Według mnie Huawei na IFA 2015 w tym roku wygrał w konferencje. Wydarzenie Chinczyków było spore, tak na oko było 700-900 dziennikarzy i nie zabrakło też występu na żywo nieznanej mi do dzisiaj gwiazdy. Ale trzeba przyznać, że ładnie śpiewała. W sumie były trzy urządzenia, ale Huawei skupił się najbardziej na flagowym urządzeniu Huawei Mate S, które można uznać za bezpośredniego następcę modelu Mate 7, zaprezentowanego w ubiegłym roku. Spędziłem chwilę z najbogatszą wersją wyposażoną w Force Touch i sprawdziłem jak działa ta technologia.

Mate S jest zbliżony designem do swojego poprzednika, ale też ma trochę wspólnego z niedawno pokazanym Honorem 7. Huawei przyzwyczaił nas do tego, że wykonanie flagowych urządzeń stoi na najwyższym poziomie i to też sprawdza się w przypadku Mate S. Obudowa jest w całości wykonana z aluminium i dodatkowo lekko zakrzywiona, by smartfon lepiej wpasował się w naszą dłoń. Wydaje mi się jednak, że dla producenta w tym modelu ważniejszy był wygląd, a nie praktyczność, bo pod obudową, która ma 7,2 mm grubości, umieścił niezbyt pojemny akumulator 2700 mAh. To właśnie bateria wzbudza moje największe obawy. Dla przypomnienia, Mate 7 miał ponad 4000 mAh, a z kolei Honor 7 3100 mAh przy 8,5 mm, więc myślę, że dodatkowy milimetr nie wpłynąłby negatywnie na wygląd urządzenia, a pozwoliłby zmieścić pojemniejszą baterię. Ale to, jak rzeczywiście radzi sobie bateria, wyjdzie w praniu, czyli testach.

Na IFA było kilka nowych smartfonów, ale ten od Huawei’a spodobał mi się najbardziej i śmiało mogę stwierdzić, że to najładniejszy smartfon tegorocznej imprezy w Berlinie. Z przodu mamy 5,5-calowy wyświetlacz, który wyświetla obraz w Full HD, ale nowością jest to, że zastosowano tutaj matrycę AMOLED, więc już teraz możemy przypuszczać, że będzie nieźle radziła sobie na zewnątrz w tzw. „pełnym słońcu”. W gwoli wyjaśnienia, przy oświetleniu jakie było na hali, ekran smartfonu był dobrze widoczny.

Hasłem promującym jest „Touch. Made powerful”, więc nie trudno się domyśleć, że Huawei postawiło na interkację użytkownika ze smartfonem poprzez dotyk. Dlatego też mamy Fingerprint 2.0, nowy czytnik linii papilarnych, który z jeszcze większą szybkością i dokładnością odczytuje nasz palec. Może służyć do odblokowania urządzenia czy wywoływania belki powiadomień i przerzucania zdjęć w galerii. Jest też Knuckle Sense 2.0, czyli coś co już znamy z Huawei P8 czy Honor 7. Za pomocą knykci można szybko przechwycić to co widzimy na ekranie (dwa razy „pukamy” w ekran) czy wywołać konretną funkcję, rysując na nim odpowiednią literę. Przykładowo jak nakreślimy „M” uruchomimy odtwarzacz muzyki, a jeśli „C” to uruchomi się aparat.

Nowością w Mate S jest technologia Force Touch. Dzięki niej ekran w smartfonie rozpoznaje siłę nacisku. Nie wiem ile dokładnie jest tych poziomów, ale skoro ekran może służyć jako waga dla różnych przedmiotów, to z pewnością jest ich więcej niż w nadchodzącym iPhonie. Warunek jest jeden – przedmiot trzeba umieścić w centralnym punkcie ekranu, a jego waga musi znajdować się przedziale od 100 do 400 gramów. Force Touch można też wykorzystać do obsługi przycisków systemowych, które nie muszą być cały czas widoczne na ekranie czy zoom’owania wybranego elementu zdjęcia. Im mocniej naciśniemy, tym przybliżenie będzie większe. Muszę przyznać, że działa to świetnie.

Niestety zła wiadomość jest taka, że tylko jedna, najdroższa wersja oznaczona jako Lexury z 128 GB pamięci wbudowanej (ta na zdjęciach i filmie powyżej) jest wyposażona w technologię Force Touch. Trochę szkoda, bo w moje ręce trafił szary wariant z 32 GB, więc o dłuższej zabawie Force Touch’em mogę tylko pomarzyć. Dobrze, że chociaż na IFA 2015 udało się to sprawdzić, co też możecie zobaczyć na filmie u góry. Ceny Huawei Mate S rozpoczynają się od 649 euro, więc widać, że Chińczycy zaczynają się coraz bardziej cenić. Jak pamiętam, Mate 7 w Polsce był dostępny za 2199 złotych i wszystko wskazuje na to, że Mate S będzie od niego o jakieś 400-500 złotych droższy. Cena złotej wersji z Force Touch nie została jeszcze podana, ale spekuluje się, że będzie wynosić około 800 euro.