Speck w języku niemieckim można przetłumaczyć jako boczek. Ale dzisiaj Was nie zaskoczę i nie będzie nic o niemieckiej kuchni, a tym bardziej o mięsno-tłuszczowym kawałku wieprzowiny, który Anglicy codziennie serwują sobie na śniadanie. Dzisiaj Speck to nazwa ciekawego etui na telefon (w moim przypadku był to Samsung Galaxy S7), które jak się okazuje, spełnia militarne normy ochrony. O co chodzi? Już wyjaśniam na przykładzie Speck CandyShell dedykowanego do najnowszego smartfonu Samsunga.

Ile mieliście już etui na telefon? Konrada z naszej redakcji na pewno nie przebijecie, ale załóżmy, że kilka. Mogą być takie najcieńsze, które chronią w zasadzie tylko przed zarysowaniami obudowy, mogą być z klapką na ekran otwierane do dołu lub w bok, mogą być też grubsze, które zwiększają szansę na wygraną smartfonu z podłożem podczas upadku czy też takie, które ostatnio są niezwykle popularne np. w formie banana, minionka, puszki od piwa czy płynu do mycia szyb. Etui jest cała masa. Do jakiej grupy można zaliczyć Speck CandyShell? Na pewno tej, która da nam najlepszą ochronę, nawet podczas niespodziewanego upadku.

Akurat tak się złożyło, że jakiś czas temu na moim biurku pojawiło się etui CandyShell dla Galaxy S7. Nie miałem większego wpływu na kolor (a jest trochę tych wersji), ale jeśli oglądaliście Dragon Ball to od razu będziecie wiedzieć jakie do mnie trafiło, jeśli teraz przypomniecie sobie sagę Freezera. To nie było tylko moje pierwsze skojarzenie, więc coś w tym jest. Etui jest dosyć sztywne, według specyfikacji ma 1,6 mm grubości i dobrze dopasowuje się do smartfonu, a jego założenie – mimo sztywnej konstrukcji – nie powinno stanowić nikomu problemu. Etui Speck ma wycięcia na wszystkie elementy takie jak microUSB, mikofon czy oczywiście aparat, ale w miejscu przycisków mamy dodatkowe nakładki. Mimo tego, przyciski mają dobrze wyczuwalny „klik”, co nie zawsze zdarza się w przypadku takiego rozwiązania. CandyShell delikatnie pogrubia telefon, ale dzięki fioletowym, gumowanym elementom pewniej leży w dłoni. Ważne też jest to, że krawędź etui wystaje nieco ponad taflę szkła z przodu, więc nawet odkładając telefon ekranem do dołu nie powinniśmy go zarysować.

Ok, wiecie jak wygląda etui, ale warto też wiedzieć, że cała konstrukcja posiada certyfikat MIL-STD-810G. Oznacza to, że etui pomyślnie przeszło testy Ministerstwa Obrony Stanów Zjednoczonych w zakresie zwiększonej odporności na uszkodzenia mechaniczne, które mogą powstać podczas nadmiernych wstrząsów czy upadków. To najważniejsze w przypadku takiej ochrony, bo smartfony (szczególnie te najnowsze, które mają szkło na ekranie, ale też z tyłu) przy pierwszym lepszym konktacie z podłożem mogą skończyć swój żywot. Etui na pewno nie da nam 100-procentowej pewności, że smartfon po upadku wyjdzie z tego bez szwanku, ale na pewno znacznie zwiększy szanse na przeżycie, chorniąc ekran i obudowę. Jak za względu na fakt, że Galaxy S7 trochę kosztuje nie odważyłem się rzucać smartfonem (tym bardziej, że egzemplarz był testowy), ale miał raz bliskie spotkanie z dywanem i jakoś bardzo się nie przestraszyłem, że to się stało. Wiadomo, miękkie podłoże, ale zakładam, że po upadku na chodnik, etui dorobiłoby się kilku zarysowań, a telefon byłby cały.

Speck CandyShell to solidny kawałek dobrze wykonanego i dopasowanego do smartfonu etui, choć jeśli miałbym go używać – niezależenie od tego czy z Galaxy S7 czy też nie – to z pewnością wybrałbym inny kolor. Na etui trzeba przeznaczyć około 100 złotych, co nie jest małą kwotą, ale cena zależy głównie od modelu smartfonu.

Etui Speck CandyShell do testu udostępnił FORCETOP sp. z o.o, oficjalny dystrybutor marki Speck w Polsce