Aż głupio to pisać, ale tak, byłem wśród tych pięciu osób, które nigdy na swoim nadgarstku nie miały pierwszego Mi Banda. Poważnie, choć sprzedał się w milionach sztuk to jakoś opaska od Xiaomi mnie omijała i nie zagościła nawet na krótki test. Być może dlatego, że od zawsze byłem związany ze smartwatchami i opaska najnormalniej nie była mi potrzebna, bo wszystko co oferowała było w smartwatchu. Kiedy pojawiła się druga generacja stwierdziłem, że trzeba to zmienić. Tak też zrobiłem i Xiaomi Mi Band Pulse w końcu do mnie trafił. 

Napisałem w końcu, bo zamówiłem go w połowie… listopada, a dotarł do mnie w ostatnią środę. Wszystko dlatego, że GearBest prowadził wtedy przedsprzedaż i to w całkiem dobrych pieniądzach. Mi Band 1s można było zgarnąć za około 21 dolarów, co w pórownaniu z obecną ceną prawie 30 dolarów wyglądało rewelacyjnie. Ostatecznie wysyłka nastąpiła 7 grudnia, cztery dni później była już w Polsce, a pod wskazany adres dotarła 16-ego. Trzeba przyznać, że całkiem sprawnie, nie licząć oczywiście czasu do zakończenia przedsprzedaży.

Xiaomi Mi Band Pulse jest też znany jako Mi Band 1s, a to wszystko dlatego, że ma wbudowany pulsometr. I to w zasadzie jedyna zmiana w porównaniu do poprzedniej generacji, nie licząc rzecz jasna mało istotnych danych jak nieco większa obudowa samego urządzenia. Pulsometr podczas działania świeci na zielono, ale nie działa cały czas, bo w przeciwnym razie, znacznie skróciło by to działanie nowego Mi Banda na baterii. Wyjątkiem jest tryb biegania, gdzie pulsometr cały czas sprawdza jak bije nasze serce, by ewentualnie poinformować jeśli puls będzie zbyt wysoki. W trybie normalnym puls możemy zmierzyć, gdy wskażemy konkretną opcję w aplikacji i tam też mamy podgląd tego, ile uderzeń na minutę wykonuje nasze serce. Pulsometr może działać też sam w sposób cykliczny, ale tylko podczas snu, by dane były bardziej dokładne i szczegółowe. Nazywa się to Sleep assistant.

Wiele osób zastanawia się jak jest z baterią. W sumie to częściowo odpowiedziałem na to pytanie powyżej i chyba za krótko używam Xiaomi Mi Band Pulse, by napisać coś więcej. Na test baterii potrzeba czasu. Według producenta akumulator ma wystarczyć na 30 dni, choć ja bym aż tak promiennie się do tego nie nastawiał. Nie mniej, po pierwszym uruchomieniu bateria wskazywała 33%, a dzisiaj po około 48 godzinach używania jest 24%.

Dajcie znać, co chcecie wiedzieć o nowym Mi Band z pulsometrem.