Mam jakieś dziwne wrażenie, że ludzie podchodzą do Alcatela jak niezbyt ogarnięty ojciec do sprzedawcy, którego córka wysłała do sklepu, by ten kupił jej etui na telefon w kształcie banana czy innego arbuza. Powiesz im, że sprzęt jest super, że się wyróżnia, a oni zrobią wielkie oczy z zachwytu, chwilę posłuchają, a i tak nie kupią. A szkoda, bo nie wiedzą jak wiele tracą. Pamiętam jak kilka lat temu zachwycił mnie taki model jak Idol Ultra (przez pewien czas najsmuklejszy smartfon świata) i bardzo dobrze wspominam 5,5-calowego Idola 3 z ubiegłego roku. Z najnowszym flagowcem po raz pierwszy spotkałem się na MWC w Barcelonie i już wtedy Alcatel Idol 4S zrobił na mnie spore wrażenie. W końcu dane mi było przetestować i muszę przyznać, że było warto.

Opakowanie i zawartość zestawu

Standardowo zacznę od opakowania, bo w przypadku tego smartfona nie można tego w żaden sposób pominąć czy chociaż skrócić. Po prostu nie można. Już w Barcelonie producent zapowiadał bogaty zestaw i tego słowa dotrzymał. Co prawda jest karton, ale tak naprawdę wszystko zapakowane jest w jeszcze jednym „pudełku”, które w rzeczywistości jest okularami VR, dedykowanymi do tego smartfonu. Czy to nie genialne? Tak, i całkiem pomysłowe. I wcale nie są to byle jakie gogle, a dobrze wykonane i wygodne, o których dowiecie się więcej trochę niżej, dokładnie w części Wydajność i multimedia.

W pudełku obok smartfonu znajdziemy jeszcze przewód microUSB, instrukcję obsługi, adapter sieciowy z funkcją szybkiego ładowania (5V 2A lub 9V 1.67A), a także igłę do otwierania slotu na karty. Co ciekawe, są też słuchawki, choć ta informacja pewnie na wielu nie robi wrażenia. Ale na pewno się to zmieni jak napiszę, że są to słuchawki opracowane z firmą JBL, które może nie wyglądają jakoś super, ale za to bardzo dobrze grają (jak na te fabryczne). Ale to nie koniec. Z pudełka można też wygrzebać przezroczyste etui na tył telefonu i folię na ekran. To tak jakby ktoś myślał, że już tam nic nie znajdzie.

Mogę śmiało napisać, że zestaw jest kompletny i po prostu nic w nim nie brakuje. Jeszcze nigdy się to nie zdarzyło, ale jak możecie zobaczyć na samym dole, Alcatel Idol 4S dostał maksymalną ocenę za „Opakowanie i zawartość zestawu”. Należy mu się, oj należy.

Smartfon Alcatel Idol 4S w chwili publikacji recenzji kosztował 1999 złotych.

 

Specyfikacja Alcatel Idol 4S:

Nazwa:Alcatel Idol 4S (6070K)
Ekran:5,5″ AMOLED
2K 2560 x 1440 pikseli, 534 ppi
Asahi Dragontrail
Procesor:Qualcomm Snapdragon 652
8 rdzeni do maks. 1,8 GHz
(4x Cortex-A72 i 4x Cortex-A53)
GPU:Adreno 510
RAM:3 GB (LPDDR3)
Bateria:Li-Ion 3000 mAh
Quick Charge 2.0
Pamięć wbudowana:32 GB
System:Android 6.0 Marshmallow
Aparat:16 Mpix, Sony IMX298, Auto Focus, EIS, f/2.0
nagrywanie wideo w 4K przy 30 kl./s
Aparat przedni:8 Mpix, f/2.4
nagrywanie wideo Full HD przy 25 kl./s
Łączność:Bluetooth 4.2
WiFi 802.11 b/g/n/ac (2,4 i 5 GHz)
Przenośny hotspot Wi-Fi
GPS (z obsługą A-GPS, GLONASS)
LTE
NFC
Czujniki:Zbliżeniowy
Światła
Akcelerometr
Dioda powiadomień
Magnetomer
Żyroskop
Halle’a
Grawitacyjny
Złącza:microUSB 2.0 z USB OTG
mini jack 3,5 mm
microSD (do 512 GB)
Standard karty SIM:2x nanoSIM
dual SIM (pasywny)
Wymiary:153,9 x 75,4 x 6,99 mm
Waga:149 g

 

