. Po lewej stronie umieszczono głównie przyciski wraz z „pokrętłem”, które prowadzi nas do zasobnika z trybami. A tych jest tam cała masa, z czego Sony powinno być dumne. Z tych ciekawszych na pewno trzeba wymienić Sound Photo, gdzie wykonujemy zdjęcie z kilkusekundowym dźwiękiem otoczenia, Timeshift Video, który pozwala nam zarejestrować film w zwolnionym tempie czy Efekt AR, gdzie na fotografowany czy nagrywany obraz są nakładane wirtualne elementy (Ten z dinozaurem jest świetny). Jest też tryb Nieostre tło, który daje nam softwarową namiastkę lustrzanki, rozmywając obiekty w tle. Trybów jest naprawdę sporo, ale to nie wszystko, bo możemy także pobrać dodatkowe i jeszcze bardziej wzbogacić aparat.

Xperia Z3 Compact ma niezłe zapędy w kwestii nagrywania filmów, choć wydaje mi się, że nie radzi sobie aż tak dobrze jak z fotografiami. Maksymalną rozdzielczość jaką możemy wybrać w opcjach to FullHD, ale smartfon nagrywa też w 4K. Ta opcja została jednak przeniesiona do biblioteki z trybami, zupełnie nie wiedząc czemu. Zarejestrowane materiały są zadowalające, aparat nie traci bardzo ostrości podczas szybszego poruszania, ale tylko w dobrych warunkach. Jakość filmów spada jeśli nagrywany w nocy i wtedy o szczegółowości obrazu nie ma mowy, nawet jeśli korzystamy z wysokiej rozdzielczości.

Wydajność

W środku Xperii Z3 Compact umieszczono ten sam układ co w większym bracie, czyli czterordzeniowy Snapdragon 801 od Qualcomma. Co tu dużo mówić, jednostka znana, przez wielu producentów wykorzystywana w swoich flagowcach i przez wielu użytkowników lubiana, bo oferuję najwyższą wydajność. Rdzenie pracują z maksymalną częstotliwością 2,5 GHz, a układ w rozsądnym stopniu nabiera temperaturę. Podczas testu można było odczuć ciepło z tyłu smartfonu w okolicy logo Sony, ale nie na tyle, by od razu wrzucać go do lodowanej wody. Compact ma pod obudową popularny układ Adreno 330, który podkręcono do 578 MHz, zapewniający płynność w niemal każdej grze. Przede wszystkim sprawdzałem Real Racing 3 i co do płynności nie mam żadnych zastrzeżeń – gra działała prawidłowo. Potwierdzeniem wysokiej wydajności były też wyniki z popularnych benchmarków, gdzie Compact w AnTuTu wykręcił bardzo imponujące niemal 43 tysiące punktów. To zapewne zasługa wydajnych podzespołów i niewygórowanej rozdzielczości ekranu. Smartfon względem większej Xperii Z3 został tylko ogołocony z pamięci RAM i zamiast 3 GB producent zdecydował się na gigabajt mniej. Nie jest to jednak problemem, bo jak już wspomniałem wyżej w przypadku oprogramowania, nie spotkałem się z tym, by Xperia Z3 Compact „lagowała”.

Sony już za czasów świetności Xperii Z1 Compact udowodniło, że mniejszy smartfon nie musi być słaby i mieć o połowę słabszych „bebechów” niż flagowy model. Jak widać ten zabieg się udał, bo smartfon nadal jest bardzo popularny i ciągle zapewnia wysoką wydajność. W przypadku Z3 Compact jest podobnie, a nawet lepiej, co potwierdzam nie tylko ja w tej recenzji, ale też redaktorzy innych serwisów, którzy mieli w swoich rękach najnowszego Compacta. Ciekaw jestem tylko jak będzie w kolejnym takim modelu.

Bateria i ładowanie

Na dobrą sprawę Xperię Z3 Compact można ładować na dw… nawet trzy sposoby. Można wykorzystać złącze na krawędzi i ładować smartfon za pomocą stacji dokującej lub opcjonalnej ładowarki magnetycznej. To są dwa, ale ten najbardziej standardowy to po prostu przewód microUSB podłączany do złącza pod plastikową zaślepką. U mnie był z tym problem, bo w zestawie był słaby zamiennik, dlatego też musiałem posiłkować się akcesoriami od innego smartfonu, gdzie adapter miał na wyjściu 1,5 A. W efekcie całkowite naładowanie akumulatora zajmie nieco ponad 2 godziny. Z uwagi na to, że nie ma tutaj żadnych „przyspieszaczy” taki czas można uznać za niezły wynik.

