Nie sposób ukryć, że media społecznościowe zawładnęły naszym życiem, moim również. Nie będę tutaj rozważał aspektów moralnych tego stwierdzenia. Jedną z aplikacji, z którą rozstajemy się coraz rzadziej, jest Snapchat. Zasad jego działania tłumaczyć nie będę, ale powiem Wam o tym jak i dlaczego został pozwany.

Aplikacja z duszkiem stała się bardzo popularna i może służyć do wielu różnych rzeczy. Wysyłanie zdjęć obiadów, pseudo-vlogowanie, relacje z imprez czy po prostu specyficzne „dialogi” ze znajomymi. Ale służy on także wysyłaniu seksownych zdjęć, nagich lub półnagich, ze świadomością, że zostaną wyświetlone na kilka sekund i znikną na zawsze. No, pod warunkiem, że ktoś nie wykona screenshota, ale to już inna sprawa. Wiele profili, także w Polsce, już nie ukrywa się ze swoimi zamiarami i zdobywa oglądalność głównie na podstawie filmów i zdjęć powszechnie uważanych za „prywatne”.

I mniej więcej za to Snapchat został pozwany, przez 14-letniego chłopaka, czy raczej jego matkę. Za co konkretnie? Za promowanie treści przeznaczonych dla użytkowników pełnoletnich. Jak się domyślacie, chodzi o zdjęcia, które widział wspomniany nastolatek. Część z Was pewnie teraz myśli „hej, sam pododawał takie profile, bez przesady” i… macie rację. Choć pamiętajmy, że w dodawaniu określonych profili nie ma żadnego ograniczenia wiekowego. Ale sprawa jest nieco trudniejsza, bowiem roznegliżowane zdjęcia pojawiały się w sekcji „Discover” – miniaturki z niej ukazane są w oknie „Stories”, a pełną stronę możemy obejrzeć po kliknięciu ikonki złożonej z kropek w prawym, górnym rogu.

Sekcja "Discover" w aplikacji Snapchat
Sekcja „Discover” w aplikacji Snapchat

 

Co ciekawe, czternastostolatek w tej sekcji widział… postaci Disneya w „seksownych pozach”, jako materiał od BuzzFeed. Pozwolę sobie tutaj pominąć dokładną treść regulaminu Snapchata, ponieważ myślę, że nie ma to sensu. Niestety, nie znamy też szczegółów samego pozwu, choć osobiście uważam go za nieco… dziwny. W końcu to BuzzFeed, firma „trzecia”, a nie ekipa Snapchata, udostępniała te zdjęcia. Z drugiej strony, to właśnie ta aplikacja umożliwiła chłopakowi ich zobaczenie. Ale czy np. można pozwać Mozillę za możliwość oglądania pornografii w przeglądarce Firefox? Mimo to, dobrze, że ktoś zainteresował się tą sprawą, choć nie wywoła ona raczej lawiny. Ludzie spotykają tego typu materiały na każdym kroku, zresztą nie tylko w Internecie, więc walka z aplikacją z duszkiem będzie najprawdopodobniej równie skuteczna, co walka z wiatrakami.

źródło: PhoneArena