Choć teraz używam prywatnie Huawei Mate 8, a w mojej drugiej kieszeni można znaleźć testowanego Huawei P9, to wcześniej, przez kilka lat byłem wierny jednemu urządzeniu Samsunga. Mam tu na myśli Galaxy Note, którego używałem nieprzerwanie od drugiej generacji. Pewnie i Galaxy Note 5 by do mnie trafił, gdyby nie fakt, że oficjalna dystrybucja ominęła Europę. Z jego następcą podobno ma być inaczej, ma trafić do Polski, a jeśli się tak stanie, to bardzo możliwe, że wyląduje też u mnie.

Wszystko rozchodzi się o najnowsze przecieki. Za wcześnie, by w nie bezgranicznie wierzyć, ale w sam raz, by jednocześnie układać sobie w głowie to, jak przyszły phablet od Samsunga ma i może wyglądać. Każdy przedstawiciel serii Galaxy Note był lepszy (co się rozumie też w tym, że był wydajniejszy) od flagowca Galaxy S z tego samego roku. Biorąc pod uwagę ostatnie informacje (niepotwierdzone rzecz jasna) to tak samo będzie i w tym roku. Samsung Galaxy S7 miał w sobie najnowszego Exynosa 8890 i we wnętrzu przyszłego Note’a też znajdziemy ten układ, ale sporą różnicę mamy zobaczyć w pamięci RAM. Ten drugi ma mieć jej aż 6 GB co będzie pewnego rodzaju ewenementem wśród smartfonów, no chyba, że Samsunga wyprzedzi jakiś Chińczyk, bo do premiery zostało jeszcze kilka miesięcy. Ale złośliwcy i zazdrośnicy od applowej konkurencji i tak napiszą, że to Android i będzie zacinał.

Galaxy Note 6 w CPU-Z / fot. PhoneArena
Galaxy Note 6 w CPU-Z / fot. PhoneArena

 

Idąc dalej, zagraniczny serwis, który wrzucił powyższy screen do sieci, zdradził trochę informacji na temat wyglądu. Ale naprawdę nie trzeba być wróżbitą Maciejem, by stwierdzić, że Galaxy Note 6 będzie miał zbliżony design do Galaxy Note 5 czy Galaxy S7. Od poprzednika ma być nieco grubszy, co tłumaczy się tym, że w obudowie znajdziemy sporą jak na Galaxy baterię o pojemności 3700 mAh. Podobny zabieg był przy okazji Galaxy S7 i trzeba przyznać, że się sprawdził – nie dość, że dostaliśmy większą baterię, to jeszcze aparat tak bardzo nie wystawał z obudowy. Konstrukcja ma też być wodoodporna dzięki IP68, co też w zasadzie jest do przewidzenia. Jeśli tak rzeczywiście się stanie, będzie to dobry ruch, bo Samsung tymi zmianami ponownie zrobi smartfon niemal kompletny.

Dobrze, że przekątna ekranu się nie zmieni i nadal dostaniemy 5,77-calowy wyświetlacz o rozdzielczości QHD. Więcej nie ma co pchać (co tyczy się przekątnej jak i rozdzielczości), bo raz, żeby urządzenie nie było pieszczotliwie nazywane paletką, a po drugie, by było kompatybilne z Gear VR i nie obciążało za bardzo baterii. Galaxy Note 6 z pewnością zobaczymy na IFA w Berlinie, ale jego oficjalna zapowiedź odbędzie się wcześniej, być może nawet już w lipcu.

źródło grafiki głównej: Samsung