O oficjalnej aktualizacji dla Huawei P9 słyszę już od dobrych dwóch czy trzech dni i dziwne jest to, że dostałem ją dopiero teraz. Tym bardziej, że przez ostatnie tygodnie testowałem wersję beta, więc myślałem, że to co użytkownicy dostaną Nougata w pierwszej kolejności. A najlepsze jest to, że pewnie tak było, tylko ja o tym nie wiedziałem. Ale w końcu nadejszła wiekopomna chwiła i oficjalny Nougat z EMUI 5.0 trafił i do mojej sztuki. No dobra, ale jak to w końcu było z tą aktualizacją?

Jak pamiętam to jeszcze nie miałem takiego telefonu i nie czekałem tak na żadną aktualizację jak w przypadku Huawei P9 i Nougata. Praktycznie wyglądało to tak, że codziennie zaglądałem do aktualizatora, po kilka razy, żeby zobaczyć czy może to już jest ten dzień. Niestety, mimo informacji od coraz większej rzeszy użytkowników, ja patrzyłem na ten telefon z politowaniem i czułem się trochę tak, jakbym dostał solidnego liścia. Zacząłem się nawet zastanawiać nad wywaleniem wersji beta systemu i zainstalowaniem wszystkiego ręcznie. Jak się jednak okazało, problem naprawił się tak szybko jak się pojawił.

Jeśli byliście beta-testerami Nougata to już Wam mówię jak wymusić (bo inaczej tego nie można nazwać) pobranie oficjalnej wersji. Nie szukajcie nowej wersji w programie Beta Club, nie szukajcie też w HiCare, jak co poniektórzy pisali. Nougata nie ma też pod przyciskiem „Sprawdź aktualizacje”, przynajmniej do chwili kiedy ja tam sprawdzałem. Jak się okazało, trzeba było wejść w Aktualizator i zamiast standardowo sprawdzać dostępność aktualizacji należało wejść w opcje i ręcznie pobrać tak zwany ostatni pełny pakiet. Jakie było moje zdziwienie, że nagle wszystko zaskoczyło.

Paczka waży prawie 2,3 GB i oznaczona jest jako EVA-L09c432B360 FULL, więc jeśli ktoś nie szasta gigabajtami od operatora na lewo i prawo, warto połączyć się z siecią Wi-Fi. U mnie cały proces z pobraniem, instalacją i optymalizacją nie trwał dłużej jak kwadrans. Warto tutaj zaznaczyć, że aktualizacja nie usuwa żadnych plików czy aplikacji, więc nasze dane są w pełni bezpieczne. Ja jednak wychodzę z założenia, że po każdej instalacji pełnej (nowej) wersji Androida warto przywrócić ustawienia fabryczne, dlatego trzeba zgrać kontakty i zrobić backup plików i przywrócić ustawienia początkowe.

Po kilkunastu godzinach od instalacji trudno cokolwiek napisać, szczególnie o pracy na baterii, ale już teraz zauważyłem, że oficjalna wersja działa ciut szybciej od tej testowej, co widać po płynności i czasie uruchamiania programów. Wizualnie ta wersja od bety nie różni się znacząco i w zasadzie możemy tu mówić o raczej kosmetycznych zmianach, które dotknęły też Mate’a 9 jak wszedł do sprzedaży. Widać to przede wszystkim po belce z powiadomieniami, która ma już normalne ikony z aplikacji, a nie numerki jak to było wcześniej. Poprawiły się też kolory komunikatów. Z tego co widzę, nie doszła żadna aplikacja, ale co do funkcji nie jestem pewien. W szczegółach aktualizacji można jedynie przeczytać o tym, że obniżono zużycie energii i usunięto problemy z wyświetlaniem aplikacji innych producentów, a także dodano najnowsze poprawki zabezpieczeń od Google.

Tym samym, Huawei pokazał, że kwestie aktualizacji nie są mu obce i wydał oficjalną, najnowszą wersję zgodnie z oczekiwaniami. I dobrze, bo wsparcie produktów to podstawa i poniekąd obowiązek, o którym często się zapomina. Teraz czekamy na kolejne smartfony jak może Huawei Mate 9 czy może Honor 8. Sądzę, że teraz powinno pójść z górki, ewentualnie możecie sprawdzić aktualizację tak jak ja to zrobiłem. Może wyskoczy.