Od około pół roku używam bezprzewodowych słuchawek Plantronics Voyager Focus UC, ale miałem też styczność z modelem BackBeat Sense, które jakiś czasu temu testował Konrad. Obydwa zestawy słuchawkowe zadebiutowały na ubiegłorocznych targach IFA w Berlinie, ale wśród nowości Plantronica nie widziałem nic, co miałoby związek z gamingiem. W sumie to nigdy ta amerykańska firma nie kojarzyła mi się z producentem akcesoriów dla graczy, do czasu aż pojawiły się na moim biurku słuchawki Plantronics RIG 500. 

Trzeba przyznać, że jeszcze przed rozpakowaniem słuchawek mocno bije od nich gamingiem. Wszystko za sprawą opakowania, które zostało wykonane i zaprojektowane tak, że od razu widać, do jakiej grupy użytkowników są skierowane słuchawki i jakie jest ich główne przeznaczenie. Podkreślają to przede wszystkim zdjęcia, ale też napis – Stereo PC Gaming Headset. Z pudełka dowiadujemy się też, że słuchawki zostały zatwierdzone przez grupę ESL (Electronic Sport League), więc od razu dostajemy +10 do słyszalności czy ktoś montuje pakę na B.

W zestawie obok słuchawek jest krótka instrukcja obsługi i dodatkowy przewód-rozdzielacz z jednego mini jacka na dwa. Dobrze, bo często takiego adaptera brakuje w pudełku. Słuchawki możemy zatem bez problemu podłączyć do laptopa, który ma złącze mini jack combo, ale też stacjonarki z dwoma osobnymi złączami do dźwięku i mikrofonu. Plantronics RIG 500 są też kompatybilne z konsolą Xbox One i PS4. Brakuje mi jednak nawet najprostszego etui do bezpiecznego przenoszenia słuchawek czy drugiego, zapasowego pałąku.

Plantronics RIG 500 mają „kosmiczną” stylistykę i wyglądają trochę tak, jakby były żywcem zdjęte z głowy dowódcy jakiegoś statku kosmicznego. To typowe dla gamingowego sprzętu, który charakteryzuje się raczej odważnym designem. Słuchawki zostały wykonane z tworzywa sztucznego i mimo tego, że to podstawowy model z całej serii RIG, to do spasowania i jakości wykorzystanych materiałów nie można mieć żadnych zastrzeżeń. RIG 500 to słuchawki, które obecnie w sklepach można spotkać za nieco ponad 200 złotych, ale jest też model RIG 500HD ze wsparciem dźwięku Dolby 7.1 surround czy też edycja e-sportowa o oznaczeniu RIG 500E. Słuchawki odpowiednio wycenione na około 300 złotych i niespełna 500 złotych.

No właśnie, to chyba najwyższy czas, by napisać, że Plantronics RIG 500 to słuchawki modułowe i choć z początku takie rozwiązanie wzbudzało u mnie pewne wątpliwości (stabilność i wytrzymałość konstrukcji), tak teraz wiem, że to jedna z ważniejszych zalet. Cała konstrukcja słuchawek opiera się na elastycznym i wytrzymałym pałąku wykonanym z plastiku, do którego doczepiamy drugi, materiałowy i miękki pałąk z możliwością regulacji. Muszle z kolei wpinamy w odpowiednie otwory w plastikowym pałąku i możemy je ustawić w trzech różnych pozycjach (są trzy otwory). Świetna sprawa, bo każdy może dostosować pozycję muszli do swoich preferencji i tak złożyć słuchawki, by wygodnie spoczywały na głowie. Składanie słuchawek jest banalnie proste i każdy powinien sobie z tym poradzić w dosłownie pół minuty bez żadnej instrukcji. Klik, klik i po sprawie.

Chyba każdy w większych, nausznych słuchawkach wygląda jak niskobudżetowa myszka Miki, ale gdybym musiał przez cały dzień nosić te słuchawki na głowie, wcale bym się jakoś mocno nie buntował. Plantronics RIG 500 są niezwykle wygodne co jest zasługą tego, że bezpośrednio do naszej głowy przylega miękki, dopasowujący się pałąk. Swoje robią też spore nauszniki wykonane z miękkiego materiału i niska waga w okolicy 200 gramów. Miękkie muszle nie powodują dyskomfortu i nie upijają w uszy nawet po kilku godzinach grania czy słuchania muzyki. Trzeba mieć jednak na uwadze, że osoby z dużymi uszami mogą mieć problemy, by nauszniki zakryły je w całości.