Wygląd i wykonanie

Alcatel Idol 4S jest wykonany jak flagowiec i tak samo też wygląda, mimo tego, że jest jednym z tańszych flagowców. Obudowa to połączenie aluminium i szkła, które znajduje się na ekranie, ale też obudowie z tyłu – Dragontrail od japońskiej firmy Asahi. Takie materiały można znaleźć w innych topowych smartfonach, ale pomimo tego, Alcatel ma coś w sobie, co go w pewien sposób wyróżnia. Ja przyglądając się mu z bliska zaliczyłbym do tego ramkę, która w charakterystyczny sposób wystaje na górze i na dole (tam gdzie są głośniki), zakrzywione szkło na krawędziach z obu stron czy tylna powierzchnia, która mieni, że gdy pada na nią światło (trochę podobnie jak w Honorze 8 czy czarnym Galaxy S7). To wszystko składa się na naprawdę dobrze wykonany, solidny i przede wszystkim ładny kawałek elektroniki. Ale jest jednak jedna rzecz, do której muszę się przeczepić – górna i dolna krawędź ma ostre zakończenie, co ewidentnie czuć pod palcem. Co prawda nawet bardzo zdesperowana gimnazjalistka raczej nic sobie tym nie zrobi, ale trzeba uważać, gdy smartfon ląduje w goglach VR. Jeśli będziemy to robić szybko i bez rozwagi, na pewno w tym miejscu zarysujemy ramkę. Wiem, bo było to widać już na sztuce, która do mnie przyjechała. Na ramce w czterech miejscach można doszukać się też wstawek z tworzywa sztucznego, które na szczęście tak bardzo nie rzucają się w oczy. To nic innego jak miejsce wyprowadzenia anten. Zauważyłem też, że szufladka na karty została niezbyt dobrze spasowana z całą obudową. Załadam jednak, że to wina egzemplarza testowego, który przede mną trafił już w ręce innych recenzentów. Wiadomo, że zwykły użytkownik nie będzie tam tak często zaglądał.

Nie mniej, smartfon jest wykonany świetnie, z dbałością o każdy szczegół. Nic nie trzeszczy, nic się nie wygina, a konstrukcja jest twarda i sztywna jak szczęka Vinnie Jones’a. Do tego smartfon jest całkiem zgrabny, bo obudowa ma niecałe 7 mm grubości, a całość waży 149 gramów mimo sporego, bo 5,5-calowego ekranu. W miarę dobrze leży w dłoni, ale kiepsko się go trzyma, a to wszystko przez szklaną, śliską obudowę. Trzeba więc uważać, gdzie odkłada się telefon, by po chwili może zniknąć i mieć bliskie spotkanie z podłożem. Skoro już o tyle mowa, to mamy tam dosyć spore logo producenta, a trochę nad nim obiektyw aparatu i dwukolorowe diody doświetlające. Aparat niestety sporo wystaje z obudowy, więc jest narażony na zarysowania.

Do ułożenia przycisków trudno mi się przyzwyczaić, głównie dlatego, że tam gdzie powinien być przycisk Power pojawił się dodatkowy, okrągły,  tak zwany Boom Key. Tego jak działa i do czego jest dowiecie się trochę niżej. Ma bardzo niekomfortowe miejsce, bo przez pierwsze kilka dni usilnie go klikałem, by włączyć/podświetlić ekran. Jest to trochę mylące i myślę, że gdyby oba przyciski zamienić miejscami byłoby z nich więcej pożytku (a na pewno byłoby wygodniej). Przycisk Power z kolei jest wysoko na lewej krawędzi, tuż nad szufladką na karty, a na przeciwległym boku umieszczono przyciski głośności. Wszystkie mają wyraźny skok i są dobrze wyczuwalne pod palcem. W trochę nietypowy sposób umieszczono złącze microUSB 2.0, bo znajduje się bliżej prawego rogu smartfonu, a nie jak to przeważnie bywa w większości smartfonów – centralnie. Co ważne, obsługuje tryb USB OTG, więc bez problemu podłączymy do smartfonu jakąś mysz czy pamięć przenośną. W Alcatelu Idol 4S znajdziemy dwa mikrofony – jeden na dolnej krawędzi, a drugi na górnej, tuż obok wejścia mini jack 3,5 mm,które możemy przykładowo wykorzystać do podłączenia słuchawek. Z przodu rzecz jasna jest wyświetlacz, o którym więcej dowiecie się na następnej stronie. Nad nim standardowo przednia kamerka, dioda powiadomień i zestaw czujników – zbliżeniowy i oświetlenia.

 


SPIS TREŚCI:

  1. OPAKOWANIE I ZAWARTOŚĆ ZESTAWU | SPECYFIKACJA | WYGLĄD I WYKONANIE
  2. EKRAN | OPROGRAMOWANIE I FUNKCJE | APARAT
  3. WYDAJNOŚĆ I MULTIMEDIA | Głośniki JBL, Boom Key, Gogle VR | BATERIA
  4. PODSUMOWANIE | PLUSY I MINUSY