No i można było się tego spodziewać. Jak do premiery jakiegoś urządzenia zostało raptem kilka dni to jest niemal pewne, że zaraz do sieci wskoczą jego zdjęcia. Po specyfikacji, po nieoficjalnych grafikach i renderach, zawsze muszą być zdjęcia, te prawdziwe z urządzeniem opstrykanym z każdej strony. Jeszcze gorzej jest wtedy, jak sam wybierasz się na taką premierę, a wiesz, dosłownie w każdym calu co tam zobaczysz. Tym razem jakiś ktoś też nie wytrzymał i postanowił popsuć kilkuset osobom całe wydarzenie. Chodzi o Huawei Mate 9, który pojawił się dzisiaj na kilku, bądź co bądź dobrych zdjęciach. 

Zawsze mnie to denerwuje, że w zasadzie na kilka dni przed premierą wiemy już wszystko albo niemal wszystko o urządzeniu, które ma się pojawić. A jeśli taka sytuacja dotyczy takich producentów jak Samsung czy Huawei to przeważnie prezentacja jest tylko potwierdzeniem tego co już wiemy. Zero zaskoczenia. A najgorsze jest to, że nie można tej „przeciekowej machiny” zatrzymać i mam wrażenie, że z roku na rok jest coraz gorzej. Jedynie co może nas zaskoczyć to oprawa samej konferencji, bo ja gdzieś tam po cichu liczę, że podczas premiery Mate 9 usłyszymy Dream It Possible w wykonaniu Delacey. Byłoby miło, zresztą sami zobaczcie na Youtubie.

1. Huawei Mate 9 – czego możemy się spodziewać?
2. Tak wygląda Huawei Mate 9. To niemal pewne!

I w zasadzie nie ma tu co więcej pisać. Poniżej macie te wspomniane zdjęcia, bo nie są wcale żadną tajemnicą. Tak samo jak wygląd samego urządzenia. Huawei Mate 9 będzie zbliżony do swojego poprzednika, choć ze względu na 5,9-calowy (nie 6-calowy) ekran może być od niego delikatnie mniejszy. Trochę martwi mnie ta czarna otoczka wokół ekranu, ale w sumie każdy smartfon Huawei w kolorze białym takową ma. Widać też port podczerwieni, aparat od Lecia i USB Type C.

Premiera smartfonu odbędzie się już w najbliższy czwartek, 3 listopada w Monachium.

źródło: nowhereelse