Sony Xperia Z3 Compact - złącze magnetyczne / fot. galaktyczny.pl
Sony Xperia Z3 Compact – złącze magnetyczne / fot. galaktyczny.pl

 

Mimo tego, że obudowa smartfonu jest o około milimetr smuklejsza niż u poprzednika, to w środku Xperii Z3 Compact udało się zmieścić o 300 mAh pojemniejszą baterię. Teraz jest tam 2600 mAh, co przy intensywnym użytkowaniu, stałym połączeniu z Internetem przez sieć 3G/LTE wystarczy na jakieś 30 godzin pracy. Jeśli jednak w większych odstępach czasowych będziemy sprawdzać pocztę, zmniejszymy jasność ekranu i wyłączymy niektóre opcje, na pewno przekroczymy dwie doby, a nawet dobijemy do trzech. Wszystko zależy od tego, jak intensywnie będziemy korzystać z urządzenia. A jak nagle obudzimy się na polu namiotowym na Woodstocku z Xperią Z3 Compact w ręce, to z pewnością pomocny okaże się tryb Ultra STAMINA, dzięki któremu nie tylko przetrwamy wszystkie koncerty, ale też będziemy mieć kontakt podczas powrotu do domu. Tryb ten wyłącza łączność z siecią, gdy telefon jest w stanie czuwania, ale też wyłącza wszystkie zbędne usługi, zmienia kolorystykę ekranu i daje nam dostęp tylko do niezbędnych aplikacji jak Dialer, Wiadomości, Kalendarz czy Budzik. Tak „wychudzony” telefon na pewno wytrzyma kilka dni dłużej niż przy standardowym używaniu.

xperia-z3-compact-bateria-wykres

Jak można zauważyć na powyższym wykresie, Xperia Z3 Compact potrafi wytrzymać sześć i pół godziny przy najwyższym obciążeniu (np. podczas grania) i godzinę dłuższy maraton filmowy podczas odtwarzania materiału w HD. Jeśli ograniczymy się do przeglądania zasobów internetowych z wykorzystaniem sieci Wi-Fi, bateria rozładuje się po 8 godzinach i prawie 46 minutach. To całkiem przyzwoite rezultaty, choć po cichu spodziewałem się czegoś więcej. Warto zaznaczyć, że każdy test był wykonywany na maksymalnej jasności ekranu.

Smartfon posiada monolityczną budowę, więc nie mamy dostępu do baterii i nie możemy jej w łatwy sposób wymienić. Jest to oczywiście możliwe przez autoryzowany serwis producenta, ale znając życie i obecną technologię, prędzej wymienimy smartfon na nowszy model niż akumulator.

Multimedia i łączność

Regułą jest, że smartfon, który w teorii jest zaliczany do średniej półki ma 8 lub 16 GB pamięci wbudowanej. Xperia Z3 Compact załapała się na tą górną granicę, co ja uważam za absolutne minimum. Fakt, lepiej ten telefon wyglądałby z 32 gigabajtami, ale wszystkiego mieć nie można. Na szczęście jest slot na kartę microSD, który według producenta obsługuje nośniki do 128 GB. Ja na biurku takiego nie miałem, ale sprawdziłem kartę Samsung EVO 64 GB i działała prawidłowo. Smartfon działał płynnie nawet z mocno zapełnioną kartą. Zresztą, warto włożyć większą kartę, bo smartfon nagrywa w 4K (2160p) przy 30 klatkach na sekundę, a takie materiały swoje ważą. Szybkość danych wynosi imponujące 52-55 Mbit/s przez co obraz przy świetle dziennym jest ostry i nie traci na płynności. Zdjęcia natomiast w zależności od warunków mogą mieć nawet 10 MB, choć średnio jest to około 4-6 MB.

