Chińskie smartfony to naprawdę zaskakujące urządzenia. Nie tylko dlatego, że za cenę typowego średniaka dostajemy specyfikację jak u flagowca, ale też dlatego, że jest ich coraz więcej, a ich producenci coraz śmielej myślą o rozszerzeniu swojego biznesu na Europę. Jakiś czas temu było tak z Xiaomi, którego smartfony możemy już kupić oficjalnie w Polsce. LeEco jeszcze nie pojawił się na Starym Kontynencie, ale rozwija się prężnie, co widać po ich amerykanckiej ekspancji, gdzie pokazali jeden ze swoich nowych smartfonów. Do mnie niedawno trafił LeEco Le 2 Pro, którego dla Was przetestowałem. Co z tego wyszło?

Zanim recenzja, to jeszcze kilka słów o samym producencie, bo zapewne nie wszyscy go znają. LeEco to tak naprawdę skrót od Leshi Internet Information and Technology, dawniej znanej pod nazwą Letv, ogromnej chińskiej firmy technologicznej, która swoją siedzibę ma w Pekinie. Została założona w 2004 roku przez Jia Yueting, który do dzisiaj jest prezesem i CEO w firmie. LeEco zajmuje się między innymi telewizją internetową, produkcją i dystrybucją wideo czy e-commerce, a od niedawna także jest jednym z szybko rosnących producentów smartfonów. Jednym z pierwszych był chociażby Letv One Max z 6,33-calowym ekranem, a ostatnio pojawił się najnowszy flagowiec – LeEco Le Pro 3.

Smartfony LeEco można póki co kupić w chińskich sklepach z elektroniką. W Polsce jest nieosiągalny oficjalnie. Ja swoją sztukę dostałem do testu dzięki uprzejmości sklepu GearBest, gdzie LeEco Le 2 Pro można znaleźć za niecałe 210 dolarów. Taka też cena obowiązywała w chwili publikacji tej recenzji.

Opakowanie i zawartość

Mam wrażenie, że Chińczycy jakoś mocno nie skupiają się na opakowaniach swoich urządzeń, bo przeważnie urządzenia przychodzą do mnie w prostych, białych pudełkach. I tak też było tym razem, bo LeEco Le 2 Pro schowano w kwadratowym i płaskim opakowaniu, które z przodu ma tylko niewielkie logo producenta. Gdy zajrzymy do środka już jest trochę ciekawiej, bo razem ze smartfonem dostajemy kilka fantów, które nie są standardem. Pierwsze z brzegu to dedykowane, bezbarwne etui, by zabezpieczyć smartfon przed zarysowaniem. Kosztuje pewnie z pół dolara, ale cieszy. Dalej jest przewód USB z końcówką USB Type C (tak bo ten LeEco ma takie złącze) i mocna ładowarka sieciowa, bo wspierająca Quick Charge 3.0. Ładowarka oczywiście z chińską wtyczką, więc musiałem wygrzebać z szuflady adapter na polskie gniazdko. Na szczęście miałem.

Nie zabrakło też instrukcji obsługi i szpilki do wyciągania szufladki na karty, ale jest jeszcze coś. Jeśli zastanawiacie się czym jest ten krótki kabelek widoczny na zdjęciach to już wyjaśniam. To adpater z USB Type C na mini jack 3,5 mm. Tak, dobrze myślicie. LeEco Le 2 Pro nie ma złącza na słuchawki i raz, że pojawił się wcześniej niż iPhone 7 i nikt zamieszania nie robił, a dwa wcale nie jest od niego smuklejszy. Mini jack’a po prostu nie ma, choć mnie akurat to tak mocno nie przeszkadza.

Sprzęt do testu dostarczył sklep:

Specyfikacja

Nazwa:LeEco Le 2 Pro (X620)
Ekran:5,5″ IPS TFT
Full HD 1920 x 1080 pikseli, 401 ppi
Procesor:MediaTek Helio X20
Łącznie 10 rdzeni do 2,5 GHz
(2x Cortex A72 do 2,5 GHz, 4x Cortex A52 do 2,0 GHz, 4x Cortex A53 do 1,4 GHz)
GPU:ARM Mali-T880 MP4
RAM:4 GB
Bateria:Li-Ion 3000 mAh
Pamięć wbudowana:32 GB
System:Android 6.0 Marshmallow
EUI 5.6
Aparat:21 Mpix, Sony IMX230, Auto Focus, 2x LED, f/2.0
nagrywanie wideo w 4K przy 30 kl./s
Aparat przedni:8 Mpix, f/2.2
Łączność:Bluetooth 4.2
WiFi 802.11 b/g/n/ac (2,4 i 5 GHz)
Przenośny hotspot Wi-Fi
GPS (z obsługą A-GPS, GLONASS)
LTE
IrDA
Czujniki:Zbliżeniowy
Światła
Akcelerometr
Dioda powiadomień
Magnetomer
Żyroskop
Halle’a
Złącza:USB Type C, USB 2.0
Standard karty SIM:2 x nanoSIM
dual SIM (standby)
Wymiary:151,1 x 74,2 x 7,5 mm
Waga:153 g

