Xiaomi Mi Max to największy smartfon w portfolio tej firmy, choć ciężko jest zgodzić się jednoznacznie, czy można go jeszcze nazywać smartfonem. Max zadebiutował w ubiegłym tygodniu i zaskoczył wszystkich między innymi 6,44-calową przekątną ekranu, co mnie od razu skojarzyło się z Xperią Z Ultra. Ale urządzenie zaskoczyło też swoją ceną… do dzisiaj. 

Każdy producent chce mieć „wielgusa” w swojej ofercie. Taki ogromny tablet albo prawie tablet, powszechnie nazwamy phabletem, czyli czymś pomiędzy dwoma wspomnianymi urządzenia. W przypadku Xiaomi jest to właśnie Xiaomi Mi Max, o czym już na początku sugeruje sama nazwa. Tutaj określenie Max zachacza prawie o tablety, bo urządzenie ma 6,44-calowym wyświetlacz Full HD, ale w porównaniu z tabletami znacznie lepiej wypada pod względem kompaktowości (o ile jeszcze coś takiego istnieje w przypadku takiego urządzenia). W Xiaomi Mi Max można przyznać, że tak, bo ekran nieźle wpasowano w przedni panel, urządzenie ma około 88 mm szerokości, tylko 7,5 mm grubości i waży 203 gramy.

Xiaomi Mi Max / fot. Xiaomi
Xiaomi Mi Max / fot. Xiaomi

 

Podczas oficjalnej premiery dowiedzieliśmy się, że urządzenie będzie dostępne w trzech wersjach, różniących się od siebie ilością pamięci RAM i tej na dane, a ich cena będzie zaczynać się od około 230 dolarów. Trzeba jednak pamiętać, że w przypadku chińskich urządzeń premierowe ceny dotyczyły lokalnego rynku. Dzisiaj rozpoczęła się przedsprzedaż i można Max’a można już zamawiać, ale trzeba przyszykować więcej gotówki.

  • Xiaomi Mi Max 3 GB RAM i 32 GB – 325,89 dolarów
  • Xiaomi Mi Max 3 GB RAM i 64 GB – 359,89 dolarów
  • Xiaomi Mi Max 4 GB RAM i 128 GB – 499,89 dolarów

Niemal 500 dolarów, czyli jakieś 2000 złotych bez podatku za smartfon od Xiaomi? Jeśli rzeczywiście szukacie ogromnego smartfonu z nieprzeciętną przestrzenią na dane i pamięcią RAM jak w obecnych urządzeniach 2w1, to można Xiaomi Mi Max brać pod uwagę. W końcu w Polsce za około 2 tysiące takiego nie znajdziemy. Ja lubię duże urządzenia, ale osobiście bym się wstrzymał, tym bardziej, że nigdy nie zrozumiem fenomenu znacznego zwiększania ceny w imię większej ilości gigabajtów na dane. Przecież jak to się mówi, dla Chińczyka, który to składał, to i tak ta sama miska ryżu.

źródło: GearBest