Znowu dostałem sprzęt do recenzji. Naczelny ze złowieszczym uśmiechem i równie złowieszczym „Masz” wręczył mi smartfon myPhone Luna II. Cóż poradzić? Trzeba się maszyną zająć, bo nie dość że wygląda ładnie, to jest całkiem mocny, jeśli miałbym się opierać na specyfikacji technicznej i jeszcze wszystko zestawiając z ceną. A cena też nie wydaje się jakoś przesadnie straszna, więc sprawdźmy zatem, co z czym, po co i dlaczego? Wszystkiego dowiecie się w recenzji. 

W skład zestawu, zapakowanego w proste, dwukolorowe pudełko wchodzi rzecz jasna smartfon, ładowarka sieciowa o mocy 10W (5V 2A) z polskimi napisami, więc dla niewładających angielskim nie ma niespodzianek. Do tego kabelek przesyłowo-zasilający oraz zestaw, o dziwo, działających słuchawek dousznych. W większości przypadków „słuchafony” dołączane do zestawów to kompletne nieporozumienie, a tutaj kolejna niespodzianka, nie dość, że gra poprawnie, to jeszcze z pilotem. Rzadko spotykane w urządzeniach budżetowych, więc zaliczone jak najbardziej na plus. Całości dopełniają folia na ekran (też miły bonus) oraz nieco skąpa, ale niezbędna karta gwarancyjna. Na serwis myPhone narzekać nie mogę, ale karty lepiej nie zgubić, że o poproszeniu sprzedawcy o jej wypełnienie i podbicie nie wspomnę.

Generalnie, to nie jest źle. Od telefonu marki uznawanej przez wielu za coś pomiędzy śrutem a badziewiem, mało kto spodziewa się rewelacji, to tu się może całkiem mocno zaskoczyć. Cudów nie ma, ale czepiać się na pewno nie ma czego.

Przeciwnie niż zazwyczaj, zacznę od specyfikacji. Procesor, na którym postawiona jest ta maszyna, to ośmiordzeniowy MediaTek Ao maksymalnym taktowaniu 1,5 GHz, dający sobie spokojnie radę z niemal każdą aplikacją. 2 GB pamięci RAM też nie pozostawia wiele do życzenia. Telefon bardzo dobrze daje sobie radę ze wszystkim, co rzuciłem w jego stronę, w czasie testów intensywniejszych niż sam bym pewnie chciał. Nie obeszło się rzecz jasna bez stęknięć, które objawiły się zaskakująco wysoką temperaturą w miejscu, w którym znajduje się procesor. Praca nad wyraz poprawna, ale nie za darmo. Kolokwialnie mówiąc, grzeje się bardziej niż zadek demona na plaży w Międzyzdrojach. Nieco przeszkadza, ale tylko jak próbujemy za wszelką cenę stopić mu wnętrzności grami 3D, mimo zastosowania procesora graficznego Mali-T720 (450 MHz) jest poprawnie, ale bez rewelacji. Poważniejsze tytuły 3D spokojnie chodzą, w dostatecznej ilości klatek i bez artefaktowania, ale taki na przykład Mortal Kombat X, to możemy sobie odpuścić. Klatek jest za mało, by komfortowo grać, chociaż, kto wie, może jakaś kiedyś aktualizacja pomoże.

Specyfikacja myPhone Luna II:

Nazwa:myPhone Luna II
Ekran:5,7″ IPS TFT
Full HD 1920 x 1080 pikseli, 389 ppi
Procesor:MediaTek MT6753
8 rdzeni do maks. 1,5 GHz
GPU:ARM Mali-T720 (450 MHz)
RAM:2 GB (LPDDR3)
Bateria:Li-Po 3400 mAh
Pamięć wbudowana:16 GB
System:Android 6.0 Marshmallow
Aparat:13 Mpix, Auto Focus, 2 x LED
nagrywanie wideo Full HD przy 30 kl./s
Aparat przedni:5 Mpix
nagrywanie wideo Full HD przy 30 kl./s
Łączność:Bluetooth 4.0
WiFi 802.11 b/g/n (2,4 GHz)
Przenośny hotspot Wi-Fi
GPS (z obsługą A-GPS, GLONASS)
LTE
Czujniki:Zbliżeniowy
Światła
Akcelerometr
Dioda powiadomień
Halle’a
Złącza:microUSB 2.0 bez USB OTG
mini jack 3,5 mm
microSD (do 32 GB)
Standard karty SIM:microSIM
dual SIM
Wymiary:159,5 x 80,5 x 7,8 mm
Waga:176 g

 

