Pewnie zaraz po przeczytaniu samego tytułu posypie się fala komentarzy, że jako najładniejszy smartwatch targów. A Gear S2 Classic? A nowa Motorola Moto 360? Przecież Huawei Watch miał już premierę na MWC w Barcelonie, a na IFA się pojawił, bo musiał. Na konferencji wspomniano o jego cenach i w sumie pojawienie się go w Berlinie otwiera mu poniekąd wrota na sklepowe półki w Europie. Ale myślcie co chcecie, możecie się ze mną nie zgodzić – Huawei Watch jest piękny i to w każdej wersji. 

To właśnie na targach IFA w Berlinie mogłem przyjrzeć mu się bliżej. Co prawda, na Mobile World Congress na początku tego roku, gdy Huawei Watch miał swoją światową premierę, chciałem się nim dłużej pobawić, ale dostęp do smartwatcha był mocno utrudniony i poza kilkoma minutami, musiałem czekać na inną okazję, by trochę więcej czasu spędzić z tym urządzeniem. W końcu udało się to na targach IFA w Berlinie. Można było zobaczyć nie tylko sam smartwatch we wszystkich wersjach, ale też dostępne akcesoria jak np. paski.

Zacznijmy od tego, że Huawei Watch jest dostępny w trzech wersjach, które różnią się między sobą wykonaniem i ceną. Ta najtańsza określana jako Classic, która paradoksalnie najbardziej przypadła mi do gustu ma srebrną kopertę i czarny pasek ze skóry naturalnej. Za nią przyjdzie zapłacić 349 dolarów. Dodatkowe 50 „baksów” dopłacimy za pasek wykonany ze stali nierdzewnej (model Link albo Mesh), a jeszcze droższa, bo czarna wersja z czarnym, metalowym paskiem została wyceniona na 449 dolarów i jest oznaczona jako Huawei Watch Active. Dla bogaczy jest kolor złoty, który może być dwukrotnie droższy od tej standardowej.

Huawei Watch to zegarek oparty o Android Wear, ale to już raczej każdy wie. Na żywo działa dobrze, ale największe wrażenie robi ekran. Ten z kolei ma wysoką rozdzielczość 400 x 400 pikseli i gdyby nie to, że ma o około 0,2 cala większą powierzchnię niż Gear S2 Classic, to wygrałby z nim w wyścigu na najwyższy współczynnik ppi. Trzeba też zaznaczyć, że jest to AMOLED’owa matryca, a wyświetlacz chroniony jest przez szafirowe szkło, tak jak na prawdziwy „sikor” przystało. W Watch’u od Huawei średnica koperty wynosi 42 mm, a jej grubość delikatnie przekracza 11 mm.

Procesorem czy RAM’em zajmować się nie będę, bo to w przypadku smartwatcha większego znaczenia nie ma. Zastanawia mnie jednak bateria, bo ma 300 mAh i najbardziej obawiam się tego, że co drugi dzień będzie trzeba go ładować. Dobrym rozwiązaniem było przesunięcie przycisku nieco wyżej (jak to się mówi na godzinę drugą), przez co dużo wygodniej się z niego korzysta. Niestety nie mam dobrych informacji o premierze smartwatcha w Polsce, bo wszystko na to wskazuje, że na naszym rynku go nie zobaczymy, a nawet jeśli, to wątpię, że w tym roku.