Opisywanemu przeze mnie wcześniej Superbookowi wieszczyłem miliony zysku. Minął tydzień. Jak idzie? Wcale się nie pomyliłem mówiąc, że spokojnie przekroczy kwotę sześciocyfrową. Do końca akcji pozostało jeszcze 22 dni, a dzisiejszej nocy suma od wspierających przekroczyła 2160% zakładanych 50 tysięcy dolarów. 

Spodziewaliśmy się sukcesu, ale chyba nawet twórcy nie przewidywali aż takiego. Kwota, jaką udało się zebrać do tej pory potrafi co słabszych psychicznie przyprawić o zawrót głowy, a znając nasze podejście, to niemała fala hejtu pójdzie w stronę twórców Androminium, że się dorobili, a się nie spocili. W chwili pisania tego tekstu licznik wskazywał 1,093,069 amerykanckich dolarów. 

Dzięki uzyskaniu pośrednich celów udało się sfinansować dodatkowe bonusy, o których pierwszego dnia akcji nie było mowy. I tak kolejno:

  • 150,000 dolarów – Międzynarodowe naklejki na klawiaturę, mające pomóc w personalizacji sprzętu.
  • 300,000 dolarów – Dodatkowy, pełnowymiarowy port USB. To, czego, z mojej perspektywy, najbardziej brakowało. Możliwość przypięcia pendriva czy innego dysku przenośnego sprawia, że Superbook jest jeszcze lepszym rozwiązaniem niż do tej pory.
  • 500,000 dolarów – Większa bateria, poprawiająca czas pracy z 8 do 10 godzin.
  • 1,000,000 dolarów – Matryca 1080p, za jedyne 30 zielonych pieniążków.

Kolejne kroki, to etui i przenosidła do Superbooka, a jeszcze później – podświetlana klawiatura. Widząc w jakim tempie akcja się rozwija, to raczej nie będzie większych problemów ze znalezieniem chętnych na sfinansowanie kolejnych kroków milowych.

Ponad milion Superbooka
Ponad milion Superbooka / fot. Kickstarter

Najmniejszym, co nie jest mocno zaskakujące, wzięciem cieszy się najdroższy pakiet dla Wspierających, za, bagatela 9,900 dolarów, przeznaczony dla dystrybutorów. W tym pakiecie, jak wspominaliśmy, dostajemy sto sztuk wszystkiego. Na nasze realia nie są to wcale małe pieniądze i nie za bardzo dziwię się większym odbiorcom, że nie chcą inwestować sporej kwoty w niesprawdzone i niepewne źródło, chociaż wydaje mi się, że spokojnie udałoby im się to sprzedać ze sporym zyskiem. Zważywszy na zainteresowanie jakim cieszy się projekt. Ale nie mnie oceniać. Rozumiem niechęć do ryzykowania, ale możliwość zastąpienia komputera komórką i Superbookiem to coś, na co czekam z niecierpliwością.

Do tej pory, żeby ze smartfona korzystać jak z kompa, zakładając, że mamy stosunkowo nowy telefon,  trzeba było mieć mysz i klawiaturę, jakiś wyświetlacz, Miracasta, czy pochodne. A tu kompaktowe rozwiązanie. Niecierpliwie czekam na rozwój sytuacji.