Wcześniej, jeszcze przed erą smartfonów niemal każdy telefon miał jakieś dodatkowe przyciski. Oczywiście nie mam tu na myśli normalnej klawiatury pod ekranem czy przycisków kierunkowych razem z tym od menu, a te dodatkowe ulokowane zazwyczaj gdzieś na boku. Na pewno pamiętacie taką legendę jak Sony Ericsson K800i, który nie dość, że miał skrót do odtwarzacza muzyki i fizyczny spust migawki to jeszcze dwa przyciski nad ekranem. Teraz w zasadzie jest tylko duży ekran, no może z wyjątkiem Honora 7, gdzie klawisz funkcyjny się pojawił. Jeśli jednak brakuje wam dodatkowego przycisku w smartfonie, który można niemal dowolnie skonfigurować, warto pomyśleć o MiKey od Xiaomi. Kosztuje tyle co butelka piwa, a mocno rozszerza możliwości urządzenia. 

Zacznę od początku, czyli jak ten mały gadżet się u mnie znalazł. MiKey przywędrował z Chin, bo zamówiłem go za pośrednictwem jednego z tamtejszych sklepów internetowych i wydałem niespełna dolara (dokładnie 99 centów). Co prawda to nie była tylko jedna rzecz, która znalazła się w paczce, więc mając na uwadze fakt, że jest to urządzenie wielkości paznokcia, z początku o nim zapomniałem, że w ogóle tam jest. MiKey był schowany w niewielkiej, białej kopercie z dużym kodem QR (o którym nieco niżej) z przodu i logo Mi. I właśnie to logo nakierowało mnie, że MiKey jest w środku.

MiKey wygląda tak, jakby wziąć do ręki przewód od jakichkolwiek słuchawek, chwycić za mini jack i odciąć od niego metalową część, a po wszystkim dokleić na górze płaski przycisk. Urządzenie jest niewielkie i łatwo je zgubić dlatego też w zestawiemamy specjalny, gumowy uchwyt – nadal niewielki, ale dwukrotnie większy niż sam MiKey. Nie dość, że przycisk jest w całości schowany, to jeszcze ów uchwyt możemy doczepić do przewodu od słuchawek, mając pewność gdzie jest i że go tak łatwo nie zgubimy. Silikonowa „obudowa” jest dostępna w kilku (jak dobrze pamiętam pięciu) kolorach, a mnie akurat trafił się czarny, chyba ten najbardziej uniwersalny kolor.

MiKey jest kompatybilny praktycznie z każdym urządzeniem, które posiada złącze słuchawkowe mini jack 3,5 mm. Po włożeniu przycisku do złącza ten „siedzi” w nim całkiem stabilnie i potrzeba trochę siły w połączeniu z kawałkiem paznokcia, by go wyciągnąć. MiKey wystaje ponad obudowę na około 2 mm, ale nie jest to wartość, by w jakiś sposób nam przeszkadzała. Choć to zależy też od umiejscowienia złącza mini jack i sposobu noszenia telefonu. Przycisk jest płaski, ale dobrze wyczuwalny, a podczas naciskania wydaje charaketrystyczny, metaliczny dźwięk.

Przycisk MiKey jest praktycznie bezużyteczny, jeśli nie zainstalujemy na smartfonie dedykowanej aplikacji. Tę możemy pobrać na kilka sposób. Pierwszy i nałatwiejszy, ale niekoniecznie przeznaczony dla Polaków odbywa się przez kod QR umieszczony na opakowaniu. Wystarczy go odczytać dowolnym skanerem kodów QR, by dostać się do oficjalnego sklepu Xiaomi i pobrać aplikację do obsługi przycisku. Warto jednak pobrać aplikację ręcznie i instalując ją za pomocą pliku apk. Takie rozwiązanie da nam dostęp do najnowszej wersji aplikacji (obecnie korzystam z MiKey 3.0.1), ale przede wszystkim w pełni spolszczonego interfejsu.

Aplikację w polskiej wersji można znaleźć na forum Xioami.eu

Dopiero aplikacja otwiera nam szereg możliwości konfiguracji przycisku. Wszystko opiera się na tak zwanych Pakietach, czyli zestawach opcji, które są przypisane do przycisku w zależności od tego, ile razy go naciśniemy. W aplikacji są już cztery domyślne pakiety, ale kolejne możemy tworzyć sami – wystarczy zdefiniować parametry i zapisać pod nową nazwą. A parametrów bądź inaczej pisząc opcji jest całkiem sporo i dotyczą ustawień systemowych (np. zrzut ekranu, wyczyść pamięć czy wycisz), symulacji przycisków (np. wstecz), które mamy pod ekranem oraz funkcji (np. zrobienie zdjęcia) i uruchamiania konkretnych aplikacji. Z tych ciekawszych można wymienić Przybornik, który zawiera skrót do włączania latarki, wykonania szybkiego zdjęcia oraz wyszukiwania głosowego i uruchamia go jedno naciśnięcie MiKey w pakiecie standardowym.

Wiele osób pewnie zastanawia się czy przycisk działa przy wyłączonym ekranie. Spotkałem się z kilkoma komentarzami, że nie i uruchomienie jakiejś opcji trzeba było poprzedzić podświetleniem ekranu, ale w przypadku aplikacji w wersji 3.0.1 nie jest to potrzebne (testowane na Xiaomi Mi4c). Funkcje działają, gdy ekran jest wygaszony, co z pewnością przypadnie do gustu osobom, które chcą niepostrzeżenie zrobić zdjęcie.

Jest jeszcze tryb Elf, który z początku nie wiedziałem jak działa. Po uruchomieniu trybu zwykłe funkcje MiKey nie działają, a na ekranie w wybranym przez nas miejscu pojawia się wpół przezroczysta kropka i uruchamia to, co jest pod nią. Jeśli przykładowo kropkę umieścimy na ikonie od przeglądarki internetowej, to naciśnięcie przycisku MiKey włączy przeglądarkę.

Na koniec jeszcze ustawienia, bo kilka przydatnych opcji tam jest. Przede wszystkim możemy ustawić szybkość z jaką przycisk ma reagować (0-1000 ms) i powiadomienie w formie wibracji, gdy jakaś akcja zostanie wykonana. Aplikacja może też działać w tle, by reakcja wywołana przez przycisk była szybsza, a czujnik zbliżeniowy w telefonie może zapobiec przypadkowym kliknięciom w MiKey w kieszeni.

Podsumowując, Xiaomi MiKey to świetny dodatek do smartfonu, jeśli chcemy go wyposażyć w dodatkowy przycisk z możliwością szerokiej konfiguracji. Ilość dostępnych opcji powinna każdego zadowolić i w zasadzie możemy niemal dowolnie skonfigurować przycisk, w zależności od tego, co potrzebujemy. Pomysł naprawdę przedni i widać, że przyjął się lepiej niż kickstarterowy Pressy. Nic dziwnego, skoro na zakup MiKey potrzebujemy zaledwie dolara, a ten drugi jest kilkanaście razy droższy. Cena mówi sama za siebie.