Ekran

Wyświetlacz o przekątnej 5,5 cala już nie jest zaskoczeniem, a przynajmniej nie powinien, bo sporo smartfonów taki właśnie ma. Dla mnie zaskoczeniem było to, że po pierwsze jest to matryca AMOLED, a po drugie o rozdzielczości 2K, więc mamy tu prawdziwie flagowe parametry. I tak też się ten ekran zachowuje. Zauważyłem, że kolory są dobrze odwzorowane i nie są tak bardzo nasycone jak w Super AMOLED’ach od Samsunga. Może to i dobrze. Ważne, że czarny ma swój właściwy, głęboki odcień, co najlepiej widać w nocy, gdy czarne elementy ekranu zlewają się z obudową. Szczegółowość jest genialna, ale nie ma się co dziwić, bo w końcu współczynnik upakowania pikseli mocno przekracza 500 ppi. Reakcja ekranu na dotyk jest prawidłowa, bo ten obsługuje do 10 punktów.

Do czego można się przyczepić? Ja znalazłem jedną rzecz i jest nią jasność minimalna ekranu. Mogłaby być niższa, tym bardziej, że jest to AMOLED. Do jasności maksymalnej nie można mieć zastrzeżeń. Zauważyłem też, że ekran miał już kilka widocznych rys, więc poprzedni testerzy go nie oszczędzali. Może tak być też z tego powodu, że szkło, które chroni ekran to Dragontrail, taka japońska konkurencja dla Gorilla Glass.

Trochę opcji mamy w ustawieniach wyświetlacza. To tam między innymi możemy zmienić tryb wyświetlanych kolorów – intensywne lub naturalne, ale też dostosować temperaturę barwową, tak by jak najbardziej ustawić ekran pod siebie. W opcjach możemy też włączyć szybkie uruchamianie aparatu przez dwukrotne naciśnięcie przycisku zasilania na zablokowanym ekranie, zmienić rozmiar czcionki czy aktywować funkcje do obsługi etui Matrix FlipCase. Nie widzę tam jednak opcji do obsługi ekranu w rękawiczkach, choć ta tak naprawdę jest, ale w innym miejscu – Gestach. Tam też jest opcja wbudzania ekranu dwukrotnym puknięciem.

Oprogramowanie i funkcje

Alcatel stanął na wysokości zadania i w testowanym flagowcu jak i Idolu 4 bez „S” w nazwie postawił na Androida w wersji 6.0.1 Marshmallow bez znacznego przykrywania go jakąś nakładką. System wyglada jakby był czysty i powiem Wam, że jestem zaskoczony szybkością i płynnością działania, mimo tego, że jest naprawdę mnóstwo dodatkowych aplikacji, tych, które chciałbym szybko wywalić (jak np. AVG AntiVirus czy TiZR Lifecasting) i tych, które można określić mianem potrzebnych, bo są związane z wirtualną rzeczywistością (VR desktop, VR Hub). Alcatela używałem przez ponad dwa tygodnie jako głównego smartfonu i ani razu nie złapał zwiechy, ani razu nie spowolnił czy sam się wyłączył. Jest naprawdę dobrze, wręcz zaskakująco dobrze, a tego – pamiętając jak działał poprzednik – w ogóle się nie spodziewałem.

W oprogramowaniu mamy typowe rozwiązania znane z Marshmallowa, co można od razu zauważyć po pionowej liście aplikacji z wyszukiwarką, animacjach, ustawieniach czy belce systemowej. Ta ostatnia wysuwa się dwustopniowo – pierwszy ruch w dół pokazuje powiadomienia, a drugi zsuwa ją jeszcze niżej gdzie pojawiają się przełączniki wybranych funkcji. Na jednym ekranie mieści się ich dwanaście i w razie konieczności możemy zamienić je miejscami lub dodać nowe opcje. Na pasku można znaleźć też pasek do zmiany jasności, ale też skrót do ustawień i kont użytkowników. Warto też zaznaczyć, że dłuższe przytrzymanie na danych przełączniku nie przenosi nas do wszystkich opcji związanych z tym przełącznikiem.

Ciekawsze rzeczy znalezione w systemie:

  • Na ekranie blokady wyświetlają się skróty funkcyjne do konkretnych opcji jak np. Otwórz Ostatnie połączenia, Zrób selfie czy Dodaj Kontakt. Skrótów jest pięć z czego ostatni to odnośnik do ustawień, gdzie możemy je wybierać, przestawiać miejscami lub całkowicie wyłączyć.
  • Są cztery ikony w rzędzie i nigdzie nie znalazłem opcji zmiany siatki.
  • Interfejs bezdotykowy – kiedy zbliżamy palec do ekranu, czujnik to rozpoznaje i włącza efekt rozmycia tapety. Po co? Zwiększa się wtedy czytelność czcionek, które po prostu nie zlewają się z tłem. 
  • Jest tryb obsługi ekranu w rękawiczakch, który możemy włączyć lub wyłączyć w ustawieniach.
  • Dwukrotne dotknięcie ekranu może go wybudzić. 
  • Gesty na wyłączonym ekranie – kiedy ta funkcja jest aktywna, nakreślenie przykładowo litery „C” uruchamia aparat. 
  • Aplikacje fabrycznie zainstalowane w systemie: AVG AntiVirus, Asphalt, Deezer, Fyuse, Littlstar, Shazam, Smart Suite, TiZR Lifecasting, TOP GAMES!, Waves MaxxAudio, WhatsApp, WPS Office, Xender File Transfer.
  • Jest też kilka usług od Alcatela jak Apps, Game Center, Boost.  
  • Można też znaleźć kilka gier pod VR jak Lamper VR, Titans of Space (Classic). 