W przypadku opisywania możliwości multimedialnych nie można zapomnieć o głośnikach stereo, które znajdują się na przednim panelu. Jeden z nich jest ulokowany nad ekranem, a drugi po przeciwległej stronie, tuż pod nim. Początkowo nie byłem do tego zestawu przekonany, ale po dłuższym przesłuchaniu utworów od razu zmieniłem zdanie. Może i głośniki grają ciut ciszej niż chociażby ten w Galaxy Note 4, ale da się odczuć dużo wyższą jakość. Dźwięk jest bardziej zróżnicowany, cieplejszy i przyjemniejszy w odbiorze. Nic nie trzeszczy nawet na najwyższym poziomie głośności i dźwięk wydaje się być bardziej przestrzenny. Fani muzyki powinni więc być zadowoleni, bo Sony od zawsze umiało w audio. Poza tym oferuje wspomnianą już wcześniej aplikację Walkman i wysoką jakość odtwarzania na słuchawkach, choć to zależy też oczywiście od słuchawek.

Mniejszej Xperii Z3 praktycznie niczego nie brakuje pod względem łączności. Jest LTE, Bluetooth w wersji 4.0, GPS z obsługą A-GPS i GLONASS, a także co ciekawe Beidou, czyli chińskiego systemu nawigacji. Na tylnej obudowie umieszczono NFC i cholernie cieszy fakt zastosowania najnowszego, dwuzakresowego standardu Wi-Fi ac. Smartfon może służyć także jako mobilny punkt dostępu rozsyłający Internet do innych urządzeń. Nieco jednak smuci brak portu podczerwieni, z którego w pomysłowy sposób skorzystały już takie firmy jak Samsung i LG. Xperii Z3 Compact nie zamienimy zatem na uniwersalny kontroler do telewizora, dlatego też musi wystarczyć nam klasyczny pilot.

Podsumowanie

Sony Xperia Z3 Compact to jeden z niewielu smartfonów, który mógłbym mieć. Lubię smartfony nietypowe, ale też te, które są dobrze przemyślane i niewątpliwie najnowszy Comapact do nich się zalicza, bo należy do tej drugiej grupy. Gdyby nie fakt, że jestem przyzwyczajony do dużych smartfonów pokroju Galaxy Note, to mniejsza Xperia Z3 w kolorze białym już dawno zadomowiłaby się w mojej kieszeni. Ta krótka przesiadka na coś mniejszego dobrze mi zrobiła i gdybym potrzebował obecnie drugiego smartfonu z pewnością byłby to testowany w tej recenzji model od Sony.

Sony Xperia Z3 Compact / fot. galaktyczny.pl
Sony Xperia Z3 Compact / fot. galaktyczny.pl

 

Compact jest poręcznym smartfonem i wiem, że jest sporo osób, które takiego urządzenia poszukują. Japończykom po raz kolejny udało się stworzyć smartfon, który świetnie leży w dłoni, ma oryginalny wygląd, nie uczestniczy w wyścigu smartfonów za liczbami i posiada jedną z lepszych specyfikacji. Dochodzi do tego jeszcze nieźle działające oprogramowanie, choć przydałoby mu się solidne odświeżenie i dostosowanie usług, bo niektóre z nich w naszym kraju nie działają, a zajmują tylko niepotrzebnie miejsce w pamięci. Jest dobry aparat, który powinien wystarczyć każdemu, choć nie jest aż tak fantastyczny jak go opisują. Smartfon na pewno sprosta każdemu zadaniu, bo ma wydajny procesor i wystarczającą ilość pamięci operacyjnej, a do tego więcej niż przyzwoitą baterię.

Bez wątpienia Xperia Z3 Compact to obecnie najlepszy smartfon w wersji „mini” jaki można spotkać na rynku. Jego aktualna cena w elektromarketach to około 1900 złotych i w tej cenie trudno znaleźć coś lepszego. Xperia Z3 Compact jest godna polecenia, a każda złotówka to dobrze zainwestowane pieniądze.

Plusy:

plus-iconNowoczesny design i wysoka jakość wykonania
plus-iconPłynnie działajace oprogramowanie
plus-iconPrzemyślana, poręczna konstrukcja
plus-iconWysokiej jakości ekran
plus-iconDuża wydajność
plus-iconDobry aparat z dużą ilością funkcji
plus-iconWysokiej jakości wbudowane głośniki Stereo
plus-iconFizyczny przycisk aparatu!

Minusy:

minus-icon„Śliska” obudowa na niektórych powierzchniach
minus-iconPrzestarzały wygląd nakładki systemowej
minus-iconSporo aplikacji, ale kilka niedostępnych w Polsce
minus-iconKłopotliwy dostęp do karty nanoSIM
minus-iconSzybko brudząca się obudowa