Paweł Pobudejski

Po pierwsze i bez zdziwienia – Samsung Galaxy S7 (edge). Cóż, wyniki rynkowe mówią same za siebie. Już na początku lipca słyszeliśmy o 26 milionach sprzedanych egzemplarzy, więc aż strach myśleć ile ta liczba wynosi teraz. Mimo osobistej niechęci do Samsunga musze pochylić głowę i przyznać – w tym roku się popisał. W telefonie tak naprawdę jedynym „brakiem” jest USB typu C, które jeszcze na 2016 rok na pewno nie jest odczuwalne, a w sumie nawet wygodniejsze. Uważam, że miejsce w tym zestawieniu należy się Samsungowi także z jednego powodu – naprawdę posłuchał konsumentów. Użytkownicy Galaxy S6 narzekali na wystający aparat i brak slotu na kartę pamięci – mówisz, masz. Wersja sprzedawana w Europie posiada procesor Exynos, któremu w tym roku także nie można zbyt wiele zarzucić, a nawet przez wielu jest uważany za lepszy niż odpowiednik od Qualcomma. Kolejny plus. Wszystko zwieńczone naprawdę ładnym designem, poprawioną i coraz sprawniejszą nakładką systemową, wodoodpornością i pakietem Guard S7 sprawia, że moim zdaniem Samsung Galaxy S7, zarówno flat jak i edge zasługuje na miano najlepszego smartfona roku 2016. Z bólem serca, ale zasłużenie.

Recenzja wideo smartfonu Samsung Galaxy S7

Samsung Galaxy S7 edge
Samsung Galaxy S7 edge / fot. Samsung

 

I znowu flagowiec – Huawei P9. Muszę szczerze przyznać, że Huawei zrobił w tym roku kawał dobrej roboty. Dlaczego? Pokazują to nastroje społeczne, szczególnie Polaków, jeśli chodzi o tę markę, która jest coraz bardziej rozpoznawalna i co najważniejsze wybierana przez użytkowników. Współpraca z Leica i wielkie, widoczne wszędzie banery zrobiły robotę – na Facebooku można już czytać mądrości takie jak Co wybrać – LG G5 czy Huawei P9? Chińczyki (Xiaomi, OnePlus) nie wchodzą w grę. A to oznacza sukces „łałeja”. Już Huawei P8 Lite sprawił, że smartfony tej marki można było od czasu do czasu dojrzeć na ulicy, ale dopiero w tym roku ten chiński koncern na dobre zagościł na europejskim i polskim rynku. Po prostu pokazał Polakom, że chińskie nie oznacza tandetne. Oczywiście, inni jak wspomniany Xiaomi czy OnePlus też robią to cały czas, ale nie zmienia to faktu, że to Huaweia możemy kupić obecnie w każdym sklepie elektronicznym i stacjonarnym.

Recenzja Huawei P9 – smartfon, który potwierdza mocną pozycję Huawei na smartfonowym rynku

Huawei P9
Huawei P9 / fot. Huawei

 

I coś mniej znanego, czyli ZTE Axon 7. Tak, znowu telefon o flagowej specyfikacji. No ale miały być najlepsze, więc bez kompromisów, prawda? Warto zaznaczyć, że to pierwszy wybrany przeze mnie smartfon o podzespołach „nie-autorskich”, a więc ze Snapdragonem 820 na pokładzie. Telefon jest dość ładny, podobno bardzo wytrzymały, ma niezaprzeczalnie topową specyfikację, dobry aparat i…. bezkonkurencyjne głośniki. ZTE Axon 7 daje odsłuch w stereo i mówi się, że jest jednym z najlepiej grających smartfonów. Czasem nazywany flagship killer, a przecież ten termin był poniekąd zarezerwowany dla smartfonów OnePlus. To kolejny dowód, że chińskie może być dobre. Przyznam szczerze, że do zeszłego roku o marce ZTE nie powiedziałbym nic ciekawego, a już na pewno przychylnego. ZTE Axon 7 też po prostu przełamał stereotypy i zaoferował coś bardzo fajnego, w świetnej jakości i dobrej jak na Europę cenie. No i podobno już na dniach ma otrzymać Nougata, więc nie jest to telefon, który za miesiąc będzie przestrzały.

ZTE Axon 7
ZTE Axon 7 / fot. ZTE

 


SPIS TREŚCI:

    1. Słow kilka na wstępie
    2. Najlepsze smartfony okiem Adama
    3. Najlepsze smartfony okiem Pawła
    4. Najlepsze smartfony okiem Krzyśka