Ekran 5,7-calowy z zaokrąglonymi krawędziami, wpasowany dobrze w plastikową obudowę sprawia wrażenie szalenie mało odpornego na zarysowania, ale kilkudniowe, dość intensywne „cioranie” nie zaszkodziło mu w żaden sposób. Dla mocno wrażliwych na tego typu rzeczy, ratunek w postaci folii, o której pisałem wcześniej. Pełne HD, technologia IPS i oczywiste dla współczesnych maszyn wodotryski, ale z żalem niestety muszę przyznać, że ekran najwyższej jakości wyświetlania niestety nie pokazuje, szczególnie w przypadku odtwarzania video. Ze statycznymi obrazkami radzi sobie fenomenalnie, ale jak coś się rusza, to już nie jest za miło. Wyświetlacz robił problemy i ewidentnie nie radził sobie z płynnym pokazywaniem 60 klatek. Z 30 klatkami większych kłopotów nie było. Kolory bardzo wyraźne, regulacja rozjaśnienia w bardzo szerokim zakresie, regulowana mocno poprawnym czujniekiem oświetlenia. W słońcu widoczność słaba, ale w sztucznym oświetleniu, pod dachem, jest lepiej jak dobrze. Odwzorowanie kolorów również nie pozostawia wiele do życzenia, a jeśli komuś nie pasuje mamy fajną funkcję LiveDisplay, która optymalizuje ekran do zastanych warunków. Parametry można ustawić ręcznie lub zdać się na automatykę.

Oczywiście obsługa dwóch kart SIM i wolne, dodatkowe złącze na kartę pamięci microSD. Tak, dobrze przeczytaliście. Można wsadzić dwie karty SIM w standardzie micro, do tego kartę pamięci i używać wszystkiego na raz. Żegnajcie hybrydowe sloty. Smartfon radzi sobie rewelacyjnie z kartami do 32 GB, bo tylko takie miałem do testów i taka jest maksymalna wielkość podana w specyfikacji. Dla ścisłości i uczciwości zaznaczam, że większych (z braku środków) nie testowałem, a spekulować nie zamierzam. Obsługa LTE w pełnym zakresie, działająca bez zarzutów.

Wykonanie jest naprawdę dobre. Żadnych szczęknięć i potknięć, spasowane niemal idealnie. Zbyt idealnie, jeśli mam być całkowicie szczery, bo nie może być aż tak różowo. Osoba odpowiedzialna za zaprojektowanie sposobu zdejmowania pokrywy baterii… No cóż. Widziałem ludzi rozstrzelanych za mniej. Tylna obudowa jest spasowana z ekranem tak dokładnie, że, jak słowo daję, miałem problem z wykombinowaniem jak się do złącza kart dostać. Pomogła instrukcja, zwyczajowo omijana przeze mnie bardzo szerokim łukiem. Okazało się, że całkiem sprytnie udający aluminium plastik, jest bardzo miękki, co wiąże się z tym, że każda próba dostania się do środka bez zachowania dostatecznej ostrożności zakończy się zagnieceniami na obudowie. Drugi problem, to brak jakiegokolwiek wycięcia, które ułatwiłoby otwieranie. Niby nic, ale jeśli obracasz telefon w ręku nie mogąc zlokalizować metody otwierania, to ktoś spał na zajęciach. Zamiast bawić się w kombinacje alpejskie w oznaczonym strzałką miejscu, lepiej zwyczajnie szarpnąć w okolicach gniazda ładowania i obejdzie się bez uszkodzeń.

Środek w zasadzie bez zarzutu, choć oznaczenia elementów piktogramami jest nieco śmieszne, zważywszy na fakt, że i tak są zasłonięte przez cały czas. Większą część obudowy zajmuje bateria, choć wyglądająca na wyjmowalną, to jednak nią nie będąca, o pojemności 3400 mAh i w dodatku litowo-polimerowa, powyżej baterii dwa sloty na SIM i jeden na microSD, o których już wyżej napisałem. Poprawnie, bez ekscesów, żadnych hybryd, ani podobnych fajerwerków. Bateria ze spokojem wytrzymuje dzień pracy i jeszcze na kolejny trochę zostanie, przy takim umiarkowanym użytkowaniu. Działa tak jak trzeba, ma 3400 mAh, ale też musi „obsłużyć” spory ekran o rozdzielczości Full HD. Nie ma zachwytu, ale też nie ma się co martwić.

Z zewnątrz również bardzo prawidłowo. Dół obudowy to gniazdo ładowarki i wycięcia na głośnik (jeden choć ewidentnie obudowa wskazuje na dwa) z lewej i mikrofon z prawej, po prawej stronie włącznik i regulacja głośności (nieco za daleko od siebie, ale o tym później), a na górze coś, czego nawet się najnowszy iPhone nie doczekał, czyli gniazdo jack na słuchawki. I nie trzeba wiercić, żeby się do niego dostać. Wracając jeszcze do głośnika, to trochę krok wstecz, bo poprzednik miał głośniki stereo czym w zasadzie najbardziej się wyróżniał. Na plecach aparat i dioda LED, a w zasadzie to dwie. Wykończenie bardzo przyjemne w dotyku, choć jak mówiłem, wygląda na bardzo podatne na zarysowania. Jedyny minus, jaki znalazłem, to podatność na palcowanie większa niż u licealistek z Rzeszowszczyzny, ale nie każdemu musi ten fakt przeszkadzać.

 


SPIS TREŚCI:

  1. OPAKOWANIE I ZAWARTOŚĆ | WYGLĄD I WYKONANIE | EKRAN
  2. OPROGRAMOWANIE I FUNKCJE | APARAT | BATERIA | PODSUMOWANIE | Plusy i minusy