Ekran

Ekran w porównaniu do tego z Xperii Z5 nieco zmalał i w Xperii X ma 5 cali. Inne parametry się nie zminiły i dobrze, bo Full HD przy nieco mniejszej przekątnej dało trochę większe zagęszczenie pikseli – 441 ppi. Szczegółowość obrazu nadal stoi na najwyższym poziomie, kolory są naturalne i dodatkowo jakby „podbite” przez nowy wygląd interfeju użytkownika.

Na dobrym poziomie jest też jasność maksymalna przez co ekran jest widoczny w słoneczny dzień i jasność minimalna, która nie męczy wzroku gdy korzystamy ze smartfonu w nocy. Na pewno pod tym względem jest ciut lepiej niż chociażby w takim Huawei P9, ale już do ekranów AMOLED trochę brakuje.

Dla mnie ekran był tylko minimalnie za zimny, ale to na szczęście można skorygować w ustawieniach. Można szybko skorygować balan bieli, ale ciekawsze opcje kryją się w ulepszeniach obrazu. Z racji tego, że jest to ekran z technologią Triluminos można włączyć mechanizm X-Reality for mobile, co da ostrzejszy i bardziej naturalny obraz podczas oglądania zdjęć i filmów. W opcjach jest jeszcze coś takiego jak Tryb superżywych kolorów, co już może sugerować, że ustawiane jest najwyższe natężenie kolorów dając w efekcie wręcz abstrakcyjne, nadnaturalne kolory. Jest też inteligentne podświetlenie ekranu, co jest niejako odpowiednikiem Smart Stay ze smartfonów Samsunga. Po prostu czujnik wykrywa sytuację, gdy trzymamy smartfon w ręcę i będzie tak długo podświetlony jak długo będziemy patrzeć na ekran. 

Nigdzie nie natknąłem się na informację dotyczącą szkła na ekranie tego smartfonu. A skoro nie ma nawet wzmianki nawet w oficjalnej specyfikacji raczej nie ma się tutaj co spodziewać Gorilla Glass.

Oprogramowanie i funkcje

Nie mogło być inaczej. Sony Xperia X działa w oparciu o najnowszy system Android 6.0 Marshmallow, ale nie to tutaj jest najważniejsze. Wreszcie możemy zauważyć gołym okiem, że interfejs został mocno odświeżony, zdaje się, że też odchudzony, przez co działa znacznie szybciej. Wreszcie zrezygnowano z czegoś w rodzaju centrum akcji po lewej stronie, czyli miejsca, które według mnie bardziej denerowowało i wysuwało się nawet wtedy, gdy nie chciałem niż pomagało. Zmieniony wygląd interfejsu to głównie zasługa nowych motywów, gdzie jeden z nich możecie zobaczyć poniżej na screenach. Są w kilku kolorach, więc łatwo można dopasować kolory interfejsu do koloru obudowy smartfonu. Dużo dają też nowe ikony, choć ja osobiście nie jestem zwolennikiem dodawania tła do zewnętrznych aplikacji.

Ciekawsze funkcje w oprogramowaniu wymieniłem poniżej:

  • Odblokowanie przez przesunięcie palcem do lewej krawędzi.
  • Na ekranie blokady są skróty do aparatu i nasłuchiwania Google Now.
  • Można uruchomić szybko aparat nawet gdy ekran jest wygaszony. Wystarczy wcisnąć fizyczny przycisk aparatu.
  • Trochę dodatkowych aplkacji, które można odinstalować: Amazon Shopping, AVG Protection, Spotify czy Sketch.
  • W systemie domyślnie jest klawiatura SwiftKey.
  • Brakuje opcji automatycznej jasności na belce systemowej (jest tylko w ustawieniach ekranu).
  • Pasek systemowy chowa się automatycznie po wejściu w menu lub do niektórych aplikacji.
  • W systemie możemy stworzyć konta dla różnych użytkowników.
  • Inteligentne sterowanie podświetleniem – ekran jest podświetlony tak długo jak na niego patrzymy.
  • Funkcja MirrorLink, która umożliwia kontrolowanie smartfonu przez radio w samochodzie (o ile ma wsparcie tej funkcji).
  • Do smartfonu można podłączyć kontroler DualShock 4 od Playstation 4.
  • Tryb nie przeszkadzać z możliwością zdefiniowania zdarzeń priorytetowych.
  • Podświetlenie ekranu dwukrotnym kliknięciem.
  • Można zmienić wielkość ikon, ale nie ich układ (są 4 w rzędzie i nie można 5).

Sony usunęło kilka charakterystycznych elementów ze swojej nakładki (jak chociażby wspomniana lewa belka), ale jeden pozostał – dźwięk dotknięcia ekranu. Zawsze możn wyłączyć, ale jeśli w tramwaju czy w sklepie usłyszycie metaliczny, bardzo charakterystyczny dźwięk, gdy ktoś stuka w ekran, to na pewno ma Xperię.

