I kolejny Chińczyk trafił na galaktyczne biurko. Niedawno gościł na nim flagowy Huawei P8, a teraz przyszedł czas na smartfon z niższej półki od Doogee – firmy, o której być może już co nieco słyszeliście. Niedawno wprowadziła na rynek smartfon Valencia 2, który może być też znany pod nazwą Y100 Pro. Właśnie rozpoczęliśmy test tego modelu, ale zanim przeczytacie recenzję, warto zapoznać się z pierwszymi wrażeniami.

Valencia 2 Y100 Pro to pierwszy smartfon od Doogee, który u mnie gości i mimo tego, że jest raptem od piątku, zdążył mnie zaskoczyć. Zacznijmy od tego, że Chińczycy lubią dodawać do swoich smartfonów oznaczenia typu „Pro”, które z miejsca mają wskazywać ich przynależność do wyższej półki. Często jest to określenie używane trochę na wyrost, ale w przypadku Valencia 2 jest jak najbardziej uzasadnione. Za 120 dolarów, co jest równowartością około 450 złotych otrzymujemy smartfon, który może śmiało wejść w szranki ze smartfonami nawet trzy razy droższymi. Wszystko za sprawą ośmiordzeniowego układu MediaTek MTK6735, procesora graficznego ARM Mali-T720 i 2 GB pamięci RAM. W tej cenie to niezłe połączenie.

Już na starcie zaskoczeniem dla mnie była zawartość pudełka, bo obok smartfonu, słuchawek i ładowarki mogliśmy znaleźć półprzezroczyste „plecki” ochronne i dwie folie na ekran, z czego jedna była już nałożona na smartfonie. To się bardzo rzadko zdarza w wyższych modelach, a co dopiero takich, które kosztują nieco więcej niż sto „baksów”. Pudełko z kolei ma w sobie chakraterystyczny dla firmy niebieski kolor i jest całkiem solidnie wykonane.

Tył Valencia 2 Y100 Pro do złudzenia przypomina aluminium, ale aluminium niestety nie jest. W rzeczywistości to tworzywo sztuczne, które dobrze imituje metal i na którym nie zostają odciski palców, ale mam wrażenie, że może się łatwo rysować. Zobaczymy za jakiś czas. Obudowa jest delikatnie wykorzywiona, a krawędzie sa zaokrąglone przez co telefon dobrze leży w dłoni. Co ciekawe, tylną pokrywę zdejmujemy podobnie jak w Lumiach i potem mamy dostęp do baterii, dwóch slotów na kartę SIM i microSD. Warto odnotowania jest fakt, że Valencia 2 wsperia LTE. Z tyłu jest jeszcze 13-megapikselowy aparat od Sony z diodą LED, który radzi sobie zaskakująco dobrze, zbiera nawet z kilku centymetrów i całkiem szybko ostrzy. Wielki plus za microUSB i mini jack na jednej, górnej krawędzi. Wygodne rozwiązanie. Aa i byłbym zapomniał – jest szybkie ładowanie, co pozwala napełnić baterię do 70% w pół godziny.

Z przodu to przede wszystkim miejsce dla 5-calowego ekranu IPS OGS, gdzie obraz wyświetlany jest w rozdzielczości HD. Producent zachwala lekkie zakrzywienie 2.5D, co ostatnio można spotkać w wielu smartfonach. Ok, zakrzywienie rzeczywiście jest, ale w praktyce wokół ekranu wystaje nieco ramka, co po prostu psuje cały efekt zarzywionego szkła. Dla mnie największym zaskoczeniem jest jednak płynność działania systemu. Doogee działa pod kontrolą Androida 5.1 Lollipop i uwierzcie mi, miałem już w swoim rękach sporo smartfonów z „Lizakiem”, ale Valencia 2 jest wyjątkowy. Tutaj nie musimy na nic czekać, kontakty, belka powiadomień, galeria, wszystko otwiera się od razu, bez czekania i dziwnych przycięć. To pewnie spora zasługa niemal czystego systemu, bo na dobrą sprawę, Doogee w kwestii wiznalnej dodało tylko tapetę i ikony, które akurat mnie się nie podobają. Ciekawostką jest to, że w ustawieniach możemy znaleźć opcje dotyczące Smart gestów jak np. przeglądanie galerii czy zmiana utworów muzycznych przez machanie ręką nad ekranem, a także Smart Wake-up, co pozwala uruchomić niektóre funkcje czy aplikacje za pomocą znaków kreślonych na wyłączonym ekranie. Działa też funkcja podwójnego dotknięcia, by wybudzić lub przygasić ekran.

Rzecz jasna smartfon idealny nie jest i od razu zauważyłem kilka minusów. Oprócz wspmnianych, po prostu brzydkich ikon czy wystającej ramki wokoł ekranu, muszę przyczepić się do bardzo słabo grającego głośnika (mimo tego, że maskownica jest spora), kurzu, który zbiera się w przednim głośniku nad ekranem i częściowo nieprzetłumaczonego interfejsu. Doogee Valencia 2 Y100 Pro będę przez najbliższe dni testował i zobaczymy, czy będę tak samo zadowolony jak teraz. Jeśli macie jakieś pytania to śmiało, wszystko sprawdzę i odpowiem na nie w recenzji.

 

Sprzęt do testu dostarczył sklep: