Wszyscy znaczący producenci urządzeń mobilnych zdążyli już pokazać swoje nowe urządzenia w drugiej połowie tego roku. Był między innymi Samsung z Galaxy Note 7 (krótko bo krótko, ale był, a jak się skończyło, każdy wie), było kilka smartfonów od Xiaomi na czele z flagowym Xiaomi Mi 5S  i Xiaomi Mi MIX z wyjątkowym, niemal bezramkowym ekranem, pojawił się też Honor 8 czy ostatnio dwa smartfony od Google. Ale jest jeszcze jeden, na który czekam równie mocno co na dzień wypłaty – Huawei Mate 9. Postanowiłem zrobić małe podsumowanie, bo smartfon zapowiada się bardzo obiecująco. Czego zatem możemy się spodziewać po następcy Huawei Mate 8?

Kiedy premiera?

W zasadzie przy tego typu wpisach informacja o premierze powinna pojawić się na końcu, ale tu zrobię wyjątek. Zgodnie z różnymi zapowiedziami i informacjami, które ja mam, konferencja Huawei’a zaplanowana jest na 3. listopada i odbędzie w Monachium w południowych Niemczech. Jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli będę na miejscu, więc niewykluczone, że na galaktycznym pojawi się relacja na żywo z całego wydarzenia.

1. Huawei Mate 9 już w listopadzie. Będzie też druga generacja Huawei Watch?
2. Tak wygląda Huawei Mate 9. To niemal pewne!

Wygląd i design

Zacznę od obudowy, bo patrząc na ostatnie, nieoficjalne zdjęcie prasowe, które wyciekło kilka dni temu do sieci i które w zasadzie jest najbardziej wiarygodne ze wszystkich jakie się pojawiły, można całkiem sporo z niego „wyczytać”. Huawei Mate 9 będzie podobny do swojego poprzednika, ale nie zabraknie rozwiązań znanych chociażby z flagowego Huawei P9 czy ostatnich smartfonów z serii Nova. Rozwiązań, których celem było jeszcze lepsze dopracowanie całej konstrukcji. Mam tutaj na myśli bardziej opływową i symetryczną ramkę przez co telefon (a w zasadzie to kawał telefonu) będzie lepiej leżał w dłoni. Jak pamiętam, ramka w Mate 8 dawała o sobie znać i tu po prostu będzie wygodniej. Obudowa oczywiście będzie wykonana z aluminium, ale warto jeszcze zwrócić uwagę na rozmieszczenie złączy – USB Type C i głośnik na dole, a mini jack na górze, razem z czujnikiem podczerwonym czego nie było w poprzednim modelu. Fajnie, że tu jest, bo czasami się przydaje.

Wersje, warianty, no właśnie. Spekuluje się, że Huawei Mate 9 pojawi się w dwóch wersjach, gdzie jedna z nich będzie miała obustronnie zakrzywiony ekran (podobnie jak chociażby w Galaxy S7 edge). Ale przecież Huawei to nie Samsung, Mate to nie edge, a ja nadal uważam, że zakrzywiony ekran to mało przydatny bajer. Owszem, może i wygląda nowocześnie i na pewno przyciąga wzrok, ale wydaje mi się, że Mate 9 będzie tylko w jednej wersji – tej klasycznej z płaskim ekranem. Inna kwestia to pamięć RAM i pamięć wewnętrzna. Tutaj na pewno będą przynajmniej dwie wersje, o czym napisałem nieco niżej. Mate 9 będzie miał czytnik biometryczny z tyłu obudowy.

Ekran

Według dotychczasowych informacji, pewne zmiany będą dotyczyć ekranu. Nie ma pewności czym zostanie pokryty (choć ja stawiam na Gorilla Glass 4), ale wiele wskazuje na to, że wyświetlacz będzie odrobinę mniejszy niż w Huawei Mate 8 (6 cali). W nadchodzącym smartfonie dostaniemy 5,9-calową przekątną, co przekłada się na jakieś 2,5 mm mniej. I mało i dużo, zależy jak spojrzeć, ale skoro przekątna będzie mniejsza, a Huawei lubi walczyć o jak najlepszy współczynnik screen-to-body, to można się spodziewać, że Huawei Mate 9 będzie trochę mniejszy od Mate 8. I w sumie wyjdzie mu to na plus, bo nadal będziemy mieć dużą przestrzeń roboczą w smartfonie, który w ręce będzie leżał jak jakiś 5,7-calowiec.

