Jestem w stanie z niemal stuprocentową pewnością powiedzieć, że większość z Was korzysta z usług Google Earth lub Google Maps. Być może jako nawigacji, być może do spacerowania uliczkami dowolnego miasta za pomocą Street View. Domyślam się także, że dla wielu osób zdjęcia satelitarne są bardzo ważne. Na szczęście już niedługo otrzymają one całkiem sporą „aktualizację”.

Na czym ma polegać zmiana? W telegraficznym skrócie, Google Earth uzyska lepszą jakość zdjęć planety. A skąd one właściwie pochodzą? Od NASA i USGS, a konkretniej ich programu Landsat. Satelity robią miliony zdjęć planety i to właśnie na ich podstawie stworzony jest trójwymiarowy model Ziemi, który tak często oglądamy za pośrednictwem strony internetowej czy aplikacji. Satelita Landsat 7, od którego pochodziły dotychczasowe zdjęcia, został wystrzelony w 1999 roku, a już w roku 2003 został uszkodzony tak, że zdjęcia były robione w znacznie gorszej jakości i posiadały liczne luki. Oczywiście jeden satelita nie wykonuje jednego, ogromnego zdjęcia Ziemi, tylko miliony „małych”. Pojedynczy obraz jest naprawdę miernej jakości i wszystko co oglądamy, zawdzięczamy mechanizmom Google, które odpowiednie łączą i poprawiają te zdjęcia. Warto zaznaczyć, ze wszystkie ujęcia, które wykorzystywane są do stworzenia renderu planety, zajmują niemal petabajt danych, czyli skromne milion gigabajtów.

Na szczęście, już niedługo „tryb satelitarny” będzie posiadał znacznie lepszą jakość zdjęć. W roku 2013 na orbitę został wystrzelony satelita Landsat 8, który nie tylko wykonuje zdjęcia w znacznie lepszej jakości, ale robi ich także znacznie więcej. Google 27 czerwca zapowiedziało, że już posiada obrazy, które z niego pochodzą i pracuje nad wytworzeniem na ich podstawie modelu Ziemi. Co nam to da? Po prostu lepszą rozdzielczość zdjęć, nieco większą dokładność i brak luk.

Część z Was zastanawia się pewnie, po co komu dokładne zdjęcia satelitarne, skoro te aktualne są całkiem niezłe. Osobiście wykorzystuję je do wyznaczenia sobie trasy rowerowej i to właśnie one pozwalają mi często ustalić, czy w danym miejscu ulica biegnie przez las, pole czy może jest to dobrze wyjeżdżona droga. W takich momentach zdarza mi się czuć potrzebę większej dokładności, szczególnie nad terenami niezamieszkanymi, niewiele można bowiem wywnioskować z ogromnej zielonej plamy. Oczywiście, można było sobie z tym jakoś poradzić, ale zaktualizowanie zdjęć także się przyda – na przykład budynek, w którym obecnie mieszkam jest według Google Earth w fazie „głębokiej” budowy, więc dane, które obecnie oglądamy nie są aktualne.

źródło: blog Google Maps przez AndroidCentral