Mikrofon umieszczony jest na ruchomym pałąku przy lewym nauszniku i posiada technologię redukcji szumów z otoczenia. Pałąk bliżej muszli jest plastikowy i to właśnie na nim możemy zauważyć oznaczenie serii, ale dalej (gdzieś w 1/3 długości) przechodzi w elastyczne, giętkie, lekko gumowane tworzywo. Pozwala to na lepsze dostosowanie odległości mikrofonu od ust, choć przyznam, że ten element mógłby być nieco bardziej elastyczny. Ciekawą opcją jest wyciszanie mikrofonu jak tylko podniesiemy go do góry. Jeszcze kilka słów o samym przewodzie. Ten jest w miarę elastyczny, niestety nie znajduje się w oplocie i ma 1,5 m długości. Mnie taka długość w zupełności wystarcza, choć spotkałem się z opiniami, że przewód mógłby być trochę dłuższy. Na końcu kabla jest 4-polowy wtyk mini jack 3,5 mm, dodatkowo łamany pod kątem 90 stopni. Końcówka jest solidna, choć nie zawsze zagięty kształt pomaga, szczególnie, gdy RIG 500 podłączymy do smartfonu. Szkoda, że na przewodzie nie znalazł się pilot do sterowania, co w zasadzie spotyka się w nawet połowę tańszych zestawach słuchawkowych.

Ok, teraz jakość dźwięku. Nie jestem jakimś audiofilem, ale podczas odsłuchu ulubionych kawałków czy kilku godzinach rozgrywki między innymi w Call of Duty Black Ops III i Just Cause 3 słuchawki Plantronics RIG 500 sprawowały się dobrze i nie usłyszałem nic, co by mnie w jakiś sposób zniesmaczyło. Nie mniej, jest to sprzęt bardziej skierowany dla graczy niż miłośników muzyki, którzy chcą w spokoju przesłuchać swoją audiotekę. Dźwięk jest wysokiej jakości, dało się usłyszeć „szczegółowość”, bo w grach docierały do mnie niemal wszystkie odgłosy, ale też przyjemny, niezbyt mocny bass. Nie ma tutaj mowy o trzeszczeniu czy syczeniu, choć to też poniekąd zależy od tego, czego i na czym słuchamy. Nauszniki mają tak zwaną otwartą budowę, więc dźwięk może trochę nam „uciekać”, ale plusem jest to, że podczas długotrwałej rozgrywki uszy nie będą nam się nadmiernie pociły. Duże nauszniki w pewien sposób odcinają nas od otoczenia, ale nie na tyle, by w ostatniej, decydującej o wygranej rundzie nie dało się słyszeć szczekającego w drugim pokoju psa czy donośnego komunikatu żony o niewyrzuconych śmieciach. Najniższa i najwyższa częstotliwość jaką są w stanie wytworzyć słuchawki jest raczej typowa dla urządzeń tego pokroju i z tej półki cenowej – wynosi odpowiednio 20 hz i 20 khz.

Sporo dobrego można napisać o mikrofonie. Ten dobrze zbiera głos starając się przy tym wyrzucić niepotrzebne dźwięki z otoczenia. Całkiem sprawnie sobie z tym radzi, więc gracze „po drugiej stronie mikrofonu” nie powinni narzekać na jakość rozmowy. Jak już wspomniałem wyżej, sam pałąk z mikrofonem mógłby być trochę bardziej skłonny do wyginania się i zapamiętywania swojego położenia. Pasmo przenoszenia wynosi 100 Hz – 10 khz.

Podsumowanie

Z całą pewnością mogę napisać, że Plantronics RIG 500 są warte pieniędzy, które trzeba wyciągnąć z portfela na ich zakup. Słuchawki są dobrze wykonane, mają mało spotykaną, ciekawą i praktyczną modułową budowę, zapewniają jakość dźwięku na zadowalającym poziomie, a do tego są szalenie wygodne nawet po kilku godzinach grania. Mogę stwierdzić, że to godny konkurent dla takich zestawów jak Asus Cerberus, Razer Kraken czy SteelSeries Siberia V2. Szkoda tylko, że nie można ich spotkać we wszystkich marketach z elektroniką przez co mało osób tak naprawdę wie o ich istnieniu. A szkoda, bo to naprawdę dobry, gamingowy produkt. Ma co prawda kilka braków, jak te wspomniane poniżej w minusach, ale można bez nich żyć – regulację (choć mniej wygodną) mamy w systemie lub przy głośnikach, a etui zawsze możemy dokupić. Najważniejsza jest wygoda i jakość dźwięku, a tego RIG 500 nie można odmówić.

Plusy:

plus-iconModularna budowa i możliwość konfiguracji
plus-iconWysoka jakość dźwięku
plus-iconNiska waga
plus-iconCiekawy design i dobre wykonanie
plus-iconWygoda i komfort używania
plus-iconSkładany mikrofon z opcją wyciszania
plus-iconAdapter mini jack w zestawie

Minusy:

minus-iconBrak etui w zestawie
minus-iconPałąk z mikrofonem mógłby być bardziej giętki
minus-iconBrak pilota do sterowania na przewodzie