Premiery smartfonów Apple minimalnie różnią się od premier smartfonów z Androidem. O ile ten pierwszy chwali się zmianami wizualnymi, wynikami sprzedażowymi, designem czy aparatem, ten drugi nie ukrywa podzespołów. Tym samym, na konferencji, na której poznaliśmy najnowsze smartfony z Kalifornii, nie wiedzieliśmy co siedzi w środku. Na szczęście ekipa iFixit jak zwykle nie zawodzi i pokazała dokładnie co kryje się pod obudową smartfona iPhone 7 Plus. 

Apple iPhone 7 Plus ma większy ekran i póki co cieszy się także lepszymi wynikami sprzedażowymi. Jest napędzany procesorem Apple A10 z dodatkowym koprocesorem M10 i dostępny w wersjach z 32, 128 lub 256 GB pamięci wewnętrznej. Obraz wyświetlany jest przez 5,5-calowy ekran IPS Retina HD o rozdzielczości 1920 x 1080 pikseli, co przekłada się na całkiem przyzwoite 401 pikseli na cal. Tak samo jak rok temu. Do tego prawdziwa nowość – podwójny aparat z 12-megapikselową matrycą oraz co ciekawe, dwukrotnym zoomem optycznym i 7 megapikseli z przodu z nagrywaniem w Full HD. Jest jeszcze Bluetooth 4.2, Wi-Fi w standardzie ac oraz nowy, pojemnościowy przycisk Home obsługujący Touch ID. To było wiadomo, zaraz po konferencji, ale na potwierdzenie czekała jeszcze bateria i pamięć RAM.

No dobra, ale jak to wygląda w środku? Po pierwsze, pasek pokryty klejem, który utrzymuje przedni panel na miejscu, jest znacznie mocniejszy. Mogą to być pierwsze oznaki wodoodporności. Co ciekawe, iPhone 7 Plus otwiera się na bok, a nie do góry, jak to miało miejsce wcześniej, a więc należy uważać, aby nie zerwać taśm. Dodatkowo widzimy jeszcze więcej pasków klejących. Apple w dalszym ciągu używa niestandardowych śrubek tak, aby trzeba było użyć specjalnych narzędzi przy rozbieraniu telefonu. W miejscu gniazda jack znajduje się kawałek plastiku, który według Apple opisuje jako barometric vent. Można to niedosłownie przetłumaczyć jako odpływ ciśnienia, aby mimo wodoodpornej obudowy zachować to samo ciśnienie atmosferyczne i wewnątrz urządzenia, co ma zapewnić dokładne wskazania wysokościomierza. Pod nowym Touch ID znajduje się silnik Taptic, który nie jest żadną czarną magią – po „naciśnięciu” przycisku zaczyna on odpowiednio wibrować symulując kliknięcie. Podobne rozwiązanie ma Macbook Pro mojej znajomej i przyznam szczerze, że taka funkcja doprowadza mnie do szału – moim zdaniem albo klikamy albo dotykamy, choć przejście w stronę dotyku jest niewątpliwie fajne.

Przyszedł czas na baterię. Tę charakteryzuje napięcie rzędu 3,82 V oraz pojemność 2900 mAh, co przekłada się na wynik 11,1 Wh. W dużym skrócie, jest tak samo jak w iPhone 6 Plus i nieco lepiej niż w iPhone 6s Plus. W końcu telefon ma wytrzymać godzinę dłużej niż poprzednik. Oby. Poświęćmy jeszcze chwilę na moduł aparatu. Warto mu się przyjrzeć i wspomnieć, że prześwietlenie wykazało obecność czterech magnetycznych elementów, które prawdopodobnie odpowiadają za OIS.

Zobaczmy wreszcie płytę główną tego smartfona (to ta na zdjęciu powyżej, po prawej stronie). Możemy zobaczyć tutaj oznaczony na czerwono Apple A10 wraz z 3 GB pamięci RAM (DDR4) dostarczanymi przez Samsunga, a zaraz po jego prawej dostarczony przez Qualcomma modem LTE. Z drugiej strony płyty głównej producent Snapdragona odpowiada za jeszcze kilka podzespołów, ale zainteresowanych odsyłam do źródła, bo sam artykuł i tak jest już nieco za długi.

Jakie iFixit wyciągnęło wnioski? Najnowszy iPhone ma łatwiejszy dostęp do baterii, bo choć należy użyc specjalnych narzędzi i umieć obsługiwać się paskami klejącymi, to sama czynność nie jest zbyt trudna. Usunięcie przycisku fizycznego ma zapobiec wielu awariom, jednak nie obyło się bez wad. Wodoodporność utrudnia naprawy, w tym ekranu oraz – co najgorsze – wiele śrubek wymaga czterech specjalistycznych śrubokrętów. Łatwość naprawy została oceniona na 7/10.

źródło: iFixit