Wydajność i multimedia

MediaTek MT6735, który siedzi w Wiko Ufeel to bardzo popularny procesor w smartfonach z tego segmentu cenowego. Pojawił się na rynku już jakiś czas temu, bo w 2014 roku. Popularny, bo tani, więc i smartfony w niego zaprzęgnięte mogą być w miarę tanie. Układ nie grzeszy wydajnością, bo według kilku szanowanych rankingów jest na poziomie takiego Snapdragona 410, ale radzi sobie z aplikacjami, także tymi, które potrzebują trochę więcej mocy żeby działać. W codziennej pracy nie zawiedzie, będziemy w stanie uruchomić większość gier z Google Play, ale przy takim Mortal Combat X czy GTA na najwyższym ustawieniach potrafi zachrupać. W trakcie aktualizacji gier ze sklepu będziemy mogli robić coś innego, ale czasami zdarzy się, że smartfon pomyśli nieco dłużej, co widać w minimalnie dłuższym uruchamianiu aplikacji czy animacjach. Wiko Ufeel jest znany głównie z tego, że ma 3 GB RAM, co jak na smartfon za około 800 złotych na pewno jest nietypowe. Pamięci jest sporo i można przechować w tle kilka aplikacji, ale sporo leży też po stronie samego oprogramowania. Zdaje się, że inżynierowie muszą jeszcze trochę popracować, by działało to idealnie i tak jak na smartfon z 3-gigabajtową pamięcią przystało.

W parze z MediaTekiem i 3 GB RAM idzie 16 GB pamięci na dane. Spośród tego wszystkiego do dyspozycji użytkownika zostaje ponad 10 GB, ale w razie konieczności można wsadzić kartę pamięci, bo jest na to odpowiedni slot (nie rezygnując tym samym z jednej karty SIM), obsługujący nośniki o maksymalnej pojemności 64 GB. Taką też miałem i sprawdziłem – działała bez zarzutu. Co można napisać o głośniku? W zasadzie tylko tyle, że jest i całkiem fajnie się prezentuje… wizualnie, bo gra raczej przeciętnie.

W tym miejscu nie można zapomnieć o czytniku linii papilarnych, bo to on poniekąd wyróżnia ten smartfon. Czytnik jest umieszczony w przycisku Home, więc podobnie jak w smartfonach od Samsunga czy Apple, ale najważniejsze jest to, że działa także przy wygaszonym ekranie, czyli z kolei podobnie jak ten z tyłu w Huawei’ach. Takie połączenie, które rzeczywiście działa. Strasznie denerowało mnie to, że najpierw trzeba podświetlić ekran i dopiero potem można było odblokować. W Wiko Ufeel wystarczy przyłożyć palec do czytnika, nawet przy wygaszonym ekranie i po chwili telefon będzie odblokowany. Może nie działa to tak błyskawicznie jak chociażby w Huawei P9, ale i tak jest nieźle. Co ciekawe, przycisk reaguje na przyłożenie palca i wtedy działa to jako wstecz (podobnie jak to ma miejsce w Meizu). Można zatem wyłączyć przyciski ekranowe, żeby nie dublować funkcji i mieć więcej przestrzeni roboczej. Sprytne.

Czytnik biometryczny ma solidne zaplecze opcji, co możecie zobaczyć powyżej. Możemy dodać maksymlanie 5 palców i do każdego przypisać odpowiednią akcję związaną z aplikacją bądź funkcjami w telefonie. Oznacza to, że np. do środkowego palca możemy podpiąć numer do szefa, a do palca wskazującego uruchamianie kalendarza. Co więcej, możemy też zablokować dostęp do wybranych aplikacji i plików, które znajdują się na telefonie. Zauważyłem też, że czytnik dobrze radzi sobie z lekko wilgotnymi palcami, co jest miłym zaskoczeniem.

Na sam koniec jeszcze kilka słów o kwestiach łącznościowych. Mamy niemal wszystko, jest LTE i działa, jest też USB ze wsparciem trybu OTG, ale niektórym może brakować technologii NFC.

  • Bluetooth – nie zauważyłem problemu, działało przesyłanie plików, smartfon był połączony ze słuchawką bluetooth. Szkoda tylko, że wersja Bluetooth to 4.0. 
  • Wi-Fi – bez problemu, stabilnie, połączenie z domową siecią i sieciami publicznymi. Wi-Fi jednozakresowe, w standardzie n. 
  • GPS – bez problemu, sprawdzane głównie na mapach Google i Yanosiku.
  • dual SIM – dwa osobne sloty na karty w standardzie micro SIM, tryb pasywny.

Bateria

W Wiko Ufeel trochę obawiałem się baterii , bo ma 2500 mAh, a znajduje się w nieco grubszej (8,55 mm) obudowie. Jak wspomniałem już na początku, baterii nie możemy wyciągnąć pomimo łatwego do niej dostępu, ale raczej nie będzie to konieczne jeśli będziemy ładować ją tak, jak powinno się to robić. Mimo małej pojemności cały dzień działania telefonu nie jest problemem, a czas Screen on Time wynosi przeważnie 3,5-4 godziny. Biorać pod uwagę pojemność baterii i cenę smartfonu, można uznać, że to wynik zadowalający, ale nie zaskakująco dobry. Na pewno wpływ na taki rezultat ma niższa rozdzielczość ekranu, bo gdyby było tam Full HD, jestem pewien, że 4 godziny byłyby poza zasięgiem.

 


SPIS TREŚCI:

  1. OPAKOWANIE I ZAWARTOŚĆ ZESTAWU | SPECYFIKACJA | WYGLĄD I WYKONANIE
  2. EKRAN | OPROGRAMOWANIE I FUNKCJE | APARAT
  3. WYDAJNOŚĆ I MULTIMEDIA | Czytnik biometryczny | BATERIA
  4. PODSUMOWANIE | PLUSY I MINUSY