Adam Hreczyński

W ramach konkurencji na rynku mobilnym flagowce najpopularniejszych producentów rządzą niepodzielnie. Co jednak zrobić, kiedy czasu mało, zaległości wiele i portfel niekoniecznie pełny? Pozostaje skupić się na modelach bardziej budżetowych, a wśród nich, moim zdaniem, jedną z najlepszych propozycji w 2016 roku był Huawei P8 Lite. Sam używam go od niemal roku, złego słowa na swoje doświadczenia z nim związane nie mogę powiedzieć. Ramu ma dość, żeby poradzić sobie ze wszystkim co w jego stronę rzuciłem. Pamięci wbudowanej wystarczy na długie sesje fotograficzne, zanim upomni się o brak miejsca. Czy jest bez wad? Absolutnie nie. Wyświetlacz świeci stosunkowo słabo i za dnia trzeba się starać coś dojrzeć, jeśli nie jest wyciągnięty na 100%, slot kart pamięci obsługuje „tylko” 32 GB. Ładny, sprytny, niedrogi – w kategorii budżetowej, bomba.

Huawei P8 Lite
Huawei P8 Lite / fot. Huawei

 

Średnia półka, zdominowana była w moim przekonaniu przez smartfon Honor 7. Żeby nie wiem jak się człowiek spinał, to ciężko będzie się doczepić do czegokolwiek poważnego w tej maszynie. Kirin 935, 3G GB RAM, bardzo dobry aparat – podchodziłem do niego jak do P8 lite na sterydach, a co się okazało? Wyszło, że Honor to zapakowane w aluminium cudo na kołku. Fakt, byli malkontenci, że marka nieznana, że się zacina, że zdjęcia słabe robi, ale jak dla mnie, to jeden z faworytów do telefonu, jakiego będzie się szukać lata po premierze. Wyszedł w przedziale cenowym dostępnym dla szarego Kowalskiego, nie przekombinowany – rewelacja.

Recenzja smartfonu Honor 7 – tak dobrze jeszcze nigdy nie było

Honor 7
Honor 7 / fot. Honor

 

W kwestii telefonów z półki wyższej i najwyższej, czyli takiej, na który nieprędko będzie mnie stać, to mam dwóch faworytów. Obaj z Samsunga. Flagowy, rewelacyjny, najlepszy i naj naj naj – Samsung Galaxy S7. Nie ma się co rozpisywać na jego temat, bo telefon z wszechmiar zacny, w wersji normalnej i edge tak samo. Jest dobrze, wszystkie możliwe nagrody zebrać powinien, ale… Ale myślę, że najlepszym z marketingowo-sprzedażowego punktu widzenia był Galaxy Note 7. Tak pięknej katastrofy już dawno nie widzieliśmy na rynku elektroniki. Skończyło się jak się skończyło, ale czy to źle? Stara zasada mówi, że nieważne jak o tobie mówią, byle by mówili, zatem tragedii nie ma. A poważnie, to skucha na całego spowoduje, że nie tylko Samsunga zadek zapiecze, bo mówimy o stratach na całkiem pokaźne miliardy dolarów, ale pewnie sprawi, że wezmą się do roboty i pokażą pazur i odgrzewanie co rok tych samych kotletów wreszcie się skończy.

Galaxy Note 7 to w moim przekonaniu najbardziej istotny dla rynku telefon minionego roku.

Samsung Galaxy S7 i Galaxy Note 7
Samsung Galaxy S7 i Galaxy Note 7 / fot. Samsung

 


SPIS TREŚCI:

      1. Słow kilka na wstępie
      2. Najlepsze smartfony okiem Adama
      3. Najlepsze smartfony okiem Pawła
      4. Najlepsze smartfony okiem Krzyśka