Są telefony, są smartfony i iPhony i jest BlackBerry. Nie wiem dlaczego, ale od zawsze smartfony od Kanadyjczyków uznawałem za odrębną grupę urządzeń. Może powodem tego było to, że w Polsce produkty BlackBerry nie były tak popularne jak inne marki i nie ukrywajmy, tylko nieliczni mogli sobie na nie pozwolić. Ogólnie marka kojarzona jest raczej ze sprzętem biznesowym i tak też jest przedstawiany najnowszy smartfon – BlackBerry Passport, który wreszcie zawitał do galaktycznej redakcji. 

Moja przygoda z telefonami BlackBerry jest tak pełna wrażeń jak szkolna wycieczka do Wąchocka.  Przeważnie kontakt z „jeżynką” sprowadzał się do tego, że przeglądałem go przez kilka chwil w jakimś sklepie lub, gdy dał spojrzeć na niego któryś ze znajomych. W końcu jednak jeden BlackBerry trafił do mnie na dłużej i od razu jest to model z najwyżej półki. Z drugiej strony jest to smartfon o niespotykanym jak dotąd wyglądzie, który łączy klasykę gatunku w postaci fizycznej klawiatury QWERTY z dużym ekranem dotykowych i rozwiązaniami znanymi z typowych smartfonów.

BlackBerry Passport to smartfon pod kilkoma względami nietypowy, do którego na pewno trzeba się przyzwyczaić. To z pewnością urządzenie nie dla każdego, nie tylko biorąc pod uwagę niemal kwadratową obudowę ale też zastosowany system – BlackBerry 10.3 OS. Z pewnością osoba taka jak ja, która do tej pory używała urządzeń z Androidem musi pójść na pewne kompromisy. Liczę się z tym i podjąłem wyzwanie, przerzucając kartę SIM do Passporta, pozostawiając Galaxy Note 4 na dwa tygodnie w szufladzie. Póki co jest dobrze, w niektórych aspektach bardzo dobrze, ale jest też kilka rzeczy, których mi brakuje.

Po kilku dniach można już co nieco powiedzieć o smartfonie, który się testuje. W BlackBerry Passport pozywytnie zaskoczyła mnie bateria. Każdy wie, że przy intensywnym użytkowaniu smartfonu ciężko jest osiągnąć dobę i u mnie sprowadzało się do tego, że Galaxy Note4 siedział codziennie pod ładowarką. Passport ma ogniwo o pojemności 3450 mAh, które przy pełnej synchronizacji w trybie Push, kilkudziesięciu minutach rozmowy i zasięgu LTE wytrzymuje prawie dwa dni. W tej kwestii jest nieźle. Kolejna plus za BlackBerry Hub. Spotykałem się już z kilkoma podobnymi rozwiązaniami, ale to od Kanadyjczyków jest najlepsze. Wszystkie powiadomienia i wiadomości w jednym miejscu, szybkie działanie i duża funkcjonalność. Do tej pory sceptycznie podchodziłem do takiego „śmietnika”, ale z Passportem po prostu jest to przyjemne. No i jest oczywiście świetna klawiatura. Choć przyzwyczaiłem się już do tej dotykowej QWERTY i piszę z niej dosyć szybko, to ta fizyczna jest równie wygodna. Trzeba się przestawić na takie pisanie, ale już po kilku wiadomościach „stuka” się pewnie. Do tego dochodzi jeszcze możliwość przewijania ekranu, muskając palcem po przyciskach, co sprawdza się świetnie podczas czytania artykułów (wygodne przewijanie zawartości na ekranie) czy wybierania podpowiedzi podczas pisania wiadomości.

BlackBerry OS nie jest taki zły, nie można odmówić mu płynności, ale mnie brakuje aplikacji, których używałem w Androidzie. Przede wszystkim mobilna aplikacja WordPress, Google Analytics, Nokia Here czy Hangouts. Brak niektórych pozycji jest zrozumiały. Są co prawda odpowiedniki, ale to zupełnie co innego i nie zawsze działa tak jak chcemy. Z drugiej jednak strony jeszcze nigdy tak wygodnie nie korzystało mi się z mobilnej wersji WordPressa przez wbudowaną przeglądarkę. To pewnie też zaleta kwadratowego wyświetlacza o dużej rozdzielczości i świetnej klawiatury, którą możemy przewijąc stronę, czyli okno edycji czy wpisany tekst w dół i w górę. Jest też dedykowana wersja Yanosika, z której ostatnio często korzystam, ale niestety nie można podłączyć LG G Watch R ze względu na brak Google Play Services. Na pochwałę zasługuje pasek powiadomień i menedżer baterii, który jest bardzo rozbudowany, ale trochę denerwuje mnie fakt, że dioda świeci tylko na czerwono, niezależnie od tego czy otrzymamy powiadomienie czy bateria jest na wyczerpaniu.

Pewnie dużo z Was zadaje sobie pytania – Jak używa się BlackBerry Passport i czy można go w ogóle używać jako głównego smartfona? Jasne, że można, ale tak jak wspomniałem trzeba się przyzwyczaić i musimy iść na pewne ustępstwa. BlackBerry Passport ze względu na szerokość na pewno nie obsłużymy za pomocą jednej ręki, nawet jeśli mamy dłoń jak Shaq O’Neal. Oczywiście smartfon możemy trzymać w jednej ręce, ale tylko trzymać, bo obsługiwać lepiej i wygodniej jest obiema rękami. Rzeczywiście na ekranie w proporcjach 1:1 i rozdzielczości 1440 x 1400 pikseli widać więcej, co znacznie wpływa na komfort obsługi i co ciekawe, smartfon lepiej leży w kieszeni, pewnie dlatego, że jest szerszy, a nie wyższy.

Na koniec jeszcze kilka słów o aparacie, tym z tyłu. Ten ma 13 megapikseli, optyczną stabilizację obrazu i centralnie umieszczoną diodę LED. Jak na smartfon, gdzie aparat jest raczej drugorzędną sprawą, zdjęcia wychodzą bardzo dobrej jakości, o czym zresztą możecie przekonać się poniżej. Domyślnie proporcje zdjęcia są ustawione pod kwadratowy ekran, ale w ustawieniach można zmienić je na 4:3 lub panoramiczne. Auto Focus nieźle radzi sobie z ustawieniem ostrości, ale o zdjęciach z naprawdę bliska (makro) możemy zapomnieć. Filmy w maksymalnej rozdzielczości są w Full HD i można je nagrać w 60 klatkach na sekundę.