Dzisiaj całkiem sporo dzieje się w świecie smartfonów. Swoją premierę miał zaskakująco duży i tani phablet Mi Max od Xiaomi (z 6,44-calowym ekranem i baterią prawei 5000 mAh), ale też flagowiec innego chińskiego producenta. Mam tutaj na myśli Honor V8, który wygląda trochę jak Honor 7 na sterydach. Jest lepszy biorąc pod uwagę podzespoły, ma podobny aparat co Huawei P9, ale jest też większy, co już nie każdemu może przypaść do gustu.

Używałem Honora 7 przez kilka miesięcy i wybaczcie, że się kolejny raz powtórzę, ale to był i nadal jest świetny smartfon, któremu ciężko było cokolwiek zarzucić. Teraz pewnie zapytacie, skoro tak, to dlaczego już go nie masz? Krótko pisząc, taka praca, że smartfony trzeba zmieniać równie często co filtr w dzbanku na wodę. Niemal rok po premierze „Siódemki”, Huawei pokazał następcę, który ze względu na zastosowany ekran, można poniekąd zestawić z Huawei P9, ale w tej wersji z „Plusem”. Wszystko dlatego, że obydwa mają spore wyświetlacze.

Jednak przekątna to jedno, a rozdzielczość to drugie. P9 Plus miał Full HD i Honor V8 też może taką mieć, ale najistotniejsze jest to, że jest też inna wersja z wyższą rozdzielczością WQHD. Można zatem uznać, że Honor V8 jest pierwszym smartfonem od Huawei z wyższą rozdzielczością niż Full HD (i pojawił się mimo tego, że Chińczycy mocno się zarzekali, że to jeszcze nie czas dla WQHD w ich urządzeniach), stworzonym z myślą o wirtualnej rzeczywistości i okularach VR, które swoją droga ostatnio też zostały pokazane. Tym samym potwierdziło się to, o czym pisałem jakiś czas temu – Huawei będzie miał ekrany z wyższą rozdzielczością, ale tylko w tych większych urządzeniach pokroju np. Huawei Mate S. Są plusy, ale mam wrażenie, że większy rozmiar samego urządzenia nie każdemu może się podobać, a na pewno będą trochę kręcić nosem osoby, które do tej pory używają Honora 7 i planują przesiadkę. Honor 7 był mniejszy, bardziej poręczny. Sytuację ratuje trochę fakt, że w Honorze V8 obudowa jest zbliżona do tej z Huawei P9, więc zaokrąglona z obu stron na krawędziach, co poprawia nieco chwyt.

Huawei Honor V8 / fot. Huawei
Huawei Honor V8 / fot. Huawei

 

Zaglądając do środka w nowym Honorze znajdziemy te same podzespoły co w Huawei P9. Będzie to ośmiordzeniowy układ Kirin 950 z grafiką Mali-T880 MP4, 4 GB RAM i maksymalnie 64 GB pamięci wewnętrznej. Napisałem maksymalnie, bo warianty będą aż trzy i tylko w tej najdroższej i zarazem najbardziej pojemnej znajdziemy ekran WQHD i… dodatkowo nieco szybszy procesor Kirin 955. Dwa pozostałe warianty mają 32 GB pamięci, rozdzielczość Full HD i w zasadzie różnią się między sobą… modułem NFC, co dla mnie jest trochę absurdalne. Kluczową zmianą względem poprzednika jest aparat, a w zasadzie to dwa, bo z tyłu – podobnie jak we flagowym P9 – mamy dwa 12-megapikselowe aparaty, choć już bez logo Leica na obudowie (co jest raczej zrozumiałe, by nie zachwiać sprzedaży P9). Jest też laserowy pomiar ostrości, podwójna dioda LED, piksele o wielkości 1,79 mikrona i przesłona z wartością f/2.2. Nowością jest specjalny tryb 360-stopniowej panoramy wideo, ale pozytywnie zaskakuje też bateria o pojemności 3500 mAh, przynajmniej biorąc pod uwagę wersję z ekranem Full HD.

Honor V8 jest dobrym, nowoczesnym smartfonem, ale mam wrażenie, że nie pobije popularności poprzednika. Może to być alternatywa dla Huawei P9 Plus, głównie ze względu na cenę. Ten najbogatszy wariant został wyceniony na 2799 juanów, czyli niecałe 1700 złotych. Przedsprzedaż już wystartowała, a smartfon do sprzedaży ma trafić za tydzień, przynajmniej na chińskim rynku.

źródło: vmall przez PhoneArena