 

Wygląd i wykonanie

LeEco Le 2 Pro wygląda jak flagowiec i to bez dwóch zdań, a w dodatku trafił do mnie w bardzo przyjemnym, złotym kolorze. Jak nie lubiłem takiego, tak w przypadku LeEco wyglądało to naprawdę nieźle. Nie powinno nikogo zdziwić, że obudowa została wykonana z aluminium, bo w końcu do pojawienia się modelu LeEco Le Pro 3 był to typowy model tej firmy. Swoją drogą trochę przypomina OnePlus 3, głównie patrząc na tylną obudowę, prawda? Ale w końcu ten i ten to Chińczyk, zdarza się. Nie zmienia to jednak faktu, że smartfon jest wykonany wzorowo i ciężko jest się do czegoś przyczepić. No, chyba, że do obiektywu aparatu, który trochę wystaje ponad obudowę i czytnika linii papilarnych, który wygląda jak… małe lusterko. Niezbyt dobrze wyglądają też poziome paski, które mogłyby być w kolorze trochę zbliżonym do koloru obudowy. A tak, wyróżniają się jak specjaliści w komisji sejmowej ds. prawego buta prezesa. Obudowa jest solidna i dobrze spasowana, a sam smartfon mimo 5,5-calowego ekranu dobrze leży w dłoni. Co prawda nie jest to szczyt komfortu, ale narzekać też nie ma na co. Z tyłu można też dostrzec dwie, dwukolorowe diody LED i jeden z mikrofonów, tuż nad obiektywem aparatu.

Z przodu w nietypowy sposób producent podszedł do ramki wokół ekranu. Ta jest czarna, ale wygląda trochę tak, jakby ekran razem z ramką został na siłę wciśnięty w obudowę, bo ramka jest widoczna też na dłuższych krawędziach smartfonu. Oczywiście, gdy ekran jest wygaszony, daje to złudzenie „bezramkowości”, ale w rzeczywistości, po obu stronach wyświetlacza jest po kilka milimetrów czarnej przestrzeni. Takie zagranie w chińskich smartfonach niestety jest często spotykane i nagminnie przekłamywane na grafikach prasowych. Szkoda, że nie znajdziemy tutaj szkła 2.5D, ale biorąc pod uwagę całą konstrukcję, jakoś płaskie szkło chyba lepiej tutaj pasuje. Nad ekranem centralnie umieszczono głośnik i wydawać by się mogło, że po obu stronach ma kamerki. W rzeczywistości jednak to „oczko” po prawej robi za przedni aparat, a po lewej znajduje się czujnik oświetlenia i czujnik zbliżeniowy. Pod ekranem z kolei są trzy przyciski dotykowe, których w dzień nie zobaczymy, no chyba, że włączymy ich stałe podświetlenie w ustawieniach. Trzeba działać trochę na czuja, ale przynajmniej nie zmarnowano przestrzeni pod ekranem.

Rozmieszczenie złączy i przycisków na krawędziach jest raczej klasyczne, choć jak już wspomniałem w LeEco Le 2 Pro nie znajdziemy gniazdka mini jack na słuchawki. U dołu jest natomiast nowe, symetryczne USB Type C (USB 2.0) i dwa grile, które błędnie wskazują, że smartfon ma dwa głośniki. W rzeczywistości ma jeden, całkiem znośny, znajdujący się po prawej stronie od gniazda ładowania. Przyciski zostały ulokowane na prawym boku i jest tam długi przycisk głośności, a tuż pod nim przycisk zasilania. Do ich pracy nie mam zastrzeżeń, bo są odpowiednio wyczuwalne. Po przeciwległej stronie znalazła się szufladka na karty – tylko dwie karty SIM (nano), bo LeEco obsługuje dual SIM, ale nie włożymy do niego karty pamięci. Ciekawostką jest port podczerwieni na górze, więc możemy smartfon szybko zamienić na pilot do telewizora.

Dobrze, że producent nie przesadził z nadmiernym oznaczaniem swojej obecności na obudowie. Logo jest tylko z tyłu i zostało podobnie wykonane co czytnik biometryczny – jest błyszczące i trochę zagłębione w obudowie.

 


SPIS TREŚCI:

  1. OPAKOWANIE I ZAWARTOŚĆ ZESTAWU | SPECYFIKACJA | WYGLĄD I WYKONANIE
  2. EKRAN | OPROGRAMOWANIE I FUNKCJE
  3. APARAT | WYDAJNOŚĆ I MULTIMEDIA | BATERIA
  4. PODSUMOWANIE | PLUSY I MINUSY