Jak zapewne wiecie Xiaomi to chińska firma produkująca między innymi smartfony i tablety, ale też akcesoria. Chińczycy postanowili otworzyć się na dalsze rynki, dlatego też zgodnie ze wcześniejszymi zapowiedziami, od dzisiaj ich produkty można zakupić w Europie i Stanach Zjednoczonych. Problem jednak polega na tym, że nie wszystkie produkty i nie we wszystkich krajach.

Do tej pory Xiaomi walczyło o względy klientów na terenie Indonezji, Singapuru czy Indii, ale od dzisiaj to się zmienia. 18 maja jest dniem, kiedy oficjalnie rusza sklep internetowy Xiaomi. Tym samym chiński producent wychodzi poza obszar Azji i oprócz kraju Obamy, wkracza też na Stary Kontynent. I tu zaczynają się schody, bo kraje europejskie można wyliczyć na palcach u jednej ręki, co już tak fajnie nie wygląda.

Jak wynika z informacji, zamówienia będą realizowane tylko z Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii, więc Polacy i mieszkańcy innych krajów będą musieli obejść się smakiem lub… zamówić jakimś sposobem korzystając ze wspieranego rynku. Kolejny problem jest taki, że w chwili obecnej nie kupimy tego, co najlepsze od Xiaomi, czyli smartfony i tablety. Na nie będziemy musieli jeszcze trochę poczekać i najgorsze jest to, że nie wiadomo ile. To samo tyczy się też świetnego 47-calowego telewizora Mi 3D TV.

Początkowa oferta sklepu Xiaomi będzie mocno ograniczona i będziemy mogli zamówić następujące produkty:

  • Mi Power Bank o pojemności 5000 mAh -9,99 dolarów
  • Mi Power Bank o pojemności 10400 mAh – 13,99 dolarów
  • Opaska fitness Mi Band – 14,99 dolarów
  • Słuchawki Mi Headphones – 79,99 dolarów

Wysyłka nadal będzie z Chin, ale jak zapewnia sklep, zamówienia będą realizowane w ciągu 7 dni. Sklep w pierwszych dniach będzie w wersji beta i sprzedaż będzie się odbywała w na zasadzie „Kto pierwszy, ten lepszy„. Mimo tego, że europejską ekspansję Xiaomi można uznać za falstart, to mocno im kibicuje i mam nadzieję, że wkrótce ich produkty będą szerzej dostępne, także w Polsce.

źródło: Xiaomi przez liliputing.com