No tak, w końcu pojawił się u nas Samsung Galaxy Note 7. I nie chodzi tutaj o to, że pojawił się na moim biurku i mogę go już testować (choć mam nadzieję, że długo nie będę musiał na niego czekać), ale fakt, że oficjalnie trafił do przedsprzedaży w naszym kraju. Wiemy więc ile ostatecznie trzeba za niego zapłacić i co dostanie ten, kto zdecyduje się na wcześniejszy zakup. Cenę udało mi się jakiś czas temu trafić, ale według mnie oferta przedsprzedażowa mogłaby być lepsza. 

Już teraz mówi się, że Galaxy Note 7 będzie najpopularniejszym i najbardziej rozchwytywanym smartfonem z całej serii, bijąc statystykami sprzedaży nie tylko poprzednika, czyli Galaxy Note 5, ale sądzę też, że mocno zbliżając się do wyników takiego Samsunga Galaxy S7. Zresztą już jest rozchwytywany, bo raptem w jeden dzień smartfon trafił do przeszło 200 tysięcy klientów i to tylko w samej Korei Południowej. Podobne wieści nadeszły z Kanady, ale nie ma się co dziwić, bo to naprawdę bardzo zaawansowany kawałek elektroniki. A jak jest w Polsce? Jak to w Polsce…

Od razu jasno było komunikowane – przedsprzedaż startuje 16 sierpnia i trwa do 30 sierpnia lub do wyczerpania zapasów. Ok, tylko problem w tym, że nawet się dobrze nie rozkręciła, a już w zasadzie się poniekąd zakończyła. Ja wiem, że sprzęt jest teraz dla niektórych niczym jak Święty Graal, ale jak wyjaśnić sytuację, w której zainteresowani nie mogą go nawet na spokojnie zamówić? Takie wiadomości do mnie dotarły od kilku osób, więc coś musi być na rzeczy, ale potwierdzają to też informacje jakie znajdziemy na stronie pierwszego, lepszego sklepu z elektroniką. W jednym, że przedsprzedaż zakończona, w drugim, że limit przedsprzedaży wyczerpany, a jeszcze w innym, że produkt niedostępny (choć akurat to jest najbliższe prawdy, bo wiadomo, że mało który sklep ma produkt fizycznie na magazynie). Jedyne co nam teraz zostaje to zapis do newslettera i oczekiwanie na wiadomość o dostępności… przedsprzedaży.

Tutaj ogromne znacznie ma też cena i to, co dostajemy razem z telefonem w ramach ofery pre-order. Jak dowiedzieliśmy się jakiś czas temu, oficjalna cena Samsunga Galaxy Note 7 w Polsce to 3799 złotych, a każdy kto wcześniej go zamówi dostanie nową generację gogli Samsung Gear VR i pakiety gwarancyjny Guard. Brzmi znajomo? Jasne, że tak, bo podobnie oferta wyglądała w przypadku Galaxy S7 i Galaxy S7 edge. Też były gratisowe okulary VR i to jest ogólnie spoko, ale sęk w tym, że znowu mamy gorzej niż inni. Gorzej, bo w takiej Ameryce ten kto kupi Galaxy Note 7 dostanie po prostu lepsze urządzenia – opaskę Samsung Gear Fit 2 (799 złotych) lub najnowszą kartę pamięci microSD o pojemności 256 GB (749 złotych). Zaskoczył mnie też fakt, że w jednym ze sklepów cena została nagle podniesiona na 3999 złotych i to w trakcie przedsprzedaży. Dlaczego? Do tej pory nie wiem.

Samsung Galaxy Note 7 i inne urządzenia / fot. Samsung
Samsung Galaxy Note 7 i inne urządzenia / fot. Samsung

 

Samsungu, Galaxy Note 7 to obecnie najlepszy smartfon w Waszej ofercie i jeden z lepszych jaki kiedykolwiek się pojawił. Kolejny raz zrobiliście świetny smartfon, ale ta przedsprzedaż wygląda tak, jakby była robiona dopiero pierwszy raz. Wiem, że zależy to od masy mniej lub bardziej ważnych osób, sieci partnerskich i kursu bangladeskiej Taki, ale jednak wydaje mi się, że można było to zrobić lepiej. Prawda jest taka, że ten kto od dawna szykował się na Galaxy Note 7 to na pewno go kupi, nieważne w jakiej cenie i czy dostanie gogle czy też nie. Będzie jednak chciał to zrobić szybko, a obecna sytuacja zamiast pomagać to trochę zniechęca. Oby szybko się to poprawiło.

źródło: Samsung, CNET