Aparat

Aparat w Xperii X to kluczowy element, który ma przyciągnąć potencjalnych użytkowników i widać to w niemal wszystkich spotach reklamowych. 23 megapiksele, matryca Exmor RS z czego znane są smartfony Sony, ISO do wartości 3200 i nowość, czyli hybrydowy Auto Focus z funkcją przewidywania obiektów. Wszystko ładnie prezentuje się na papierze, ale krótko mówiąc mnie aparat w nowej Xperii nie zachwycił. Zdjęcia wychodzą dobrze, szczególnie przy pięknej pogodzie i przy „dziennym” oświetleniu. Jakość jest zadowalająca, ale nic poza tym, nie ma żadnego „wow”, gdy zobaczymy pierwsze zdjęcia zaraz po zrobieniu. A miałem tak już z niektórymi smartfonami. Po zrzuceniu zdjęć na komputer wyraźnie widać, że aparat ma delikatne problemy z ostrością, ale można to trochę skorygować zmniejszając ich rozdzielczość w pierwszym lepszym programie graficznym (w końcu to 23 megapiksele).

Zdjęcia w najwyższej jakości mają proporcje 4:3, co jest raczej typowe dla tegorocznych smartfonów z tej najwyższej półki i rozdzielczość 5520 x 4140 pikseli. Średni rozmiar zdjęcia wyliczony z dziesięciu losowo wybranych plików to około 7,2 MB.

Kilka przykładowych zdjęć możecie zobaczyć poniżej.

Pobierz zdjęcia w oryginalnej rozdzielczości

Wracając jeszcze do automatycznej ostrości, która przewiduje ruch fotografowanego obiektu. Pomysł dobry, lecz w praktyce nie działa to tak jakbym się tego spodziewał. Funkcja śledzenia rzeczywiście rozpoznaje obiekt, ale gdy ten poruszy się trochę szybciej od razu widać, że „głupieje”. Rozumiem problemy przy powiedzmy grupie energicznie poruszających się tancerzy na rynku, ale gdy aparat nie jest w stanie śledzić przechodzącego kota z jednego końca pokoju do drugiego, to coś chyba jest nie tak. Zauważyłem też, że aparat nie radzi sobie z trybem makro i sfotografowanie czegoś z kilku centymetrów nie jest takie proste (zdjęcie z obrotomierzem i malinami).

Ale żeby nie było, że tylko krytykuję, strasznie podoba mi się to, że Sony nie zrezygnowało z fizycznego przycisku migawki. To znacznie ułatwia robienie zdjęć, bo trzymamy smartfon trochę tak jak kompaktowy aparat. Fajne jest też to, że miłośnicy urozmaicania zdjęć różnymi efektami znajdą sporą bibliotekę efektów już na samym starcie, a dodatkowe mogą jeszcze pobrać. Do zdjęcia można między innymi dodać krótki dźwięk, efekty rozszerzonej rzeczywistości czy różnego rodzaju naklejki, ale też dodać swoją twarz na zdjęciu czy nagrać film w spowolnionym tempie. Sporo tego.

Aplikacja aparatu wymaga przyzwyczajenia. W głównym oknie mamy trzy tryby, które przełączamy po prostu przesuwając palcem w górę bądź w dół. Jest tam Inteligentna automatyka, która wszystkie parametry ustawia za nas, tryb nagrywania wideo i słabo rozbudowany tryb profesjonalny. Poważnie, bo skoro możemy zmienić tylko wartość ekspozycji i czułość ISO (w dodatku w osobnym menu), to coś tu nie gra.

Przedni aparat w Sony Xperia X przyciąga uwagę sporą i nie często spotykaną matrycą – 13 megapikseli. Zdjęcia rzeczywiście wychodzą dobrze i tak jak Sony mówi, nawet te przy słabym oświetleniu. Pamiętam działanie przedniej kamerki jeszcze podczas MWC 2016, gdzie była specjalna budka do fotografowania i X naprawdę dawał radę. Może brakuje tylko przedniej diody LED jeżeli rzeczywiście chcemy określić ten smartfon idealnym do robienia selfie.

Sony Xperia X nagrywa filmy w Full HD przy maksymalnie 60 klatkach na sekundę. Nie ma 4K, bo raz, że to nie flagowiec, dwa – co wychodzi poniekąd jedno z drugiego – nie ma procesora, który byłby zdolny przetworzyć taki materiał. Jakość można prosto określić jako bardzo dobrą, smartfon raczej nie ma problemów z płynnością, ale szczegółowość mogłaby być lepsza, szczególnie przy nocnym nagraniach.

Próbne nagranie w Full HD w dzień

Próbne nagranie w Full HD w nocy

Wydajność i multimedia

Patrząc na działanie Xperii X można mieć wrażenie, że pod obudową siedzi najnowszy i najwydajniejszy procesor od Qualcomma, ale gdy patrzymy na specyfikację widzimy tam zupełnie co innego. Może i jeden z nowszych, ale jest to układ Snapdragon 650, który można spotkać w urządzeniach wyliczonych na palcach i jednej dłoni. Bo oprócz testowanego tutaj smartfonu ten procesor można znaleźć w Xiaomi Redmi Note 3 Pro, mało znanym LG X mach i ogromnym Xiaomi Mi Max. Niebyt szerokie grono, gdzie Xperia X jakoś mi tam nie pasuje.

