Przez kilka tygodni używałem Huawei Mate 8, na którego sporo użytkowników pewnie, by w ogóle nie spojrzało. Wszystko przez sześciocalowy ekran i większe gabaryty, mimo tego, że nadal zalicza się go do smartfonów (tyle tylko, że tych największych). Ale korzystało się z niego całkiem przyjemnie, o czym mogliście kiedyś przeczytać w recenzji. Coraz więcej mówi się o jego następcy, czyli Huawei Mate 9, a dokładniej aparacie i procesorze.

Wszystko wskazuje na to, że Huawei Mate 9 zobaczymy jeszcze w tym roku. Poprzednik zadebiutował pod koniec listopada 2015 roku, a do Polski trafił w styczniu, więc liczę na to, że w tym roku będzie podobnie (choć trochę liczyłem, że zobaczymy go jednak na IFA 2016). Co by jednak nie było i kiedy by się nie pojawił, zapowiada się naprawdę nieźle. Ja widzę tutaj trochę analogię do serii Galaxy Note od Samsunga, gdzie takim Note’m dla Huawei jest właśnie Mate. Nie tylko ze względu na większy rozmiar ekranu w porównaniu do flagowca z rodziny P (aktualnie Huawei P9), ale też fakt, że Mate ma zazwyczaj lepsze parametry, co dotyczy też procesora.

I wygląda na to, że teraz będzie podobnie, bo Huawei Mate 9 ma mieć procesor HiSilicon Kirin 960, więc tym samym będzie pierwszym smartfonem w ofercie Chińczyków, który będzie miał ten układ. Jednostka ma mieć 8 mocnych rdzeni Cortex-A73. Ciekawy jestem, czy w końcu będzie obsługiwał filmy w 4K. Ale dowiadujemy się też co nieco o aparacie. Według zdjęć smartfonu, które do tej pory pojawiły się w sieci i powyższej grafiki, Mate 9 będzie miał dwa obiektywy ułożone pionowo z 2-megapikselową matrycą. Będzie też podwójna dioda LED, ale mówi się też o optycznej stabilizacji obrazu i trybie monochromatycznym jak w P9.

Huawei Mate 9 zapowiada się bardzo ciekawie i mam nadzieję, że nie będziemy musieli długo czekać na jego premierę.

źródło: myDrivers przez PhoneArena