Aparat

Alcatel Idol 4S dostał sensor IMX298 od Sony, czyli ten sam jaki zamontowano w takim Huawei Mate 8, Asusie Zenfone 3, ostatnim OnePlus 3 czy LeEco Le Pro 3, którego niedawno oficjalnie zapowiedziano. Jak zatem widać to jeden z nowszych czujników, który wylądował w smartfonach, co poniekąd może sugerować wysoką jakość zdjęć. A ta, według mnie idealna nie jest, choć zadowoli każdego, tym bardziej, że Idol 4S jest najtańszym smartfonem, ze wszystkich przed chwilą wspomnianych. A skoro jakość zdjęć zadowoliła mnie, to Was też powinna.

Gdybym miał jednym zdaniem określić aparat to napisałbym, że jest naprawdę dobrze, choć trochę do czołówki jednak brakuje. Aparat w miarę szybko się uruchamia, płynnie się zachowuje, a zdjęcia przy automatycznych ustawieniach w maksymalnej rozdzielczości mają 4608 x 3456 pikseli. Zdjęcia w dobrych warunkach z odrobiną słońca, w większości przypadków mają prawidłowe, naturalne nasycenie kolorów (choć ewidentnie coś nie wyszło przy zdjęciu z zamkiem w Kwidzynie) i wysoką szczegółowość. Nie zauważyłem dedykowanego trybu do makro, ale aparat całkiem dobrze sobie z nim radzi. Może nie jest to poziom Huawei P8, który zbierał z dosłownie 3-4 centrymetrów, ale potrafi skupić się na obiekcie, który jest blisko i ładnie rozmyć tło (zdjęcie z kasztanem na ręce). Co więcej, wcale nie potrzebuje dużo czasu, by ustawić ostrość, choć z takim Galaxy S7 i technologią Dual Pixel raczej nie ma co startować (ale trzeba mieć na uwadze, że jest też od niego jakieś 1000 złotych tańszy). Wraz ze spadkiem warunków oświetlenionych jakość zdjęć jest trochę gorsza, a Auto Focus ma trudniejsze zadanie do wykonania (czasami trzeba pomagać sobie ręcznym ostrzeniem w danym punkcie). Spada też ilość detali na zdjęciu i pojawia się szum, ale nie wydaje mi się, że aż tak, by ktoś po zakupie mocno kręcił nosem. Kilka przykładowych zdjęć możecie zobaczyć poniżej.

Kilka słów o interfejsie aparatu. Ten jest podobny do tego jaki znamy z iPhone’ów czy smartfonów Huawei, bo między głównymi trybami przełączami się przesuwając palcem po ekranie w prawą lub lewą stronę. Mnie się to podoba, bo możemy to zrobić szybko, bez zbędnego klikania. Poniżej tej belki są trzy przyciski – Spust migawki, Tryb wideo i skrót do galerii, a z kolei u góry kilka przydatnych opcji jak chociażby przełączanie aparatów, ustawienia diody LED czy tryb HDR. Tych skrótów nie możemy niestety zmienić czy zamienić miejscami. Są też ustawienia, choć nie znajdziemy tam aż tak dużo opcji jak w innych smartfonach. Między innymi wybór pamięci zapisu czy określenie rozmiaru zdjęć i wideo. Dobrze, że w oprogramowaniu znalazlo się miejsce dla trybu manualnego, gdzie ręcznie można ustawić takie parametry jak ISO, przysłonę, balans bieli i tryb Auto Focusa. Opcje znajdują się przy bocznej krawędzi i może nie jest to zbyt wygodne, ale przynajmniej jest (no cześć, Xperia X).

Alcatel Idol 4S jak na flagowca przystało kręci filmy w maksymalnej rozdzielczości 4K (3840 x 2160 pikseli) przy 25 klatkach na sekundę. Szybkość danych wynosi wtedy około 42 MB/s, a około 2-minutowy film zajmuje 550-600 MB. Obraz jest szczegółowy i ostry jak brzytwa najlepszego barbera na osiedlu. Zobaczcie sami poniżej na krótkim nagraniu z samochodu, obowiązkowo w 4K.

 


SPIS TREŚCI:

  1. OPAKOWANIE I ZAWARTOŚĆ ZESTAWU | SPECYFIKACJA | WYGLĄD I WYKONANIE
  2. EKRAN | OPROGRAMOWANIE I FUNKCJE | APARAT
  3. WYDAJNOŚĆ I MULTIMEDIA | Głośniki JBL, Boom Key, Gogle VR | BATERIA
  4. PODSUMOWANIE | PLUSY I MINUSY