Konferencja Acera była jedną z pierwszych, która odbyła się drugiego września, tuż przed IFA 2015. Muszę przyznać, że w tym roku konferencję zorganizowano z wielkim rozmachem i pokazano kilka niezłych sprzętów. Był nowy Chromebook, nowy Switch i smartfon Jade Primo, ale największe zainteresowanie wzbudziła gamingowa seria Predator, która rozrosła się o kilka nowych sprzętów.

Na sam początek Chromebook, który zaliczył wyreżyserowany upadek na podłogę. Ja bym tego nie powtórzył, ale podobno ten sprzęt oparty na Chrome OS potrafi przetrwać takie sytuacje. Laptop nie wygląda na smukły, ale plus za to, że dzięki aluminiowej obudowie, Chromebooki wreszcie wyglądają lepiej. Ten był biały, co zresztą często jest spotykane w laptopach z systemem od Google.Co ciekawsze, do tej pory nie spotkałem się z Chromebookiem, który miałby odwracany ekran, a ten zaprezentowany na konferencji właśnie taki miał. Ekran można było zawinąć pod obudowę i wtedy sprzęt mógł działać jak większy tablet z Chrome OS. Był też nowy Switch 12 z odpinanym ekranem od klawiatury czy Cloudbook nastawiony na działania w chmurze. To jednak nic w porównaniu z serią Predstor, która zrobiła prawdziwą furorę.

Zacznijmy od gamingowych monitorów, które na żywo robiły większe wrażenie niż podczas prezentacji. Zresztą było tak z każdym sprzętem z serii Predator. Ten największy, czyli Predstor Z35 ma 35-calową przekątną i pracuje z natywną rozdzielczością 2560×1080 pikseli, co wskazuje na to, że ekran ma proporcje 21:9. Acer wspomniał też, że jest to pierwszy monitor, który można… podkręcić. Tak, dobrze przeczytaliście. Dotyczy to częstotliwości odświeżania, która co prawda standardowo ma 144 Hz, ale monitor może ją podbić do 200 Hz. To z pewnością zniweluje wszelkie smużenia na ekranie. Do tego dochodzi jeszcze wsparcie dla technologii Nvidia G-SYNC, która niweluje rozchodzenie się ekranu, jednocześnie minimalizując opóźnienie i zacinanie się tego, co wyświetla się na ekranie.

Kolejnym urządzeniem jest niewielki komputer Acer Revo Build, który jak sama nazwa może wskazywać, składa się z modułów odpowiedzialnych za konkretne funkcje. Mamy stację roboczą, która jest jednocześnie podstawą do pozostałych „klocków” i umożliwia samodzielną obudowę. Jednostka bazowa pracuje pod kontrolą procesora Intel Pentium lub Celeron z kartą graficzną Intel HD Graphics oraz 8 GB pamięci DDR4 RAM, więc jest skierowana raczej do mało wymagających użytkowników, którzy chcą stworzyć centrum multimedialne niż machinę do grania. Jest to idealne urządzenie, które można umieścić np. obok telewizora. Kolejne poziomy z podzespołami łączymy bezprzewodowo za pomocą złącza pogo pins i dodatkowo możemy dołączyć powerbank, moduł audio z głośnikami i mikrofonami czy dysk o pojemności 500 lub 1000 GB. W przyszłości mają się pojawić inne bloki rozszerzeń. Cena komputera rozpoczyna się od 999 złotych.

Nie mogło zbraknąć tak zwanych „blaszaków” z prawdziwego zdarzenia. Acer przygotował gamingowe komputery stacjonarne, które z pewnością wyróżniają się nietypowym, wręcz kosmicznym wyglądem. Predator G3 i Predator G6 są wyposażone w najnowsze procesory Intel szóstej generacji, najwydajniejsze układy graficzne Nvidia jak np. GeForce GTX 980 i aż 64 GB pamięci RAM. Trze ba przyznać, że to prawdziwe bestie do grania, szczególnie w połączeniu z 35-calowym monitorem Predator Z35. Całość dopieszcza jeszcze projektor dla graczy, który wyświetla obraz o przekątnej 120 cali i został zachowany w podobnej stylistyce co reszta gamingowego sprzętu Acera.

Dla graczy mobilnych przygotowano dwa laptopy – Predator 15 i Predator 17. Podobnie jak komputery stacjonarne wyżej, laptopy też mają najnowszą generację procesorów Intela, najwydajniejszą grafikę od Nvidia – GTX 980 (zapewne w wersji mobilnej), a to wszystko dopełnia 32 GB pamięci RAM. W laptopach znalazło się sporo nowej technologii, która w głównej mierze ma poprawić chłodzenie podzespołów. Dlatego też mamy potrójny system chłodzenia FrostCore, wentylator AeroBlade z metalowymi, bardzo cienkimi łopatkami, który ma zwiększyć skuteczność chłodzenia o 9% czy aplikacja CoolBoost, która pozwoli na sterowanie szybkością wentylatora. Ceny nie są małe i za 15,6-calowy wariant zapłacimy minimum 1499 dolarów.

Konferencja nie mogłaby się odbyć bez urządzeń mobilnych, gdzie prawdziwym zaskoczeniem okazał się gamingowy smartfon – Predator 6. To ponoć smartfon stworzony do mobilnej rozrywki, a w szczególności gier. Patrząc na specyfikację, to rzeczywiście coś w tym jest, bo smartfon posiada 6-calowy ekran Full HD, dziesięciordzeniowy układ Helio X20 od MediaTek’a, aż 4 GB pamięci RAM i grafikę ARM Mali-T880MP4. Według Acera, Predator 6 ma zdominować mobilne granie. Szkoda tylko, że nie zdominował do końca konferencji, bo po oficjalnej premierze… nie był dostępny w showroomie. Był za to dostępny Predator 8, który z kolei jest pierwszym gamingowym tabletem od Acera. Jak sama nazwa wskazuje, tablet ma 8-calowy wyświetlacz o rozdzielczości 1920 x 1200 pikseli, a pod obudową pracuje procesor Intel Atom X7 (Z8700) z 8. generacją Intel HD Graphics. Zaskoczeniem jest „tylko” 2 GB pamięci RAM, co w porównaniu ze smartfonem wygląda słabo. Tablet leży też pod względem zdjęć, bo 5-megapikselowy aparat główny niezbyt dobrze sobie radzi. Ale kto używa gamingowego sprzętu do zdjęć? Obydwa urządzenia łączy niepowtarzalny, agresywny design, ale też technologia Predator Quadio, co w połączeniu z czterema głośnikami na froncie, ma zapewnić najwyższą jakość przestrzennego dźwięku.

Trzeba przyznać, że Acer się spisał. Teraz pozostaje nam tylko czekać na ogłoszenie cen, szczególnie tych, które będą dotyczyć smartfonu i tabletu z rodziny Predator. Pewnie każdy zapalony gracz chciałby skompletować sobie taki pokaźny zestaw składający się tylko z Predatorów. Ja już jedną, skromną bo skromną część mam. Chodzi o podkładkę pod mysz, którą dostałem na wyjście. Zawsze coś.

Czekacie szczególnie na jakiś sprzęt od Acera?