Huawei Mate 9 / fot. evleaks
Huawei Mate 9 / fot. evleaks

 

Jeszcze kilka słów o rozdzielczości. Nie spodziewałbym się 2K o czym mówią też liczne przecieki. Huawei zrobi to rozsądnie i wsadzi do nowego Mate’a rozdzielczość Full HD, bo jakość obrazu nadal będzie wysoka, a jego przetworzenie nie będzie obciążało baterii. Zastanawiam się jak będzie z matrycą. Gdzieś tam marzy mi się AMOLED (jak to było w Mate S), ale pewnie dostaniemy IPS-NEO LCD lub coś podobnego.

Aparat

Tutaj bez zaskoczenia, bo będzie to kolejny smartfon od Huawei z optyką Leica, co powiela się od czasu pojawienia się pierwszych spekulacji i poniekąd potwierdza na powyższym zdjęciu. Ale optyka to jedno, a zastosowany sensor to drugie i tutaj spodziewa się nowego IMX 3XX od Sony (podobnie jak np. w Xiaomi Mi Note 2). Wiadomo, że w Mate 9 będą dwa aparaty z tyłu, ułożone pionowo, które nie wiedzieć czemu będą mieć różną rozdzielczość matrycy – 20 i 12 megapikseli. Zapewne będzie to działać na podobnej zasadzie co w Huawei P9, gdzie jeden przetwornik RGB zbierał informacje o kolorach, a drugi monochromatyczy o kształtach, konturach i szczegółach. Różnica w matrycy może wskazywać na tryb szerokokątny (coś takiego jak w LG G5?) lub tryb bokeh to portretów z rozmytym tłem. Aparat ciekawi mnie bardzo, a skoro pojawia się w zapowiedziach to na pewno na konferencji zostanie dokładnie przedstawiony.

Podzespoły

Już wiemy, że Huawei Mate 9 będzie miał układ Kirin 960, który niedawno doczekał się oficjalnej prezentacji. Jednostka wibitnie wydajna i na chwilę obecną najwydajniejsza ze wszystkich smartfonów z Androidem. Nowością w układzie jest przede wszystkim procesor graficzny Mali-G71, który ma niemal dwukrotnie wyższą wydajność niż grafika w P9. W tym miejscu rozgranicza się Mate’a na dwie wersje – tą podstawową z 4 GB RAM (LPDDR4) i 128 GB pamięci wewnętrznej, a także wersję Pro z 6 GB RAM i aż dwukrotnie większą przestrzenią na dane (256 GB). Będzie slot na nośnik microSD, ale w przypadku tego drugiego wariantu raczej nie będzie potrzebny.

Wiele wskazuje na to, że Mate 9 będzie działał w trybie dual SIM, zapewne aktywnym jak poprzednik. Fajnie, szkoda tylko, że w szufladce zmieszczą się tylko dwie karty na raz, czyli albo dwie SIM’ki z numerami albo jedna SIM i  jedna microSD.

1. Huawei Mate 9 może mieć lepszy procesor od Huawei P9
2. Kirin 960, czyli najwydajniejszy procesor wśród urządzeń z Androidem

Bateria

Mate 8 miał równe 4000 mAh i potrafił pracować nawet dwa i pół dnia, stąd też bateria w następcy nie może być gorsza. Nie natrafiłem na informacje o pojemności baterii w Mate 9, ale nie powinna być mniejsza niż to co dostaliśmy w poprzedniku. Tutaj należy się bardziej skupić na symetrycznym złączu USB Type C (takie jak w Huawei P9) i szybkim, naprawdę szybkim ładowaniu. Kiedyś pojawiła się informacja, że akumulator napełnimy do połowy w zaledwie pięć minut. Myślę, że można to wsadzić między bajki, ale nawet jeśli taki rezultat uzyskamy po 15-20 minutach od podłączenia do ładowarki to i tak będzie się z czego cieszyć.

Huawei Mate 9 naładujemy do połowy w 5 minut?

Cena

Biorąc pod uwagę urządzenia od Huawei to właśnie te z serii Mate są najdroższe. Za Huawei Mate 8 swego czasu trzeba było zapłacić prawie 3 tysiące i obawiam się, że producent za Mate 9 zawoła podobną jak nie wyższą kwotę. Trzeba celować w trzy tysiące, a możliwe, że nawet więcej, jeśli rzeczywiście wersja Pro stanie się faktem.


Huawei Mate 9 zapowiada się niezwykle interesująco i może to być najciekawszy smartfon ostatniego kwartału, jak nie całego półrocza. Za tydzień o tej porze będziemy już wszystko wiedzieli, więc jeszcze trochę musimy poczekać na potwierdzenie tych informacji, które przed chwilą przeczytaliście. A może Wy macie jakieś „złote strzały” czego można spodziewać się po nowym Huawei Mate?

źródło grafiki głównej: evleaks
źródło: własne, evleaks, PhoneArena, TechRadar