Snapdragon 650 ma łącznie 6 rdzeni, gdzie te lepsze mogą w największym stresie wykręcić się do 1,8 GHz. Jest też grafika Adreno 510, która do potworów wydajności nie należy, ale o dziwo uruchomi większość, nawet tych bardziej wymagających gier jak Modern Combat 5, GTA czy Real Racing 3. Czasami gdzieś coś szarpnie, ale grać można, całkiem komfortowo. Przykładowo w benchmarku AnTuTu wykręci niecałe 80 tysięcy punktów, co w porównaniu do chociaży Samsunga Galaxy S7 jest słabym wynikiem, ale jak można przekonać się po działaniu systemu i możliwości uruchomienia lepszych gier, nie można bezgranicznie wierzyć tego typu programom.

W parze ze Snapdragonem 650 idzie 3 GB pamięci RAM i 32 GB pamięci wbudowanej (około 21 GB zostaje dla użytkownika). Tą ostatnią można rozszerzyć za pomocą karty microSD o dodatkowe 200 GB (maksymalnie). System nieźle radzi sobie z optymalizacją pamięci operacyjnej i nie zauważyłem, by coś mnie zdenerwowało podczas używania. Kilka aplikacji można było swobodnie trzymać w pamięci i szybko się przełączać, choć po dłuższym czasie i tak musiały się przeładować.

Poruszając kwestię multimediów, nie można nie powiedzieć o głośnikach stereo, które zostały ulokowane z przodu, nad i pod ekranem. To charaketrystyczny element najlepszych smartfonów od Sony. Grają bardzo dobrze, może nie są strasznie głośne, ale przynajmniej dźwięk jest czysty i zróżnicowany. Nad jakością czuwa ClearAudio+, ClearBass, a jeśli podłączymy słuchawki to jeszcze 3D Surround Sound. Xperia X bez problemu odtwarza pliki muzyczne w najwyższej jakości (FLAC, ALAC, DSD) i większość popularnych formatów wideo. Co więcej, w menu znajdziemy też fabrycznie zainstalowaną aplikację TrackID do rozpoznawania utworów lecących np. w radio.

Bateria

W Sony Xperia X schowano pod obudową baterię litowo-jonową o pojemności 2620 mAh. I patrząc właśnie na ten parametr już można mieć pewne wątpliwości. Raz, że wszystkie topowe smartfony z tego roku mają większe akumulatory (około 3000 mAh), dwa nawet wszystkie poprzednie Xperie Z (począwszy od Xperii Z1) miały pojemniejsze baterie. Szkoda, bo co by ten smartfon nie miał i tak bateria to jeden z głównych podzespołów, na który użytkownicy smartfonów zwracają uwagę w pierwszej kolejności. A skoro „inni” mają trójkę z przodu no to musi być lepiej. I coś w tym jest, bo Sony Xperia X z włączoną transmisją danych, automatyczną jasnością ekranu, synchronizacją poczty co 4 godziny lub ręcznie i niecałą godziną rozmów na pewno nie wytrzyma pełnej doby na baterii. U mnie przekładało się to przeważnie na 3,5-4 godziny Screen on Time, co można uznać wynikiem przeciętnym.

Dłuższą pracę ma nam zapewnić tryb Stamina i Ultra Stamina. Ten pierwszy wyłącza niektóre standardy łączności, normalizuje jasność ekranu, konroluje częstotliwość taktowania procesora przez co możemy trochę więcej wyciągnąć z baterii. Drugi tryb już totalnie nas ogranicza do najbardziej potrzebnych funkcji dzwonienia czy wysyłania wiadomości i włącza się go głównie wtedy, gdy mamy kilka procent baterii i np. jesteśmy kilka kilometrów od domu, a chcemy mieć podstawowe formy kontaktu.

Warto jeszcze zaznaczyć, że bateria nie jest wymienna, no chyba, że przez autoryzowany serwis, po uprzednim dostaniu się do środka. Baterię ładujemy do pełna w około 2 i pół godziny przy założeniu, że korzystamy ze standardowej ładowarki dokładnej w zestawie. Jeśli jednak weźmiemy ładowarkę z technologią Quick Charge 2.0, która zmniejszy ten czas o około godzinę.


SPIS TREŚCI:

  1. OPAKOWANIE I ZAWARTOŚĆ ZESTAWU | SPECYFIKACJA
  2. WYGLĄD I WYKONANIE
  3. EKRAN | OPROGRAMOWANIE I FUNKCJE
  4. APARAT | WYDAJNOŚĆ I MULTIMEDIA | BATERIA
  5. PODSUMOWANIE | PLUSY I MINUSY