Z lekkim utrudnieniem śledzi się wszelkie nowinki, jeśli cała impreza jest na drugim końcu świata. W Las Vegas, czyli światowym centrum hazardu rozpoczęły się targi Consumer Electronics Show 2016, gdzie nie mogło zabraknąć Samsunga. Jeszcze na kilkanaście godzin przed konferencją do sieci przedostały się zdjęcia najnowszego tabletu z Windowsem i od razu wzbudziły spore zainteresowanie. Teraz o tablecie Samsung Galaxy TabPro S (bo tak sie on nazywa) wiemy już praktycznie wszystko. 

Może to zabrzmi dla niektórych trochę sadystycznie, ale lubię tablety z Windowsem. Zależy mi na dużej produktywności i obsłudze aplikacji, których używam na komputerze czy laptopie i według mnie tylko tablet z takim systemem w pełni spełnia moje wymagania. Dlatego też informacje o samsungowym tablecie opartym na systemie od Microsoftu śledziłem od dłuższego czasu i cieszę się, że w końcu Galaxy TabPro S ujrzał światło dzienne. Nareszcie mamy coś świeżego, coś innego, coś co wykracza poza świat Androida.

Samsung Galaxy TabPro S / fot. Samsung
Samsung Galaxy TabPro S / fot. Samsung

 

Samsung Galaxy TabPro S do małych nie należy i w zasadzie może działać jako bardzo mobilny „komputer”. Nie bez powodu słowo komputer dałem w cudzysłowiu, bo nowe urządzenie to po prostu duży tablet z dołączaną klawiaturą. Tablet waży prawie 700 gramów, a swoim designem nawiązuje do ostatnich smartfonów Samsunga. Szczególnie widać to po metalowej ramce, która została ozdobiona charakterystycznym szlifem. Obudowa ma zaledwie 6,3 mm grubości, co przy upakowaniu takich podzespołów jak te poniżej, robi wrażenie. Samsungowi nie udało się jednak schować w obudowie aparatu, który wystaje podobnie jak w smartfonach.

Samsung Galaxy TabPro S - specyfikacja / fot. Samsung
Samsung Galaxy TabPro S – specyfikacja / fot. Samsung

 

Ok, najważniejszy jest ekran, a ten w Galaxy TabPro S ma 12-calową przekątną, czerpie wszystko co najlepsze z technologii Super AMOLED i do tego wyświetla obraz w natywnej rozdzielczości 2160 x 1440 pikseli (ok. 217 ppi). Ciekawi mnie tylko to, czy ekran chroni Gorilla Glass, bo w specyfikacji póki co tego nie znajdziemy. Tablet ma najnowsze, prawdziwie „komputerowe” podzepsoły na czele z 6. generacją procesora Intel Core M, który dysponuje dwoma rdzeniami 2,2 GHz, 4 GB pamięci RAM i dyskiem SSD, który w zależności od wersji będzie miał 128 lub 256 GB na dane. Niepokoi mnie tylko bateria, która ma 5200 mAh, choć według producenta ma wystarczyć na maksymlanie 600 minut ciągłego używania. Jeśli jednak baterię rozładujemy szybciej, wystarczy około 2,5 godziny, by naładować ją do pełna.

Samsung Galaxy TabPro S / fot. Samsung
Samsung Galaxy TabPro S / fot. Samsung

 

Tablet pracuje w oparciu o system Windows 10, ale Samsung nie byłby sobą, gdyby nie dodał swoich funkcji. Jedną z tych kluczowych i chyba najciekawszych jest Galaxy Continuity – funkcja, która pozwala zablokować dostęp do tabletu za pomocą czytnika linii papilarnych umieszczonego w… smartfonie Galaxy. Będzie też opcja specjalnie dla graczy, czyli streamowanie obrazu z Xbox One wprost na ekran tabletu. Jak widać na zdjęciach, Galaxy TabPro S będzie (prawdpodobnie) sprzedawany łącznie z klawiaturą (podobnie jak niegdyś urządzenia ATIV), a dodatkowo będzie można dokupić między innymi rysik na Bluetooth i adapter ze złączem HDMI, USB i USB Type C. Tablet będzie też w wersji z modemem LTE, obsługującym standard LTE Cat. 6.

Samsung Galaxy TabPro S / fot. Samsung
Samsung Galaxy TabPro S / fot. Samsung

 

Samsung Galaxy TabPro S ma pojawić się w sprzedaży już w lutym 2016 roku i będzie dostępny globalnie. Cena oczywiście nie została oficjalnie podana, ale można przypuszczać, że do niskich nie będzie należeć. Strzelam, że jak tablet trafi do Polski, będzie trzeba na niego przeznaczyć około 4500-5000 złotych. Biorę tutaj pod uwagę fakt, że ultrabook z podobnymi parametrami kosztuje około 4000 tysięcy, a przecież po pierwsze mamy tutaj do czynienia z tabletem, a po drugie to Samsung.

źrodło: Samsung