Kompletnie nie spodziewałem się, że wszystko rozegra się tak szybko. W ubiegłym tygodniu pisałem o programie Huawei w ramach którego można testować wersję beta najnowszego Androida, przed weekendem sam się do niego zapisałem, a w poniedziałek mogłem już instalować Nougata na swoim Huawei P9. I tak też zrobiłem, więc nic tylko się cieszyć, że Huawei tak szybko to załatwił. A skoro aktualizację mam już od kilku dni to wypada coś więcej o niej napisać. A muszę przyznać, że trochę tego jest.

Huawei P9 mam w swoich rękach od samego początku, więc widzę też jak wygląda sprawa ze wsparciem od strony oprogramowania. Prawda jest taka, że to jeden z częściej aktualizowanych smartfonów tego producenta, więc nic dziwnego, że to właśnie dla niego (i też Mate 8) udostępniono testową paczkę z nowym Androidem w pierwszej kolejności. Ja sam wcześniej dostałem trzy czy nawet cztery większe aktualizacje, a warto zaznaczyć, że smartfon miał premierę w kwietniu, czyli jakieś 7 miesięcy temu. Ok, ale zanim przejdę dalej, jeszcze kilka konkretów odnośnie samej aktualizacji. Mimo tego, że przystąpiłem do beta testów to informacja o aktualizacji nie pojawiła się automatycznie, więc dobrze, że sprawdziłem to ręcznie. Paczka waży naprawdę sporo, bo ponad 2 GB i została oznaczona jako EVA-L09C432B322-log. Ale mimo sporej wagi cały proces aktualizacji przeszedł całkiem sprawnie.

Aktualizacja beta wprowadziła Androida w wersji 7.0 Nougat wraz z najnowszą nakładką EMUI 5.0 (wcześniej było 4.1.1)  i co istotne, jest to ta sama wersja co w Huawei Mate 9. System działa płynnie, bez żadnych przycięć, poprawiły się animacje i mogę już śmiało napisać, że jest lepiej niż na poprzednim oprogramowaniu. Ale muszę też napisać, że nie jest aż tak dobrze jak w przypadku Mate’a 9, który miał już fabrycznie nowy interfejs i Nougata. Owszem, interfejs wygląda na mocno odświeżony i sprawia wrażenie lżejszego, ale jednak ten dodatkowy gigabajt RAM, nowszy procesor i być może lepsza optymalizacja robią swoje.

1. Testy Androida 7.0 Nougat na Huawei P9 i Huawei Mate 8. Jak się zapisać?
2. Huawei P9 dobrze się sprzedał. Ale dlaczego?
3. Pół roku z Huawei P9. Jaki jest teraz i co się zmieniło?
4. Recenzja Huawei P9 – smartfon, który potwierdza mocną pozycję Huawei na smartfonowym rynku

Co ciekawe, zmian nie zobaczymy na starcie, bo Huawei P9 nie ma nowego logo EMUI i animacji, ale za to szybciej się uruchamia niż Mate 9. Poważnie. Gdy już uruchomimy telefon to na pewno zauważymy nieco inne rozmieszczenie elementów i nową czcionkę na ekranie blokady. Ogólnie nowa czcionka jest w całym systemie i aż dziwne, że taka zmiana może tyle odmienić. Wygląda po prostu dużo przyjemniej. Mnie przede wszystkim podoba się mocno przebudowana belka systemowa, która teraz jest ciemnoszara z niebieskimi przełącznikami. Jak pamiętacie, w EMUI 4.1 było tylko 9 skrótów do funkcji, a tu jest ich już sporo więcej i co ważne, możemy je dowolnej ustawiać. Pasek działa dwustopniowo, gdzie najpierw wyświetla się jeden rząd przycisków, a dopiero za drugim ruchem w dół, pokazują się wszystkie. Poniżej jest miejsce na powiadomienia i trzeba przyznać, że są podane w czytelnej formie.

Odświeżono też ikony i ustawienia, co zapewne od razu Wam wpadnie w oczy, ale oprócz kwestii czysto wizualnych dodano też kilka nowych funkcji. W większości pochodzą z Huawei Mate 9, a te, kluczowe, najciekawsze wyszczególniłem poniżej.

  • Możemy wybrać styl ekranu głównego – Standardowy lub Szuflada. Ten pierwszy pokazuje wszystkie aplikacje na ekranie głównym (tak jak zawsze było w EMUI), a drugi dodaje nam tak zwany drawer (czyli wspomnianą szufladkę) na aplikacje. 
  • W ustawieniach, nawet jeśli gdzieś głębiej wejdziemy, możemy z lewej strony wysunąć całą listę z ustawieniami. 
  • Aplikacja bliźniacza. Póki co tylko w formie Facebooka i WhatsApp. Przykładowo, możemy mieć dwa skróty do Facebooka, w przypadku logowania się dwoma różnymi kontami (np. prywatne i służbowe).
  • W ustawieniach pojawiają się sugestie, np. gdy jest wyłączona transmisja danych czy nie ma jeszcze konta Google. 
  • Na ekranie blokady możemy wysunąć od dołu belkę, na której jest między innymi dyktafon, latarka i skaner kodów kreskowych.
  • Ochrona wzroku, czyli inaczej mówiąc filtr ograniczający intynsywność niebieskiego światła. Możemy ustawić temperaturę barwową i harmonogram kiedy opcja ma być włączona.

Póki co nie zauważyłem, by system działał problematycznie, mimo tego, że to wersja beta. Jak na razie wszystkie aplikacje, które używałem przed aktualizacją działają także po aktualizacji. Sprawdziłem też szybkość działania czytnika biometrycznego, bo ten w Mate 9 rozłożył mnie na łopatki – wystarczyło nawet pacnąć w czytnik żeby odblokować ekran. W P9 działa tak samo dobrze jak wcześniej, trzeba przyłożyć palec do czytnika. Z Nougata na Huawei P9 korzysta się po prostu przyjemnie.

Jest bardzo dobrze, ale to nie oznacza, że oprogramowanie działa idealnie. W testowej wersji EMUI 5.0 dla Huawei P9 nie znajdziemy fabrycznie klawiatury SwiftKey. Jest ta domyślna od Huawei, która trochę mi nie pasuje przez brak osobnego rzędu z cyframi. Znalazłem też jakieś drobne miejsca z błędami animacji, gdzie była lista z opcjami do wyboru, które mieściły się oknie, a mimo tego, można było je przesuwać. Pierdółka, może poprawią. Jest jeszcze pewien problem z funkcją multi-ekran, o którym wspomniał mi Rafał (@xfunio), gdzie obraz wyświetla się nieprawidłowo.

Dajcie znać jak to wygląda u Was i czy testujecie w ogóle Nougata na Huawei P9.