Z pewnością koniec stycznia i cały luty będzie czasem, kiedy dowiemy się całkiem sporo o urządzeniach, które mogą być pokazane na barcelońskich targach Mobile World Congress. Informacje te z pewnością nie będą mieć oficjalnego pokrycia, ale zawsze pokażą, czego możemy się spodziewać. Pisaliśmy już o przyszłym flagowcu od HTC, który ładnie pozował do zdjęć. Widać, że smartfon lubi sesje zdjęciowe, bo po raz kolejny w jednej się pojawił, ale to nie jedyny smartfon, który wyciekł na zdjęciu. Jest też coś od Huawei. 

Pojawianie się mniej lub bardziej prawdopodobnych informacji o urządzeniach, które dopiero za kilka tygodni mają mieć swoją premierę na dużej imprezie jest normalnym stanem rzeczy. Z różnych źródeł dowiadujemy się o ich częściowej specyfikacji, wersjach w jakich owe urządzenia będą dostępne, ale też wyglądzie, co jest zazwyczaj powiązane z pojawieniem się zdjęć. Te właśnie wzbudzają największe zamieszanie, ale ja cały czas zadaję sobie jedno pytanie – Który producent na ponad miesiąc przed premierą pozwoliłby sobie na ujawnienie projektu, nad którym pracował przez ostatni czas i który ma być gwiazdą konferencji na największych targach? Owszem, czasami dowiadujemy się o urządzeniu wcześniej, ale jest to przeważnie kilka dni bądź nawet godzin przed premierą. Najwięksi producenci trzymają swoje urządzenia w tajemnicy, a osoby, które już je widziały mogą strasznie „popłynąć” ze względu na wysokie kary za ujawnienie poufnych informacji.

Wracając już do konkretnych wycieków, dziwni mnie fakt, jak bardzo rzekomy HTC One M9 jest podobny do swojego poprzednika. Tajwańczycy to przecież nie „apul” i z generacji na generację zmieniają kształt flagowca, co mogliśmy już zauważyć przy HTC One i HTC One M8 – smartfony były do siebie podobne, ale zmiany konstrukcyjne były widoczne (kształt, wielkość czy kolor obudowy). W tym wycieku widać tylko inne szkło aparatu z tyłu, delikatnie inną ramkę i tyle. Czy nie wydaje wam się, że to za mało jak na nowego flagowca?

Podobnie jest z Huawei Mate 8 ukazanym na zdjęciach, które swoją drogą są sporo gorszej jakości niż te powyżej. Huawei Mate 7 był jednym z lepszych smartfonów zaprezentowanych na IFA 2014 w Berlinie, jak nie najlepszym. Pięknie wykonany z dobrą specyfikacją, świetnym ekranem i rozwiązaniami ze skanerem linii papilarnych na czele. Z pewnością Huawei myśli nad jego następcą i takiego też urządzenia możemy się spodziewać, ale wątpię, że będzie to miało miejsce na początku marca w Barcelonie. Będzie to raczej Ascend P8 niż kolejny topowy phablet. A fotograficznym wyciekom nie ma co wierzyć, bo na pewno nie ma na nich Mate’a 8.

źródło: Twitter, Phandroid