Najbliższe miesiące będą bardzo pracowite. Po Huawei Mate S, o którym pisałem wczoraj, na galaktycznym biurku pojawił się kolejny ciekawy smartfon, tym razem od Meizu, a w najbliższych dniach ma trafić jeszcze Galaxy S6 Edge+ i 8-calowy tablet Galaxy Tab S2. Sami widzicie, że sporo tego. Meizu M2 note to smartfon, który w Polsce kupimy za 799 złotych i oferuje znacznie więcej niż mogłoby się wydawać. 

Meizu M2 note miał swoją światową premierę pod koniec lipca tego roku i jest bezpośrednim następcą modelu M1 note. Od kilku dni możemy go złapać w polskich sklepach, bo jak wspomniałem został wyceniony na 799 złotych, co użawam za cenę bardzo atrakcyjną biorąc pod uwagę jego parametry. A skoro już przy nich to na pewno trzeba zwrócić uwagę na ekran, który ma 5,5 cala, rozdzielczość Full HD (co daje ponad 400 ppi.) i matrycę IGZO od Sharpa. Ciężko jest znaleźć obecnie na polskim rynku smartfon z lepszym wyświetlaczem. Pod obudową pracuje ośmiordzeniowy MediaTek  MT6753 i 2 GB RAM, więc jest całkiem nieźle.

Ogólnie smartfon należy raczej do tych większych, ale dzięki mocno zaokrąglonej obudowie dobrze leży w dłoni, ale… może z niej szybko wysmyknąć, bo obudowa jest błyszcząca i śliska. Coś jak w iPhonie 5C. Cieszy jednak fakt, że 13-megapikselowy aparat w ogólnie nie wystaje poza obudowę i ma wsparcie od dwutonowej diody LED. Na mnie największe wrażenie zrobił przycisk Home, którego pierwsza generacja nie miała. Wszystko dlatego, że działa jak przycisk wstecz, bo wystarczy go tylko musnąć, żeby zobaczyć poprzedni ekran. Dodatkowo sygnalizowane jest to delikatną wibracją i dźwiękiem. Początkowo mylnie sądziłem, że jest tam czytnik linii papilarnych (bo takie informacje w sieci krążyły), ale teraz wszystko dementuje – Meizu M2 note nie ma skanera w przycisku Home. Duże nadzieje mam w baterii, bo udało się zmieścić 3100 mAh.

System Android jest całkowicie pod władaniem Flyme OS, ale ze względu na to, że mój egzemplarz pochodzi z chińskiej dystrybucji na początku nie było języka polskiego. Na szczęście z tym też można sobie poradzić, wgrywając oprogramowanie międzynarodowe. Trochę kombinowania było, ale się udało i w smartfonie jest Flyme OS w wersji 4.5.3I. System działa płynnie, ale jak z każdą nakładką z Chin, trzeba się do niego przyzwyczaić. Od razu można zauważyć prostotę i styl Material Design.

To na razie tyle. Czekam na Wasze pytania. Jeśli chcecie coś wiedzieć o tym smartfonie bądź macie propozycje, na to mam zwrócić szczególną uwagę to napiszcie poniżej w komentarzach.

Smartfon do testu dostarczył GearBest