Taka sytuacja nie śniła się nawet największym komikom. Ja takiej nie pamiętam, choć w branży siedzę już kilka lat. Pamiętacie zdjęcie rzekomego iPhone’a 7, które kilka dni temu pojawiło się w sieci? Jak się teraz okazuje, to wcale nie jest iPhone, a… podobno najnowszy smartfon od Meizu. Dacie wiarę?

Sprawa wygląda na tyle komicznie, że w „dyskusję” włączyła się nawet wyżej postawiona osoba z firmy Meizu, niejaki Li Nan, który jest wiceprezesem jednego z działów chińskiej firmy i to właśnie on za pośrednictwem serwisu Weibo wyjaśnił, że smartfon na zdjęciach to najnowszy flagowiec Meizu. Poważnie? Czy sprawa jest na tyle istotna, by trzeba było ją komentować… a tym samym zdradzać szczegóły wyglądu swojego najnowszego flagowca?

Komiczności dodaje fakt, że właśnie wszystko dzieje się na etapie zwykłych plotek, bo oba smartfony nie ujrzały jeszcze światła dziennego (oficjalnie i w całości).

Jeszcze śmieszniejsze jest to, że nikt nie powiedział, że na zdjęciach nie ma przyszłego iPhone’a. To dopiero byłaby klapa roku, gdyby się okazało, że obydwa smartfony mają identyczną obudowę. A w zasadzie to nie o obudowę tu chodzi, tylko o charakterystyczne poprowadzenie miejsca, gdzie zostały ukryte anteny, te szare paski na dole i u góry obudowy.

Z niecierpliwością czekam na rozwój wydarzeń i premierę obu smartfonów. Ten od Apple mamy poznać już na poczatku przyszłego tygodnia, więc wszystko – mam nadzieję – stanie się jasne.